Playoff 2013: zapowiedź pary San Antonio Spurs vs Los Angeles Lakers

Rozpoczynająca się dzisiaj wieczorem polskiego czasu seria San Antonio Spurs z Los Angeles Lakers zapowiada się jak prawdziwa uczta. Mimo braku Kobe Bryanta trzeba pamiętać, że naprzeciw siebie staną zespoły, które podzieliły między siebie 9 z 14 ostatnich tytułów.
Zapraszam do zapowiedzi tej pary, w której postaram się przybliżyć mocne i słabe strony obu ekip, kluczowe pojedynki i pokusić się o wytypowanie przebiegu całej serii. Znajdziecie tutaj też kilka smakowitych cytatów i aktualny raport medyczny z obu obozów.

San Antonio Spurs

1. Mocne strony

  • Zgranie i doświadczenie – ciężko jest w NBA znaleźć zespół, którego trzon trzyma się razem od tak dawna. Czwórka Popovich – Duncan – Parker – Ginobili wspólnie rządzi w San Antonio już od 10 sezonów i zna się jak łyse konie. Dodatkowo, nie jest tak, że są w Spurs za zasługi. Parker rozegrał jeden z najlepszych sezonów w karierze. Duncan wygląda jakby cofnął czas o dekadę. Popovich wciąż potrafi zaskakiwać rywali, a Ginobili mający najwięcej problemów ze zdrowiem wciąż ma przebłyski geniuszu. Na tle mocno zmienionych przed i w trakcie sezonu Lakers to duży atut.
  • Przewaga szybkości – można przeglądać skład LAL ile się chce, ale nie widać tam choćby jednego gracza, który mógłby nadążyć za Tonym Parkerem. Nash i Blake preferują obronę a’la matador. Meeks bardziej myśli o zdobywaniu punktów, a ciężko mi jest sobie wyobrazić sytuację, w której stoperem Francuza zostanie ściągnięty awaryjnie Goudlock lub młody Morris. Spurs wiedzą, że ich przewaga jest w tempie gry i atakowaniu wysokich wejściami pod kosz.
  • Gregg Popovich – Mike D’Antoni nie jest złym trenerem, ale nie jest Popovichem. Pomyślcie sobie gdzie teraz byliby Lakers, gdyby przed sezonem przejął ich Gregg. Jeśli nie jesteście fanami LAL to taka wizja jest trochę przerażająca, nie?

2. Słabości

  • Brak fizycznego wsparcia dla Tima Duncana – Lakers będą prowadzili grę przez strefę podkoszową. W większości posiadań piłka przynajmniej raz dotrze do mierzących powyżej 210 cm Howarda i Gasola. To sprawia, że kluczem będzie ograniczenie do minimum przewinień Tima Duncana, który jako jedyny ma wzrost, siłę i doświadczenie by uprzykrzyć życie im obu. Bardzo ważną rolę w tej serii będzie miał Tiago Splitter (piszę o tym niżej), a jako kibic Spurs bardzo żałuję że nie zobaczymy na parkiecie Diawa, który mógłby być efektywny w defensywie (masa, dobre ustawianie się).
  • Zdrowie kluczowych graczy – ten punkt to żadna niespodzianka i w zasadzie banał, ale prawda jest taka, że w San Antonio wszystko zależy w tej chwili od zdrowia Parkera i Duncana. Jeśli są zdrowi i w formie, to mogą ograć każdego. Gdy natomiast przynajmniej jeden z nich (ostatnio był nim Francuz) boryka się z kłopotami zdrowotnymi to Spurs mogą przegrywać nawet z zespołami spoza PO.
  • Gra pod presją – mimo tego, że wiele osób typuje Lakers jako zwycięzcę tej serii, to Spurs będą faworytem na którym ciąży presja. Presja, z którą ostatnio mieli problemy. Wciąż pamiętam PO sprzed dwóch lat, gdy wyeliminowali ich ostatni w tabeli Zachodu Grizzlies. Niestety, ale tutaj presja będzie podobna i Pop musi popracować nad głowami swoich podopiecznych by ją unieśli.

Los Angeles Lakers

1. Mocne strony

  • Siła fizyczna – Dwight Howard i Pau Gasol odżyli pod nieobecność Kobe Bryant, a dodatkowo odzyskali wiele ze swoich walorów fizycznych i od razu siła Lakers stała się znaczącym czynnikiem. Jeśli LAL liczą na sukces w serii ze Spurs to muszą ich fizycznie zdominować. Tylko tyle i aż tyle.
  • Zespołowa koszykówka – bez Bryanta dużo więcej zależy od zespołu. Nie ma już gracza, który w pojedynkę ciągnął wózek z napisem „Lakers” w stronę PO. By zwyciężać podopieczni D’Antoniego muszą dzielić się piłką i razem pracować w obronie, a ostatnio całkiem nieźle im to wychodziło.
  • Motywacja Howarda – jeśli Dwight czekał na moment, w którym może pokazać gotowość do przejęcia zespołu z rąk Bryanta, to nie ma na to lepszej okazji niż teraz. Na okres playoff Lakers są w jego rękach, a on powinien być zmotywowany by pokazać kibicom LAL, że znów mają dominującego centra.

2. Słabości

  • Skuteczność rzutów wolnych – Popovich już zapowiedział używanie taktyki Hack-A-Howard, czyli umyślnego faulowania mającego wielkie problemy na linii Dwighta. Jak duży to problem? Całkiem spory, bo Howard trafia mniej niż 50% swoich wolnych (49.2% w tym sezonie). W sytuacji gdy każdy punkt może się liczyć ta nieskuteczność może odbić się czkawką.
  • Nierówna ławka rezerwowych – ze zmienników Lakers w tym sezonie nie zawodził chyba tylko Earl Clark. Meeks i Jamison byli przez większość rozgrywek bardzo nieregularni. Blake przez urazy rozegrał niewiele ponad 50% spotkań swojego zespołu. W serii ze Spurs wszyscy muszą zagrać na wysokim poziomie by zapełnić lukę bo Black Mambie.
  • Obrona na obwodzie – wraz z odzyskaniem skoczności Howarda rozwiązał się (przynajmniej tymczasowo) problem z obroną w pomalowanym, ale bronienie na obwodzie wciąż kuleje. Doświadczony Popovich będzie z pewnością tak rotował składem by wykorzystywać niską mobilność rywali i np. wyciągać Gasola przy pomocy Bonnera czy rozciągać grę trójką strzelców z penetrującym Parkerem i grającym bliżej obręczy Duncanem. Braki szybkości, zdecydowania i automatyzmu w rotacji mogą skutkować wieloma trójkami SAS z czystych pozycji.

Kluczowe pojedynki

1. Tim Duncan vs Dwight Howard

Gwiazdy obu zespołów w bezpośrednim starciu. Wyszkolenie techniczne kontra nieludzka siła. To starcie powinno być wisienką na torcie całej serii. Z jednej strony Howard będzie starał się przestawiać Tima w ataku, z drugiej Big Fundamental będzie wyciągał rywala na półdystans i wykorzystywał zagrania pick&roll (to Dwight lubi) lub pick&pop (tego Dwight nie umie) z Parkerem. Absolutnie kluczowa kwestia w tej parze to ew. problemy z faulami. Spurs nie wygrają bez Duncana na parkiecie i podobnie jest z Lakers i Howardem.

2. Tiago Splitter vs Pau Gasol

Pojedynek z Gasolem i Howardem będzie prawdziwym testem dla Brazylijczyka któremu po sezonie wygasa kontrakt. Jeśli Tiago chce otrzymać solidną podwyżkę (a chce na 100%), to musi pokazać, że na nią zasługuje. Splitter musi być zdecydowany i nie dać sobą pomiatać w obronie. Gasol tymczasem jest moim zdaniem nawet ważniejszy niż Howard, bo to on będzie de facto rozgrywającym (przynajmniej gdy Nasha nie będzie na boisku). Hiszpan ma niesamowite umiejętności, a dodatkowo teraz jest motywowany przez Bryanta, który cały czas naciska na niego by był agresywny. Pięć ostatnich spotkań RS, w których notował 19.0 ppg, 13.0 rpg i 7.2 apg (w tym dwa triple-double) pokazuje, że całkiem nieźle mu to wychodzi.

3. Tony Parker vs Steve Nash i Steve Blake

Zdrowy i w pełni sprawny Parker nie miałby problemu w ataku przeciwko tej dwójce, ale jak wiemy Francuz był ostatnio mocno poobijany. Podobnie jest z Nashem, który na 100% będzie musiał liczyć na wsparcie swoich podkoszowych po tym jak Tony będzie go mijał. X-Factorem serii może być Blake, który wstrzelił się w końcówce sezonu i nie możemy się dziwić jeśli dwaj rozgrywający Lakers będą grali sporo minut obok siebie. Przewaga wydaje się jednak być po stronie Parkera i to jest główny mismatch na korzyść Spurs.

Raport medyczny

Spurs:

  • Tony Parker – Francuz mocno ucierpiał w końcówce sezonu, ale według ostatnich raportów z jego kostką i plecami jest już w porządku.
  • Manu Ginobili – obrońca powrócił do gry na mecz z T’wolves po urazie ścięgna w udzie i jak sam mówi notuje progres każdego dnia, z pewnością zagra już dzisiaj, ale raczej nie będzie to „stary dobry Manu”
  • Gary Neal – od dłuższego czasu boryka się z kontuzją stopy, ale jest twardy i tak jak do tej pory będzie grał poprzez ból
  • Boris Diaw – podkoszowy dochodzi do siebie po operacji pleców i raczej nie ujrzymy go w serii z LAL 

Lakers: 

  • Steve Nash – według ostatnich doniesień doświadczony rozgrywający ma być gotowy na niedzielne spotkanie
  • Metta World Peace – lewe kolano po operacji ma się ponoć coraz lepiej i sam skrzydłowy jest gotowy na coraz większe obciążenia
  • Jordan Hill – mimo optymistycznych doniesień jeszcze kilka dni temu, podkoszowy nie wystąpi w serii z SAS
  • Kobe Bryant – przeszedł udaną operację ścięgna achillesa i będzie poza grą przez 6-9 miesięcy

Ciekawostki

  • Spurs przegrali przed startem serii 3 spotkania z rzędu i w sumie 7 z ostatnich 10. To zupełne odwrócenie sytuacji z zeszłego sezonu, gdy SAS odnieśli 10 kolejnych wygranych w RS i 10 następnych w PO by ponieść 4 porażki i odpaść z Thunder.
  • W San Antonio jest wielu fanów Lakers (jak pewnie w większości miast). Nie będę zdziwiony jeśli nawet 1/4 AT&T Center będzie dopingować gości.

Powiedzieli przed serią

To nowy, inny zespół. Grają inaczej. Teraz wszystko przechodzi przez Dwighta, który będzie chciał ściągać podwojenia i uwolnić strzelców. Steve Nash będzie miał teraz piłkę zdecydowanie częściej.Tony Parker

Wcale. Jasne, granie przeciwko niemu z pewnością sprawia że jesteś lepszy. On zmusza cię do wysiłku przy każdym posiadaniu, ale z pewnością nie będę za nim tęsknił. – Szczery Manu Ginobili zapytany o to czy będzie mu brakować w tej serii Kobe Bryanta

Psychicznie – nie mogę się doczekać, fizycznie – dopiero wracam do formy. Jestem optymistycznie nastawiony przed niedzielą i mam nadzieję, że będę mógł zagrać. – Steve Nash

Nie wiem, powinniście zapytać Popa. Ale z pewnością wiele razy, mogę się o to założyć. W Los Angeles ludzie będą na niego krzyczeć, będzie śmiesznie.Parker o wykorzystaniu przez Popovicha strategii Hack-A-Howard

Podsumowanie i typ serii

To może nie być ładna seria. Problemy zdrowotne kluczowych kreatorów gry, a także zapowiadane Hack-A-Howard może obniżyć jakość widowiska, ale wydaje mi się, że piłka jest po stronie Spurs. Jeśli zagrają swój basket, to nie powinni mieć problemów i seria zakończy się po góra 5-6 spotkaniach. Jeżeli jednak powinie im się noga choć raz w San Antonio to będzie nerwówka na którą z pewnością wyczekują fani Lakers.

Osobiście liczę przede wszystkim na odrodzenie rywalizacji między Spurs i LAL – wszak ostatni raz oba zespoły w playoff spotkały się aż 5 lat temu, gdy Lakers wygrali zdecydowanie finały konferencji 4-1. Wygrali, ale wtedy na parkiecie rządził Bryant…

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

9 komentarzy

  1. Szerszeń pisze:

    Licze na 4-1 dla Spurs.Nie wiem dlaczego SAS ma taki wielkie problemy z Lakers.Faulowanie Howarda powinno im zagwarantowac 2 zwyciestwa,jesli nie wiecej.

    • Misiek pisze:

      Niektórzy dalej widzę są ślepi i nie dostrzegają tego, że Dwight znacznie poprawił ostatnio wolne, a w sytuacji gdy stosuje się na nim Hack-a-Howard, to spisuje się w większości przypadków przyzwoicie. On ma największe problemy wtedy, kiedy rzuca wolne w sporych odstępach czasu, mięśnie nie są przyzwyczajone i pudłuje. Kiedy rzuca regularnie to trafia i tak samo będzie ze Spurs…

  2. Macias pisze:

    Jako fan Lakers wierzę w 4-2 dla Jeziorowców, a jak będzie? zobaczymy :) Obecnie nie mogę doczekać się tej serii, w której w końcu zobaczymy pojedynek wielkich podkoszowych jak to miało miejsce w latach 90tych :D brakować będzie Bryanta i z Nim byłbym spokojniejszy ale nie ma go i trzeba zaufać reszcie. Też uważam, że nie tyle Howard co Gasol będzie liderem Lakers. W ostatnich meczach udowodnił jak wielkim jest zawodnikiem i potrafi na prawdę wszystko. Go Lakers!!

  3. twkarol pisze:

    Brak Kobiego nie będzie miał żadnego wpływu na wynik tej serii. Lakers potrafią sobie radzić bez niego co udowodnili w końcówce sezonu. Mam nadzieję , że skończy się już wyliczanka dotycząca przyczyn słabej postawy Lakers w RS. Ostatni argument czyli trener – został również podważony chociażby przez decyzję o przyznaniu mu nagrody trenera miesiaca (taki psikus dla antyfanów jego osoby). Tak więc pora się zabrać do gry i w oparciu o mocny przecież skład liczyć na przejście SAS. Nie będzie to oczywiście łatwe a wynik końcowy uzależniony będzie od jednej osoby – Tony Parkera. Jeżeli Francuz zagra chociaż na 80% tego co grał przed kontuzją to przygoda LA z fazą play-off skończy się szybko.

    • mikrusik pisze:

      Podpisuję się. LAL ma bardzo mocne argumenty, a DH ma jeszcze Gasola i Nasha. W Orlando miał mniej potencjału. Bez Parkera nie dadzą rady.

  4. Fideljo pisze:

    Czekałem na to aż zobaczę w Lakers Nasha z piłką. Kobas swoją osobą to blokował, ale teraz Nash będzie rządził i dzielił tort z piłki na równe części. Każdy dostanie coś dobrego pod koszem i na obwodzie od wujka Nasha :)

    • mikrofalowka pisze:

      oj również czekam na Nasha :) Spróbowałbym zagrać ten jeden, dzisiejszy mecz jeszcze bez niego by mógł spokojnie się wykurować i by na kolejne spotkanie grał na 100%. World Peace również jest ważny w tej układance. No i w końcu będzie można zobaczyć Howarda jako lidera Lakersów. Już czekam, z wzrokiem utkwionym na zegarku, na godzinę 21.30. Oj będzie się działo :)

  5. flappjack pisze:

    Czytam te komentarze i wywołuje to lekki uśmiech na mojej twarzy:-)
    Otóż okazuje się, że:
    – przez cały RS słyszę komentarze,że Lakersi grają słabo(z tym się chyba każdy zgodzi) i tylko dzięki Bryantowi mają szanse by dostać się do PO – teraz okazuje się, że w tych grach po sezonowych wypadną świetnie bez Kobiego, a nawet pewnie zagrają lepiej niż z nim :-)

    – Howard to świetny strzelec wolnych, bo przecież się poprawił i zasadniczo jak będą go często faulować, to będzie rozgrzany i będzie trafiał jeden za drugim – wiec taktyka z faulowaniem mija się z celem – tak dla przypomnienia skuteczność Howarda w kwietniu 53.7% – istny szał – no to chłopak się poprawił – TAK NA MARGINESIE FAKTYCZNIE HOWARD TO JEDYNA SZANSA LAKERS NA ZWYCIĘSTWO – MUSI ZAGRAĆ TYLKO TAK JAK KIEDYŚ W ORLANDO – INNA SPRAWA CZY GO NA TO STAĆ? NA PEWNO MOTYWACJI MU NIE BRAKNIE, MOŻE KOBAS GO PRZYTŁACZAŁ?

    – zasadniczo DAntoni, zastanawiam się czy on w ogóle powinien być trenerem Lakers – przecież wszyscy fani woleli by Phila albo Jeffa, a narzekali jak jeden mąż na Mika – to nawet Kobe lepiej trenował z ławki :-). Ale teraz zmiana – trener miesiąca, jest jednak lepszy od Popa – tego nawet nie będę rozwijał bo nie warto komentować

    – Gasol to świetny zawodnik, lider – już nie jest ciotą jak przez cały sezon i ten poprzedni i tak dalej….
    – Tą świetną, grającą „genialnie” przez cały sezon dwójkę wspomoże wracający po kontuzji Nash i na pewno będzie wsparciem – natomiast nie wiadomo jak zagrają Parker i Ginobili bo przecież oni wracają po kontuzji – ich forma jest niewiadomą, w przeciwieństwie do pewnego wsparcia, które udzieli Lakers wracający po kontuzji Nash

    NA KONIEC – WCALE NIE TWIERDZE, ZE SAN ANTONIO WYGRA TĄ SERIE W ŁATWY SPOSÓB – JEDYNA NADZIEJA DLA LAKERS TO HOWARD.

    • Matej pisze:

      jedyną nadzieją LAL jest … Parker a dokładniej jego zdrowie (powiedział fan LAL)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *