Play off 2013: zapowiedź pary Oklahoma City Thunder – Houston Rockets

Jeszcze przed rokiem walczyli ramię w ramię w finale NBA. W tym roku staną już na przeciwko siebie. To zdecydowanie jeden z tych elementów który nadaje tej serii dodatkowego znaczenia. James Harden vs koledzy z Oklahomy. Kto okaże się lepszy? Czy Rockets pokuszą się o niespodziankę i zostaną kolejną drużyną w historii NBA, która przystępując z ostatniego miejsca do play off wyeliminuje mistrza Konferencji?

thunder_rockets

Oklahoma City Thunder

Dawid Ciepliński: W Thunder przed sezonem doszło nieoczekiwanej zmiany, której nikt się nie spodziewał. W obliczu braku porozumienia na temat przedłużenia kontraktu z Jamesem Hardenem zdecydowano się wytransferować obrońcę i pozyskać w jego miejsce równie wartościowy element. Ostatecznie posiadacz najsłynniejszej brody w NBA trafił do Rockets, natomiast w jego miejsce Oklahoma pozyskała Kevina Martina.

Martin to zupełnie inny typ gracza niż Harden, jest bardziej spot up shooterem podczas gdy najlepszy rezerwowy poprzedniego sezonu więcej gra z piłką. Do tego Martin zdobywa w tym sezonie o 2,8 punktów mniej niż Harden w ubiegłym. Czy będzie to miał znaczenie dla losów tej serii? Może nie w tej, ale w przyszłych tak. Martin do tej pory tylko raz grał w play off w sezonie 2005/06 i w tamtych 6 spotkaniach tylko raz zdobył więcej niż 14 punktów, ani razu nie rzucając co najmniej 50 proc. z gry. Zobaczymy jaj sobie poradzi teraz i czy będzie w stanie w tych play off wejść w rolę podobną do tej, którą pełnił w zeszłym roku Harden. W przyszłych rundach brak doświadczenia w post season może być decydujący dla losów Oklahomy, dla których inny wynik niż mistrzostwo NBA będzie porażką.

Duże znaczenie będzie miało jak Thunder poradzą sobie z ofensywą Rockets, szczególnie ważne będzie wyeliminowanie rzutów za trzy ekipy z Teksasu, co jest niezwykle ważnym elementem ataku drużyny z Houston. Jeśli wpadają im rzuty z dystansu niezwykle trudno ich zatrzymać. Oklahoma ma jednak do tego predyspozycje i jest jedną z najlepiej broniąc drużyn w lidze, jesli chodzi o rzuty zza łuku. Zajmuje 6 miejsce pod względem skuteczności rywali za trzy punkty.

Kolejną sprawą jest to, że Rocket nie mają obrońcy na Kevina Duranta. Nie widzę tam nikogo, kto w jakimkolwiek stopniu mógłby ograniczyć poczynania lider Thunder, a np. na Hardena Oklahoma ma Thabo Sefoloshę. Do tego dużo lepiej gra Serge Ibaka, którego rozwinięcie gry w ataku podczas tegorocznych rozgrywek jest nawet ważniejsze niż wywiązanie się z roli trzeciej opcji zespołu przez Kevina Martina.

Houston Rockets

Paweł Kołakowski: Rakiety zaliczyły najlepszy sezon od trzech lat i dzięki temu powracają do rywalizacji play-off. Niewątpliwie na progres największy wpływ miało pozyskanie Jamesa Hardena, który z miejsca stał się gwiazdą drużyny, a jego indywidualne popisy dały mu piąte miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców NBA. Jednak atutem Rakiet jest młodość, a to w zamyśle taktycznym Kevina McHale’a przekłada się na przebojowość, której efektem jest jeden z najlepszych ataków w lidze. Świetnie rozwija się Chandler Parsons, a Omer Asik z rezerwowego w Chicago przemienił się w prawdziwą maszynkę do zbierania piłek. Praktycznie każdy z graczy Rockets bił w tym sezonie indywidualne rekordy w różnych kategoriach statystycznych, co świadczy o tym, że ekipa ta idzie we właściwym kierunku.

Niestety młodość oznacza też brak doświadczenia. Jedynymi graczami w kadrze, którzy posmakowali rywalizacji w finałach NBA są tylko James Harden i Carlos Delfino. Jeżeli dodamy do tego jedynie Omera Asika, który jeszcze miał okazję grać w ogóle w play off widzimy jak mało ograni są zawodnicy z Houston w grach posezonowych, a to już zupełnie inna bajka niż sezon zasadniczy. (nie liczę Aarona Brooksa, który praktycznie w barwach Rockets w tym sezonie nie grał i wątpię, żeby odgrywał znaczącą rolę w zespole w najbliższym czasie).

Jak było w sezonie regularnym 

W dotychczasowych starciach z tego sezonu gracze Thunder okazywali się wyraźnie lepsi od swych oponentów. Wygrali dwa pierwsze mecze wręcz demolując ekipę z Teksasu. Jedyne zwycięstwo Rakiety odniosły dzięki fenomenalnej dyspozycji Jamesa Hardena, który w ten sposób odbił sobie upokorzenia jakich doznał ze strony byłych kolegów w dwóch pierwszych spotkaniach.

HOU-OKC 98-120 (P. Patterson 27 pkt – K. Durant 37 pkt)

OKC-HOU 124-94 (R. Westbrook 28 pkt – J. Harden 25 pkt)

OKC-HOU 119-122 (R. Westbrook i T. Sefolosha po 28 pkt – J. Harden 46 pkt)

Najciekawszy pojedynek w rywalizacji

Paweł Kołakowski: Myślę, że najciekawiej zapowiada sie rywalizacja najlepszych strzelców obu ekip, a więc Kevina Duranta oraz Jamesa Hardena. Obaj znaleźli się w topowej piątce najlepszych strzelców i to oni będą mieli największy wpływ na ofensywę swoich drużyn. Warto jednak też jednak spojrzeć bliżej na pojedynek graczy Kevina Martina z brodaczem, a więc tych, którzy zamienili się miejscami i swoimi rolami w zespole. Czy Harden jest lepszym liderem w Houston od Martina? Czy K-Mart okaże się skuteczniejszym zmiennikiem od gracza z numerem 13 na koszulce Rockets? Najlepszą odpowiedzią będzie wynik rywalizacji, a także postawa każdego z nich.

Dawid Ciepliński: James Harden vs Thabo Sefolosha. Obydwaj zawodnicy znają się doskonale ze wspólnych występów dla Thunder. Harden jednak niesamowicie się rozwinął w tym sezonie i pewnie jeszcze nie raz nas zaskoczy. Podejrzewam, że zdarzy mu się mecz, w którym rzuci co najmniej 40 oczek. Szwajcar jest jednak jednym z najlepszych obrońców 1-on-1 w lidze i może bardzo ograniczyć poczynania byłego kolegi z zespołu, szczególnie w spotkaniach w Oklahomie.

Podsumowanie i wynik serii

Paweł Kołakowski: Najlepsza drużyna na Zachodzie minionego sezonu, a także obecnego sezonu regularnego jest zdecydowanym faworytem. Przyznam się, że mimo całej mojej sympatii dla Rakiet, którym kibicuje od lat ciężko mi znaleźć argumenty, które przemawiały by za tym, że to Teksańczycy wyjdą zwycięsko z tej rywalizacji. Thunder mają silniejszy skład, bardziej wyrównany, o wiele bardziej doświadczony, wydają się być silniejsi pod koszem zarówno w obronie jak i ataku, a także obwodowi gracze posiadają moim zdaniem większe umiejętności. Ich szkielet jest niemal niezmienny od lat i to też olbrzymi atut (tak pamiętam, że oddali Hardena do Rockets) w przeciwieństwie do Rakiet, które są w stanie tworzenia się wielkiej drużyny … w przyszłości. Dodatkowo podopiecznym McHale’a brak doświadczenia i za to właśnie zapłacą moim zdaniem największą cenę. To jest moim zdaniem nieuniknione. Jedyne co może pocieszać fanów Rockets to ewentualność, że Scott Brooks, który będąc słabym graczem na parkietach NBA i jedyne mistrzostwo świętował właśnie z ekipą z Houston, wyhodował potwora z olbrzymią brodą na własnej piersi, a ten w jakimś olbrzymim pragnieniu udowodnienia, że należało mu się miejsce w pierwszej piątce Thunder zemści się na swym byłym coachu eliminując go z dalszych rozgrywek. Jakież by to było epickie, ale chyba raczej nie w tym filmie… Niemniej obstawiam 4:1 dla Thunder

Dawid Ciepliński: Chciałem, żeby obie drużyny  wpadły na siebie w play off. Dlaczego? Ponieważ chciałem zobaczyć jak  naprzeciwko byłych kolegów z drużyny zaprezentuje się James Harden. To będzie dodatkowa motywacja dla każdej ze stron, by wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, a dodatkowo takie niuanse nadają serii dodatkowego znaczenia i tworzą historię. Odładając jednak na bok te wszystkie rzeczy Thunder bez większych problemów powinni poradzić sobie z Rockets. Ekipa z Houston jest jeszcze zbyt mało doświadczona, by walczyć jak równy z równym na tym etapie rozgrywek z ubiegłorocznym finalistą i mistrzem Konferencji Zachodniej. Nie będzie niespodzianki i Oklahoma wygra bez większych problemów powinna wygrać  4-1.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

15 komentarzy

  1. D-rose pisze:

    będzie 4-2 dla okc harden rzuci raz + 40pkt

  2. mikrofalowka pisze:

    Raczej nie wierzę w to żeby Rockets wygrali więcej niż jeden mecz. Myślę że to będzie rywalizacja jednostronna tak jak na Wschodzie Miami-Milwaukee

  3. hydro12 pisze:

    a niech rzuci 4 razy nawet 80 pkt. Oklahoma musi wygrać z Houston 4-0. Po prostu musi rozliczać tą wymianę bo Houston na niej więcej zyskało od Oklahomy. Taki ból po 4 bolesnych porażkach też będzie słodki

  4. Macias pisze:

    Bo ja wiem czy nadal jest ból? Myślę, że wyszło to wszystkim na dobre. Harden nie jest w cieniu Duranta i Westbrooka co pozwoli mu rozwinąć skrzydła i zostać być może graczem formatu All Star. OKC dostali świetnego strzelca z mniejszymi już ambicjami, dla którego liczy się bardziej zdobycie tytułu niż maksymalny kontrakt i gra pierwszych skrzypiec. Do Martina dostali świetnego, młodego i kolejnego strzelca Lamba, z którego niestety nie korzystają i daj im Panie żeby go sprzedali latem bo chłopak się zmarnuje! Finansowo Harden dostał czego chciał i OKC pozbywają się wysokiego kontraktu z możliwością podpisania Martina za połowę jego gaży. Odnośnie samej serii to OKC spokojnie przejdą dalej choć Harden urwie im 1 może 2 mecze ;)

    • hydro12 pisze:

      Martin prawdopodobnie odejdzie po sezonie (co za różnica czy za darmo odchodzi Martin czy harden) . Lamb=zero wykorzystania. Jedyne co OKC może mieć to pick od Toronto, ale może go różnie wykorzystać… Co do urywania meczy przez Hardena to sam harden nie urwie meczy. Mecze może przegrać tylko Oklahoma swoją katastrofalną grą. Tak jak w meczu numer 3 z Houston w tym RS. Dlaczego myślę że harden nic nie urwie? Bo po drugiej stronie jest cała banda głodnych sukcesu graczy, a harden juz jest szczęśliwy bo jak wszyscy juz wiedzą na kasie mu zależało bardziej niż na tytułach. I tutaj jest główna różnica między hardenem a lebronem bo lebron uciekł jak szczur z Cleveland, ale do klubu gdzie miał bardzo dużą szansę na mistrza i go też zdobył. Houston nie zdobędzie w tym roku mistrzostwa i w przyszłych latach pewnie też. Do tego nie odpowiadało mu to że grał ponad 30 minut w Oklahomie, przecież to jest farsa…

    • hydro12 pisze:

      jeszcze dodam, że Harden chciałby więcej kasy, gdyby tylko mógł tyle zarabiać. Nie wiem czy 20 mln by mu starczyło… A jeszcze w czasie playoff z zeszłego sezonu zaklinał się że na kasie mu nie zależy, że zżył się z ludzmi w klubie i że na 100% przedłuży kontrakt z Oklahomą. Kawał ….

    • Macias pisze:

      Gościa stać na wiele więc nie dziwię się, że nie chciał grać z ławki za mniejsze pieniądze. Co do młodego Lamba to wina OKC, że nie wykorzystali prezentu jaki dostali ;)

    • hydro12 pisze:

      jak Houston podpisze w przyszłym sezonie jakąś gwiazdę to już hardenik nie będzie taki widoczny… to że jego stać było na wiele punktów, wejścia pod kosz, asysty to ja wiedziałem jeszcze jak grał w Oklahomie, niczym nie zaskakuje. Ale zobacz jak rozwinął się Ibaka jak tego gościa już nie ma.

  5. Macias pisze:

    To oczywiste, w Lakers również Gasol i Howard a nawet Blake zaczęli nieźle grać po kontuzji Bryanta lecz niestety Nash wszystko zje*** dzisiaj :/ Tak jak napisałeś Harden potrafi zdobywać wiele pkt i ciężko było podzielić piłkę między Duranta, Westbrooka, Hardena i oczekiwać, że jeszcze Ibaka się rozwinie. Myślę, że to był dobry krok dla drużyny bo teraz poznali prawdziwą wartość Ibaki. To nie Miami gdzie dogadali się na długo przed podpisaniem kontraktów, że wszyscy trzej będą grali dla HEAT. Patrząc na Heat to największy błąd popełnił Bosh. Faceta było stać na wiele i mimo, że jest pierwszym podkoszowym ekipy z Miami + zarabia dobrą kasę i ma misia to cofną się jeżeli chodzi o umiejętności. Powinien trafić do klubu gdzie mógłby być liderem bądź tym drugim a tak kręci cyferki na poziomie 15/7.

  6. Adrian89 pisze:

    Macias czyli lepiej być gwiazdą w Cats niż zdobywać tytuły i mniej punktów rzucać ? – tak to chyba żaden gracz NBA nie myśli.

    • hydro12 pisze:

      no właśnie przecież tak myśli hardenik. on nie chce tytułów. On chce kasę. Statystyki są inną sprawą bo mimo że był rezerwowym w OKC to potrafił kręcić fantastyczne rezultaty, wiec o staty chyba nie chodziło. Ibaka jakoś potrafił zrezygnować z x mln na sezon kosztem zostania w klubie który go wypromował. A chłopak z każdym meczem się rozwija, a gra na wyższej skuteczności niż mvp jamesik, a oddaje rzuty z trudniejszych pozycji, czasem nawet ekstra trudnych.

    • hydro12 pisze:

      sorry jeszcze dodam, że przecież w tym Cats to jamesik dotarł do finałów NBA więc nie mówmy, że klub nie miał szans na mistrzostwo.

  7. Sadevrian pisze:

    Cats? Chyba Cavs.

    Harden ambicja – nie było miejsce 3 bardziej obwodowych jednak graczy którzy lubią trzymać piłkę to za dużo. A porównanie Hardena do Bosha nie trafione bo Harden zarabiał dużo mniej w OKC rok temu niż Bosh w Miami.

  8. Macias pisze:

    chodziło mi o rozwój o to, że w innym klubie gdzie grałby więcej i byłby pierwszą lub drugą opcją mało by wpływ na jego rozwój indywidualny. Przy Durancie i Westbrooku ciężko byłoby a sam napisałeś, że po odejściu Hardena duży postęp poczynił Ibaka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *