Chris Paul daje drugie zwycięstwo Clippers

clippers_grizzlies

W pierwszym meczu serii pomiędzy Memphis Grizzlies i Los Angeles Clippers górą byli gospodarze, którzy dzięki przewadze w pomalowanym rozbili w Staples Center rywali 112:91. Czy drugie spotkanie na swoją korzyść rozstrzygną rozgrywający najlepszy sezon w historii klubu Clippers, czy może Marc Gasol, który według plotek ma dostać nagrodę najlepszego defensora ligi, poprowadzi swoją drużynę do cennego zwycięstwa przed przeniesieniem rywalizacji do FedEx Forum?

Grizzlies czując jeszcze gorycz wysokiej porażki po sobotnim spotkaniu rozpoczęli Game 2 będąc bardzo skoncentrowanym. Poskutkowało to dobrą skutecznością ich rzutów, dzięki której praktycznie przez całe 12 minut trwania pierwszej kwarty utrzymywali kilkupunktowe prowadzenie.

Mecz świetnie rozpoczął Blake Griffin. Zdobywając w 11 minut 13 punktów i 5 zbiórek. Głównie za sprawą jego dobrej gry Clippers nie dali zbudować podopiecznym Lionela Hollinsa większej, niż pięciopunktowej przewagi. Gościom bardziej odpowiadała zespołowa gra a swoje zdobycze punktowe rozłożyli niemalże po równo pomiędzy graczami Starting 5.

Problemów z faulami narobili sobie zmiennicy gospodarzy. Na początku drugiej kwarty na parkiecie pojawił się Ryan Hollins, który w 3 minuty złapał 3 przewinienia. Chwilę później za zmęczonego Chrisa Paula wszedł „Mini LeBron”. Bledsoe dostał zadanie zatrzymanie mającego na swoim koncie już 16 punktów Mike’a Conleya 3 razy przekroczył przepisy i przy jego statystyce fauli widniała liczba 3.

W drugiej odsłonie swój popis rozpoczął Jamal Crawford, który kilka godzin wcześniej przegrał wyścig o tytuł najlepszego rezerwowego z super rezerwowym z Nowego Yorku – J.R. Smithem. Na szczęście wiadomość o tym nie wpłynęła na niego negatywnie, ba, nawet dodała mu skrzydeł. Crawford oddając 7 rzutów pomylił się tylko raz i do końca pierwszej połowy miał na swoim koncie już 13 punktów.

Clippers skorzystali z okresu gorszej skuteczności rzutów ekipy z Memphis i zakończyli pierwsze 24 minuty wynikiem 50:44.

Po zmianie stron można było zauważyć, że obie ekipy mają świadomość tego, o co grają. Skończyły się nierozważne rzuty z nieprzygotowanych pozycji, rozpoczęła się twarda i bardzo wyrównana walka. Grizzlies rozpoczęli drugą połowę od runu 14-7, który doprowadził do niemalże remisowego wyniku. Przez kolejne kilka minut gra toczyła się praktycznie kosz za kosza i żadna z ekip nie mogła zbudować przewagi, która pozwoliłaby kontrolować wynik do końca spotkania.

Po stronie gości swoje zdobycze punktowe przede wszystkim dokładali Tony Allen (16) i Marc Gasol (15). W ekipie z Zachodniego Wybrzeża natomiast rządził i dzielił CP3, który miał udział w większości akcji gospodarzy.

Z-Bo w wyniku przepychanek akcja po akcji złapał swoje trzecie, w Low-Postowej walce z Blake’iem Griffinem, i  czwarte przewinienie taranując Chrisa Paula.

Zryw do ataku podopiecznym Vinny’ego Del Negro dał wchodzący z ławki rezerwowych duet Odom-Bledsoe. Odom najpierw zablokował rzut Colney’a, aby zaraz obdarować podaniem piłką Erica Bledsoe, który zakończył akcję efektownym wsadem. Tym zagraniem obaj panowie podnieśli na nogi wszystkich kibiców zgromadzonych w Staples Center.

Po kilku kolejnych akcjach Clippers wypracowali sobie dziesięciopunktowe prowadzenie, które zamierzali „dowieźć” do końca spotkania.

Rozpoczęła się pogoń gości, którym pozostało 10 minut, aby dogonić rywali. Nadzieję Miśków podtrzymywali swoimi trafieniami Conley i Randolph. Ten drugi jednak złapał swoje piąte przewinienie i powędrował na ławkę rezerwowych. Na szczęście dla Grizzlies swoje rzuty wciąż trafiał ich rozgrywający. Na 1:37 przed końcem po celnym osobistym Arthura na tablicy widniał wynik 89:89.

Swoją drużynę na prowadzenie 91:89 wyprowadził CP3, a na 13.9 sekundy przed końcem spotkania Mike Conley odnalazł Gasola pod koszem po zagraniu pick&roll, a Hiszpan dał Grizzlies remis.

Gospodarzom pozostało prawie 14 sekund na przeprowadzenie dającej im zwycięstwo akcji. Pilka powędrowała w ręce głównego dowodzącego Clippers, który wygrał pojedynek 1 na 1 z Tonym Allenem i trafił zwycięski rzut, po którym zabrzmiała syrena. Sędziowie po analizie nagrania orzekli, że Memphis będą mieli 0.1 sekundy na swoją akcję. Niestety to za mało czasu na oddanie normalnego rzutu i Tayshaun Prince szukał swoich kolegów rzucając piłkę blisko obręczy. Podanie trafiło jednak w ręce Griffina, a Clippers ustawili stan rywalizacji na 2:0

Świetne spotkanie rozegrał Mike Conley, który zaliczył 29 punktów, 9 asyst i 4 zbiórki. Chris Paul zakończył spotkanie z 24 punktami, 9 asystami i 4 zbiórkami.

Memphis Grizzlies 91:93 Los Angeles Clippers

5 komentarzy

  1. Szerszeń pisze:

    Piekny mecz.Na moje to ta seria jest zdecydowanie najsilniejsza.

  2. BartekBartek pisze:

    Kto wie może i pozbycie się Gaya było błędem ? Regular to nie PO. Poza tym Ci co przyszli za niego w ostatnim meczu słabiutko, nawet bardzo słabo. Prince ledwo co, Davis zagrał kilka cieniutkich minut… A punkty im uciekały w tym czasie… Zamiast 1:1 jest 2:0 dla Clippers.

  3. kosmos111 pisze:

    Dobry mecz, choć muszę przyznać, że sędziowie w LA byli w obu spotkaniach mocno stronniczy. Z góry muszę powiedzieć, iż nie chodzi mi tu nawet o gamewinnera CP3, ale gwizdanie naprawdę „dziwnych” fauli graczom Grizzlies. W game1 było to nagminne, wczoraj Z-Bo też praktycznie nie mógł przez nich wejść w mecz (jego faul nr 5 to kompletna kpina…).
    Cp3 klasa, praktycznie sam wygrał Clippersom końcówkę, gorzej dla nich, że w kluczowych momentach ich gra wcale nie wyglądała na lepszą niż w zeszłorocznych PO. Czekam na mecze w Memphis

  4. Finley pisze:

    Ja tam ciągle wierzę, że Memhpis wezmą tą serię. Nawet rzuciłem na ten cel trochę sałaty, a przy stanie 0-2 dobry kurs :)

  5. bartol86 pisze:

    swietna koncowka w wykonaniu cp3 no i ten game winner ja tam wciaz wierze w memphis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *