Clippers pewnie wygrywają w pierwszym meczu

clippers_grizzliesW pierwszy dzień tegorocznych Playoffs obok innych niezwykle ciekawych spotkań, w Los Angeles również rozpoczęło się postseason, w której Clippers w pierwszej rundzie podejmują Memphis Grizzlies. 

To spotkanie z pewnością będzie bardzo często rozgrywane blisko kosza, bowiem zarówno w drużynie Clippers jak i w zespole Grizzlies występują bardzo dobrzy zawodnicy podkoszowi. Świetnych pojedynków nie powinno nam zabraknąć również na obwodzie, gdzie Chris Paul będzie zacięcie walczył ze znakomitym defensorem – Mikem Conley’em.

Pierwsze minuty były trochę chaotyczne, ale to Clippers mieli lepszy początek. Po dwóch minutach meczu gospodarze prowadzili już 6:0 i w tym momencie interweniował szkoleniowiec Grizzlies – Lionel Hollins, co poskutkowało pierwszymi zdobyczami. Obie drużyny w pierwszych minutach często obijały obręcze, w Staples Center były bardzo cicho, przez co ciężko było czuć atmosferę rozpoczętych Playoffs.

Zawodnicy Clippers bardzo dobrze spisywali na obwodzie, natomiast Grizzlies przez prawie cały czas polegali na Marcu Gasolu i jego grze pod tablicami. Na 4:30 min do końca pierwszej kwarty niezwykłym trafieniem za 3 And One popisał się Jamal Crawford.

Clippers grali znacznie lepszą i ciekawszą koszykówkę, a słabe spotkanie do tej pory rozgrywał Tony Allen. Pod koniec pierwszej odsłony zaostrzyła się nam gra podkoszowych obu drużyn. Po 12 minutach spotkania Clippers prowadzili 29:21.

Drugą odsłonę zdecydowanie lepiej zaczęli gospodarze, bowiem wyszli już na 13-punktowe prowadzenie. Grizzlies powoli odrabiali straty do rywali, przez co Vinny Del Negro był zmuszony do poproszenia o czas. Goście po 5 minutach drugiej kwarty mieli już tylko 5 punktów straty.

Spotkanie było bardzo wyrównane. Bardzo dobre minuty pod koniec tej odsłony miał Caron Butler i Chauncey Billups, który w pewnym momencie trafił niezwykły rzut z odejścia, przy którym był faulowany. Chwilę później świetnym trafieniem And One popisał się Marc Gasol, a przewaga Clippers wynosiła wtedy dwa punkty. W ostatniej sekundzie przed dźwiękiem syreny kończącej drugie 12 minut Matt Barnes dobił piłkę, a Clippers prowadzili 57:51.

Po pierwszej połowie w obronie pod tablicami zdecydowanie lepsi byli gospodarze. Zebrali oni 23 piłki, natomiast goście z Memphis mieli ich 9 mniej.  Clipps lepsi byli również w punktach drugiej szansy, bowiem zdobyli ich łącznie 16, w porównaniu do 1 punktu Niedźwiadków. Grizzlies dominowali jednak w podkoszowej ofensywie (24-14).

Początek kolejnej kwarty podobnie jak poprzednie lepsze były dla Clippers. Przewaga ponownie sięgnęła dwucyfrowej liczby, lecz tylko na chwilę, ponieważ trener Niedźwiedzi znowu zmotywował swoich zawodników, dzięki czemu przewaga nieco malała. Jednak przez cały czas dziwiło mnie to jaka cisza panowała w hali. Naprawdę miałem uczucie jakbym oglądał zwykły mecz z regular season.

Dość słaby mecz rozgrywał Mike Conley, który dzisiejszej nocy miał problemy ze skutecznością. Cztery minuty przed zakończeniem tej kwarty przewaga Clipps znowu osiągnęła 10 punktów. Zdecydowanie widać było, że to gospodarze dominują w tym pojedynku. Goście robili sporo prostych błędów i przede wszystkim nie zbierali pod tablicami.

W ciągu jednej minuty głównie za sprawą Jerryda Baylessa Niedźwiadki zmniejszyły przewagę do 5 punktów. Ostatecznie po trzech odsłonach Clippers prowadzili 75:69.

Decydująca kwarta, a raczej jej początek świetnie rozpoczęła się dla Grizzlies. Po trafieniu Keyona Doolinga za 3, goście mieli już tylko 1-punktową stratę do swoich rywali, lecz zawodnicy Clippers wzięli się w garść i zaczęli grać to co naprawdę potrafią. W Staples Center w końcu zrobiło się głośniej.

Gospodarze z minuty na minutę powiększali swoje prowadzenie. Na 6 minut przed końcem spotkania DeAndre Jordan wykonał pierwszy wsad swojej drużyny. Wiele osób było zdziwionych, że w Lob City pierwszy dunk został wykonany w ostatniej odsłonie, lecz nic w tym nadzwyczajnego, bowiem sezon zasadniczy już się skończył, a to są Playoffs.

Do zakończenia meczu zostało lekko ponad 4 minuty, Clippers prowadzą 13 punktami, a szanse  Grizzlies na zwycięstwo znacznie się zmniejszyły. Conley popisał się rewersowym layupem, ale za chwilę równie dobrą akcję zagrał Eric Bledsoe. Niedźwiedzie były w bardzo złej sytuacji. Goście próbowali jeszcze nadrobić straty, lecz swoim znakomitym clutchem popisywał się Chris Paul, a swoją świetną grę potwierdził celną „trójką” na 2 minuty przed końcem.

Po tym trafieniu powoli można było mówić o zwycięstwie Clippers i rzeczywiście – gospodarze grali już tylko lepiej i doprowadzili swój zespół do pierwszej wygranej w Playoffs 2013 z wynikiem 112:91.

Najlepszym strzelcem gości był Bayless. Zanotował on 19 punktów, 2 zbiórki oraz 3 asysty. Zaraz za nim znajdował się Gasol (16 pkt, 2 zb, 7 ast). W ekipie Clippers najlepiej punktował CP3 (23 pkt, 2 zb, 7 ast), a równie dobre spotkanie rozegrał młody Bledsoe (15 pkt, 6 zb, 4 ast).

Boxscore:

Grizzlies: Bayless 19, Gasol 16, Randolph 15, Conley 12

Clippers: Paul 23, Bledsoe 15, Billups 14, Butler i Crawford 13, Griffin 10

Pomeczowe notatki:

  • W dzisiejszym meczu Clippers zupełnie zdominowali grę podkoszową. Wygrali zbiórki (4723).
  • Tak jak pisaliśmy w zapowiedzi Grizzlies nie mają gwiazdy, która poprowadziłaby ich do zwycięstwa. Potwierdziło się właśnie w tym meczu, kiedy to skuteczność wszystkich graczy była na niskim poziomie, nie było osoby, która podążałaby za rywalami.

Skrót z meczu:

[youtube=http://youtu.be/2XADivun3oA&w=720]

Mateusz Musiał

Fan NBA od 2010 roku. Najbardziej oddany jest młodym zespołom takim jak Clippers. Wierny fan Chrisa Paula i Derricka Rose'a. Mimo niższego poziomu często bywa na meczach PLK. Miłośnik serii gier NBA 2K.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *