Wielkie emocje w Nowym Jorku na początek play-offów

Po niezwykle emocjonującym meczu New York Knicks pokonali Boston Celtics 78-85, a poprowadził ich do tego Carmelo Anthony (36 punktów, 6 zbiórek, 4 przechwyty), a cichym bohaterem tego spotkania został Jason Kidd (8 punktów, 3 przechwyty w kluczowych momentach).

Celtom nie pomogła dobra dyspozycja Jeffa Greena (26 punktów, 7 zbiórek) i Paula Pierce’a (21 punktów, 5 zbiórek, 7 asyst). Obaj jednak zanotowali po 6 strat, a łącznie Celtics mieli ich 21! Większość z nich została jednak wymuszona, a nie podyktowana błędami gości.

Przebieg spotkania

Oba zespoły zaczynają mecz inaczej. Celtics dwoma trafieniami, Knicks dwoma air-ballami. Uruchamia się jednak Melo Anthony, który mimo dobrej obrony rywali zdobywa szybkie 10 punktów w nieco ponad 4 minuty i wyprowadza Knicks na prowadzenie 12-6! Doc Rivers zmuszony do wzięcia przerwy na żądanie.

Zaczyna się robić ostrzej, Pierce wjeżdża barkiem w Copelanda, a po chwili „technika” dostaje Tyson Chandler. Trwa walka punkt za punkt, Knicks w dalszym ciągu trzymają przewagę w okolicach 6 punktów. Avery Bradley łapie dwa faule, a oba kończą się akcją And-One.

Świetny fragment w grze notuje J.R. Smith, zdobywa 6 punktów, popisuje się efektownym wsadem, ale kontynuuje też ostrą grę, w międzyczasie wpadając na Paula Pierce’a i łapiąc faul ofensywny. Po chwili The Truth popisuje się akcją 2+1 i pozwala Celtom na tracenie jedynych 2 punktów. W kolejnej akcji znowu dostaje się na linie i wyrównuje.

Liderzy Nowojorczyków nie trafiają, 26-26, kilka akcji bez punktów. Green at the buzzer! 29-26 dla Celtów po pierwszej kwarcie. Melo ma 13 punktów, ale potrzebował do tego 11 rzutów (skuteczność 5/11). Po drugiej stronie Green i Pierce mają po 8 oczek.

Początek drugich 12 minut ma swoich dwóch bohaterów. Jeff Green zdobywa 5 oczek, ale po drugiej stronie dwie trójki trafia Jason Kidd. Run 9-0 trafieniem za trzy uzupełnia Iman Shumpert, 34-37, timeout Boston!

Dobrą grę kontynuuje Jeff Green, Knicks dwukrotnie objeżdżają obronę Celtów spin-move’ami. Po drugiej stronie parkietu kilkukrotnie pod kosz ścina Avery Bradley, po czym zdobywa punkty. 46-44 dla Celtów, Woodson bierze czas.

Smith za trzy, po przerwie na żądanie Jeff Green odpowiada akcją 2+1. Pierce atakuje kosz w kontrze, Melo odpowiada z linii osobistych. 53-49 dla gości do połowy. Najlepsi po 24 minutach: Anthony (19 punktów), J.R. Smith (11 oczek), Jeff Green (20 oczek), Avery Bradley (11 punktów) i Paul Pierce (10 punktów, 6 asyst).

Celtics grają zespołowo, 15 asyst do połowy i nie przegrywają na tablicach (18-17 dla gości). Tyson Chandler jest bez punktów, nie oddał żadnej próby. Boston daje radę w obronie i ustawia skuteczność Anthony’ego na poziomie 6 na 15 z gry.

Pierwsze 2 minuty drugiej połowy bez punktów, później za trzy trafia Anthony. Następnie Smith za dwa, co pozwala Knicks przejąć prowadzenie. Robi się coraz ostrzej, Melo nie zwalnia, znowu trafia za trzy. Po za Averym Bradleyem, Celtics zdobywają punkty jedynie z linii osobistych, ale utrzymują prowadzenie w dalszym ciągu.

Jak za starych czasów świetnie pod kosz ściął Kenyon Martin, w odpowiedzi trafił Bradley. 63-62 na 3 minuty przed końcem 3 kwarty, timeout dla Knicks. Celtics notują run 11-1 i wychodzą na najwyższe w meczu 7 punktowe prowadzenie. Trafia jeszcze Melo, a potem dwukrotnie z linii Jason Kidd, ale Knicks przegrywają przed 4 kwartą 70-67.

Knicks niezwykle walecznie walczą na atakowanej tablicy, dwie próby przechwytów Celtów nieudane. Kenyon Martin trafia z faulem i wyprowadza Knicks na prowadzenie! Zaczynają się robić coraz większe emocje, Pierce wymusza kolejny defensywny faul przeciwnika (wcześniej wymusił już 3 szarże!).

Melo trafia dwa kolejne rzuty! 4 punkty przewagi Knicks, nieco ponad 6 minut do końca. W odpowiedzi trafia Pierce, ale niesamowitym layupem popisuje się J.R. Smith! Do tego jest to trafienie z faulem! 5 faul łapie Kevin Garnett, jeśli złapie 6 Celtom może być ciężko wyrwać zwycięstwo.

KG zostaje zdjęty, a osobistego pudłuje Smith. Celtics mogą odrobić do 2 punktów, ale sędziowie odgwizdują kroki Greenowi. W kolejnej akcji Bostonu, piłkę zabiera Jason Kidd, Knicks wychodzą na 5 punktowe prowadzenie.

Celtics tracą piłki w kolejnych akcjach, Melo zdobywa punkty w kontrze na 152 sekundy przed końcem i robi się nieciekawie dla gości. Po przerwie w akcji Knicks Melo jest szczelnie kryty przez Greena, ale trafia z odchylenia! 7 punktów przewagi Nowojorczyków, najwięcej w meczu!

Green trafia dwa osobiste (Celtics w całym meczu są 19 na 19 za 1pkt!). Melo popisuje się świetnym podaniem, a Martin zdobywa punkty spod kosza! 40 sekund do końca, 7 punktów różnicy, jest po meczu!

Celtics chcą coś jeszcze zrobić, ale Kidd przechwytuje piłkę! Po chwili kolejny przechwyt notuje J.R. Smith, Boston odpuszcza. 85-78 na koniec! Wielkie emocje w Madison Square Garden, liczymy na to samo w następnych meczach i całych play-offach!

Kilka spostrzeżeń po meczu

Celtics zdobyli jedynie 4 punkty z ławki! Wszystkie zdobył Courtney Lee, z linii rzutów wolnych. Pokazało to słabość ławki Celtów. Ławki, która niesamowicie pomogła Nowojorczykom – 33 punkty. Czyżby to miał być key factor tej serii?

Brak aktywności Tysona Chandlera. Po za standardową dobrą obroną, Chandlera praktycznie nie było widać w tym meczu. Na boisku spędził 20 minut, zebrał 5 piłek (tylko 1 w ataku), a Mike Woodson wolał zaufać Kenyonowi Martinowi. Wydaje się dziwne, że słabi pod koszami Celtics wykluczyli Chandlera. Ale znowu, silna ławka zdecydowanie pomogła Knicks. Jednak słaba dyspozycja tegorocznego All-Stara sprawiła, że Boston zremisował na tablicach 40-40.

Jeff Green pokazał się świetnie w obronie. Po za swoimi 26 punktami, Green dołożył świetną momentami obronę na Anthonym. To, że Melo trafiał w kluczowych momentach było tylko przejawem jego talentu strzeleckiego, mało kto miałby tak wysoką skuteczność, gdyby uczepił się go Green i bronił tak jak dzisiaj.

Ogromna ilość strat Celtów. Gdyby Celtics mieli te kilka strat mniej, wtedy mogliby to spotkanie wygrać. Ale Knicks na to nie pozwolili, bo mało strat było spowodowanych błędami Bostonu, więcej świetną obroną gospodarzy.

Celtics zdobyli tylko 25 punktów w 2 połowie. Fatalna 2 połowa w wykonaniu Celtów i zdobycie najmniejszej ilości punktów w drugiej połowie w całej historii klubu mocno przyczyniły się do porażki gości. Grali świetnie, tylko zabrakło kondycji, co w przypadku starych zespołów może się często zdarzać i może być bardzo ważne w ostatecznym rozrachunku.

Box score

Knicks: Anthony 36, Smith 15, Felton 13, Martin 10, Kidd 8, Shumpert 3, Copeland 0, Chandler 0, Novak 0, White 0

Celtics: Green 26, Pierce 21, Bradley 15, Garnett 8, Bass 4, Lee 4, Terry 0, Crawford 0

Najlepsi w kategoriach statystycznych

Punkty: Anthony 36 – Green 26
Zbiórki: Martin 9 – Bass 10
Asysty: Felton 6 – Pierce 7
Przechwyty: Anthony 4 – Bradley 3
Bloki: Martin 2 – Green 3

6 komentarzy

  1. Szuwarek pisze:

    Będę bardzo krytyczny wobec Celtics. Ich atak w drugiej połowie kompletnie się załamał. Poza Pierce’m, który robił co mógł nie było nikogo. Niestety to nawet nie jest kwestia świetnej obrony (niczego nie ujmując w tym elemencie Knicksom), ale to się zdarzało w regular season bardzo często również przeciw słabym drużynom. Tam po prostu nie ma kreatora poza Pierce’m. Czasami ma odpał Green, ale nie potrafi jeszcze robić tego cały mecz (jak z Heat). Oni jak tlenu potrzebują strzelca, albo kreatora (Rondo). Pierwsza połowa była tak dobra, bo Green zagrał na niewiarygodnej skuteczności. W drugiej nie było już tak dużo Greena i nagle sen prysł. Jakby ktoś mi powiedział, że Celtom uda się zatrzymać przeciwników poniżej 90 punktów to brałbym to w ciemno, ale okazuje się, że to i tak nie gwarantuje sukcesu. Zrobili wszystko, co mieli zrobić. Niby Melo rzucił ponad 30 punktów, ale nie miał wcale rewelacyjnej skuteczności. J.R. też był pod kontrolą. Nie przegrali bardzo w zbiórkach. Nawet gdyby Martin nie zagrał drugiego takiego meczu w serii, to lepiej zagra Chandler. Oni po prostu są słabsi. Taka jest prawda.

    Niestety ta seria może potrwać krócej niż myślimy. Może nie będzie sweepa, ale nie widzę szans na urwanie przez Celtów więcej niż 1 meczu, a wygranie serii? Are you kidding me?

    • Fideljo pisze:

      Ale czego się można spodziewać po dzisiejszych Celtics? Duch wielkiej trójki już wyparował dawno. Garnett ma nadal „nazwisko” ale gra jak rzemieślnik-zadaniowiec. Broni i dorzuca coś od czasu do czasu. Pierce też stary, choć w lepszej ogólnej kondycji od Garnetta. Brakuje im iskry młodości i motywacji, bo wiedzą, że zespół jest poszatkowany. Zespół sklecony właściwie z koniecznych lecz przypadkowych elementów, szans by ugrać coś nie mają. Kontuzje pokrzyżowały te małe szanse, bo co można zrobić gdy się traci mózg ataku i najlepiej podającego rozgrywającego ligi? A do tego jest poważny kłopot ze zbiórkami po kontuzji. Cały mechanizm budowany z takim mozołem pada w jednej chwili. Do tego kuriozalne wpuszczanie trzech SG z ławki, którzy mają się wstrzelić i może coś wyjdzie…Potrzebna jest Celtom gruntowna przebudowa i odważne decyzje Manago. Bardzo dużo niekorzystnych rzeczy składa się na obraz Celtics na dziś. Nie mają większych szans z Knicks.

  2. twkarol pisze:

    Panowie warto odnotować trochę pozytywów z tego spotkania odnosnie gry Zielonych. Trzymali poziom prze wiekszą część meczu i gdyby nie fatalna 4 kwarta to byłaby niespodzianka. Dobra obrona Bostonu nie zrekompensowała niestety braków w ofensywie.

  3. mikrofalowka pisze:

    o ile w RS brak Rondo nie był widoczny tak w Play-Offach gołym okiem można zobaczyć jak ważny dla Celtów jest ich PG. Praktycznie tylko Pierce biega w ataku a reszta stoi i czeka (na cud?). RR9 nawet stojących w miejscu kolegów mógł obsłużyć podaniem. Widzę że już po 1 meczu niektórzy skreślają Celtów. Przypomnę tylko zeszłoroczną rozgrywkę z Heat gdy przegrywali już bodajże 0-2. Tak więc nie wszystko stracone! Jeśli Boston wygra najbliższy mecz to obstawiam że będzie potrzebne 7 meczy by wyłowić team który zagra w półfinałach

  4. mikrusik pisze:

    Skreślam Celtów bo ja tam nie widzę argumentów. Jeżeli nie potrafili wygrać przy tak słabej dyspozycji Tysona Chandlera, to co będzie jak on zacznie grać lepiej na desce. W dodatku nie wierzę, że Green będzie grać na takim poziomie. Na przebudzenie Jeta czekam już cały sezon i trudno oczekiwać,że odnajdzie się w play-off. Za duża różnica potencjału dzieli te dwa teamy. Obstawiam 4-1 dla Knicks

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *