Heat znowu lepsi od Bucks. Historyczna noc Allena

Miami Heat i Milwaukee Bucks spotkali się już po raz 3 w tych playoffs, a wynik nie jest zbytnio zaskakujący. Słowa Jenningsa, który mówił, że jego drużyna pokona Miami w 6 meczach można zaliczyć już do bajek.

Bucks wczoraj postraszyli Heat, szczególnie rzutami za 3, ale nic im to nie dało i za kilka dni będą walczyć o przedłużenie serii, bo każda kolejna porażka oznacza odpadnięcie z PO’s.

heat_bucks

Drużyna Stan  serii I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Milwaukee Bucks 0-2 30 20 18 23 91
Miami Heat 2-0 21 27 30 26 104

Bucks zaczęli od akcji 2+1 Sandersa, który trafił wolny i dał swojej drużynie prowadzenie 3-0. Heat zdobyli swoje pierwsze punkty dopiero kilka akcji później, po celnej „trójce” LeBrona. Z początku tempo gry było dość wolne, a obie drużyny dość często pudłowały swoje rzuty. Ellis nie trafił za 3, Mario Chalmers dodał 2 oczka po podaniu od Jamesa. W kontrze Brandon Jennings trafił z pod kosza. Chwila zamyślenia, a Bucks doprowadzili do run’u 7-0 i mają już przewagę 14-9. Larry Sanders 2 akcje z rzędu wykorzystuje najlepiej jak się da i daje swojej drużynie prowadzenie 18-11 na nieco mnie niż 4 minuty do końca kwarty. Warto na tym etapie wyróżnić skrzydłowego Bucks, którym jest Ilyasova. Jest on widoczny zarówno w obronie, jak i w ataku. Milwaukee w końcówce kwarty było bardzo celne za 3. Redick rzucił 2 trójki z rzędu, co ucieszyło miejscowych kibiców. Dunleavy także oddał rzut dający punkty z dystansu. Po drugiej stronie nieco mniej efektywnie Norris Cole i Ray Allen rzucali z pod kosza. Kwarta zakończyła się wynikiem 30-21 dla Bucks.

Druga kwarta nie była już tak owocna dla Bucks, jak pierwsza. Zawodnicy Milwaukee zdobyli w tej odsłonie 20 punktów, przy 27 oczkach Heat. Andersen już na początku kwarty popełnił dwa faule i to w ataku.
Chris Bosh był bardzo cichy, a swoje pierwsze punkty rzucił dopiero pa faulu w połowie drugiej kwarty. Przyznam, że do tego czasu nie zauważałem, że gra on w tym spotkaniu. Na 3 minuty do końca Ray Allen rzucił swoją pierwszą „trójkę” w meczu. Na tym etapie był drugim, po LeBronie, punktowym liderem Heat, którzy systematycznie odrabiali straty do przeciwnika. Bosh znów o sobie przypomniał i po efektownym wsadzie miał już 4 punkty (1/7 z gry do przerwy). Allen rzucił drugi raz za 3, a zaraz w następnej akcji, po stracie Bucks, znów oddał celny rzut z dystansu. Tym samym wyrównał rekord Reggie’go Millera w ilości trafionych rzutów za 3 w swojej karierze w playoffs, który wynosił 320 celnych „trójek”.

Chris Bosh rozpoczął trzecią kwartę od dwóch celnych rzutów i dał swojej drużynie prowadzenie. Po wsadzie Sandersa z kontry, Bucks wracają na prowadzenie. Mecz w tej odsłonie był bardzo wyrównany. Obie drużyny kilka razy traciły i wracały na prowadzenie. Dużo fauli i rzutów osobistych nie nadaje grze szybkości, a wręcz przeciwnie. Heat powoli odchodzili Milwaukee i po punktach LeBrona (9 w kwarcie)  i Birdmana prowadzili 10 punktami 78-68. Była to najgorsza kwarta w wykonaniu Bucks i najlepsza w wykonaniu Heat.

Wcześniej wspominałem o rekordzie Reggie’go Millera, który wyrównał Ray Allen w drugiej kwarcie. Do końca spotkania pozostało jeszcze trochę czasu i było prawie pewne, że Ray Ray rzuci jeszcze co najmniej jedną trójkę. Tak się stało w ostatniej ćwiartce, kiedy na 8:35 do końca meczu, Allen celnie trafił za 3 i ustanowił rekord najwięcej trafionych rzutów za 3 w playoffs na przestrzeni kariery. 322 to nowa liczba do pobicia.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=rvOuWTIDfPE&ew=585]

Zaraz po tym wyczynie, Monta Ellis po podaniu Jenningsa trafił również za 3. Przez następne dwie minuty drużyny miały problemy ze skutecznością, dopiero Ray Allen znowu wycelował i kontynuował polepszanie rekordu. Bosh, jakby się obudził w tej kwarcie i zaczął trafiać. Do końca meczu uzbierał 16 punktów. Warto jednak pochwalić kilku zawodników Miami pod względami asyst: Dwyane Wade miał 11 asyst (i niestety tylko 4 punkty), a Chalmers 8 rozdał 8 asyst. Po drugiej stronie Jennings miał 8 asyst, a Ellis 6.

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=1Os8rNopiCM&ew=585]

Box Score:

Heat: James 22, Haslem 12, Allen 23, Wade 4, Bosh 16, Cole 7, Battier 2, Chalmers 7, Andersen 11

Bucks: Ilyasova 15, Jennings 16, Ellis 7, Mbah a Moute 12, Udoh 0, Sanders 16, Redick 11, Daniels 2, Henson 0, Dunleavy 11, Dalembert 1, Smith 0.

Adam Wiśniewski

Fan NBA i Miami Heat od 2006 roku, kiedy to D-Wade (mój ulubiony zawodnik) zdobył pierwszy tytuł. Z niegrających już zawodników jestem wielkim fanem Iversona. Obecnie staram się z dnia na dzień polepszać swoją grę. Wciąż czeka na telefon od menadżera drużyny z NBA.

3 komentarze

  1. bibor pisze:

    Jesus Shuttlesworth made his return as soon as he threw #34 on his back.

    RAY ALLEN !

  2. Fideljo pisze:

    Wade mimo, że tylko 4 punkty, to jednak napracował się dla kolegów biegając z podaniami, jak i w obronie przech, zb, bloki. To jest taki typ gracza, że jak nie wpada to pracuje nad innymi rzeczami w meczu. Trener go docenił i grał największą liczbę minut, bo był kreatorem gry.
    W Miami ma kto rzucać. Miał dzień Allen, kolejny dobry mecz Andersena. Bosh imponujące double-double, James swoje. Nikt nie zawiódł. Grają maksymalnie kolektywnie i to jest ich siła.Jak ktoś zawodzi to James włącza IV i V bieg i jest po meczu. Po co się spinać jak jest fajna, zespołowa koszykówka. Tak mają grać i tak grają.

  3. kosmos111 pisze:

    Nuda… wiadomo, że każdy tu się spodziewa sweepa itp. ale Bucks wczoraj wyglądali na przestraszonych faktem, że mogą coś ugrać. I te straty w drugiej połowie, głowa boli po prostu. Jak można zaliczyć straty w pięciu kolejnych akcjach?
    Nie sądziłem, że to napiszę, ale za rok mam nadzieję ujrzeć tu Toronto. Wynik zapewne byłby ten sam, ale tam Gay czy Amir się nie poddają (a na pewno wykorzystali by chociaż słabość Heat na tablicach…)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *