Draft po latach – DRAFT 2008

roslovePo długiej dyskusji pod ostatnim wpisem z tego cyklu doszedłem do wniosku, że skoro piszę to dla Was, to trzeba wprowadzić parę zmian. Zgodnie z sugestiami dodałem więc moje krótkie uzasadnienie dla wyboru pierwszych dziesięciu zawodników. Mam nadzieję, że obecna forma przypadnie do gustu i że mogę liczyć na Wasze opinie. Beasley przed Westbrookiem? A może Joe Alexander przed Brookiem Lopezem? Czy jednak Pekovic, Asik i Dragic w drugiej trzydziestce? Jakie były najdziwniejsze wybory tego draftu?

  1. Derrick Rose. Czy tutaj trzeba cokolwiek tłumaczyć?
  2. Kevin Love. Podkoszowy wylądowałby w Miami. Heat po sezonie 2007/2008 całkowicie zmienili skład. Odeszły wielkie osobistości w postaci Shaqa, Mourninga, Jasona Williamsa czy Smusha Parkera i zespół musiał zrobić coś, żeby uniknąć kompromitacji w kolejnym sezonie. Włodarze klubu z Miami postanowili sprowadzić do klubu rewelacyjnego strzelca w postaci Michaela Beasleya. Talent ma na pewno niesamowity, ale przez słabszą formę psychiczną nie potrafił nigdy w pełni pokazać na parkiecie tego, co potrafi. Dlatego na miejscu GMa z Florydy postawiłbym na Kevina Love’a. Miami potrzebowali wtedy również dobrej jedynki, ale wybór Westbrooka nijak nie odpowiadałby grze Wade’a. Russel gra zbyt podobnie do Flasha, dlatego to Love, pod nieobecność wybitnych podkoszowych w zespole, wydaje się być dobrą opcją. W składzie są co prawda Jermaine O’Neal i Udonis Haslem, ale gra Love’a nie kłóci się z tym pierwszym, a Haslem byłby świetnym elementem wchodzącym z ławki.
  3. Serge Ibaka. Jest kilku lepszych zawodników od Serge’a, których mogłyby wybrać Misie, ale to właśnie Ibaka pasowałby najlepiej do drużyny z Memphis. Grizzlies mieli za sobą katastrofalny sezon z zaledwie 20 zwycięstwami, a w połowie sezonu drużynę opuścił Pau Gasol. Idealnym wzmocnieniem pod koszem wydaje się więc być Ibaka. Misie miały w składzie Conleya i Lowryego, na dwójce sezon życia rozegrał Mike Miller, a na trójce był Rudy Gay. Wybór na pozycji 1-3 byłby więc głupi, dlatego warto zwrócić uwagę na zawodnika z Kongo.
  4. Russel Westbrook. Thunder wzięli Westbrooka i chyba nigdy nie zmieniliby tego wyboru. Jedynkę w klubie z (jeszcze wtedy) Seattle grał Earl Watson, wspomagany z ławki przez Luke’a Ridnoura. Niby tragedii nie było, ale brakowało trochę dynamiki i punktów. Westbrook dostarczył tego wszystkiego już w pierwszym sezonie – 15pkt, 5as i 5zb. Skuteczność, co prawda, miał słabą (poniżej 40%), ale już wtedy było widać, że mamy przed sobą przyszłą gwiazdę NBA.
  5. Eric Gordon. Wolves byli w roku 2008 zespołem bardzo młodym i niedoświadczonym, którego gra oparta była na duecie Jefferson-Gomes. Funkcjonowało to całkiem nieźle, ale wystarczyło tylko na 22 zwycięstwa. Oryginalny wybór Minnesoty, Kevin Love, poszedł już do Miami, dlatego rozsądnym wyborem wydaje się być Eric Gordon. Wilki na pozycji rzucającego obrońcy mieli dwójkę niezłych zawodników (Marko Jarica i Rashada McCantsa), ale patrząc na potencjał Gordona, nie wahałbym się ani przez chwilę żeby dokonać tego wyboru.
  6. Nikola Pekovic. Kiedy dzisiaj patrzy się na skład Knicks z sezonu 2007/2008 to aż trudno uwierzyć, że mieli bilans 23-59. Pierwsza piątka dzisiaj należałaby do ścisłej czołówki – Nate Robinson/Jamal Crawford/Wilson Chandler/David Lee/Zach Randolph. Imponujące. Biorąc pod uwagę, że część z nich zaczynała dopiero przygodę z NBA można to jednak zrozumieć. Najsłabiej wygląda tutaj jednak pozycja centra, którym Randolph nigdy nie był, a Eddy Curry do najlepszych też nie należał. Dlatego postanowiłem zainwestować w centra i mój wybór padł na giganta z Czarnogóry.
  7. Brook Lopez. Clippers zaczęli się liczyć dopiero niedawno, a w roku 2008 byli, no cóż, nie najlepsi. Patrząc na skład warto zwrócić uwagę chyba tylko na Cassela i Kamana. Cała reszta nadawałaby się do wymiany, dlatego warto wziąć najlepszego dostępnego zawodnika. Mimo posiadania Kamana zdecydowałbym się na Brooka Lopeza. Byłby to zawodnik, którego na przestrzeni kilku lat można by obudować ciekawymi zawodnikami (patrz Griffin) i uratować Clippers z ligowego niebytu.
  8.  Nicolas Batum. Mo Williams-Michael Redd-Andrew Bogut to trzon, którego nie chciałbym zmieniać. Dlatego w miejsce Joe Alexandra sięgnąłbym po Nicolasa Batuma. Wiem, wiem, do wyboru jest wielu ciekawszych zawodników, ale Batum pasowałby tutaj idealnie. Williams i Redd (nie wiedzieliśmy jeszcze o jego kolanach) dostarczali masę punktów, Bogut dbał o tablice, a Batum dołożyłby swoje po obu stronach parkietu i w perspektywie kilku lat stałby się ważnym punktem drużyny.
  9. Roy Hibbert. Charlotte zdziwiło mnie wyborem kolejnej jedynki – w składzie mieli już Feltona i Earla Boykinsa, więc nie wyglądało to aż tak źle. Pozycją, która wymagała większej uwagi był natomiast center. Bobcats mieli już Okafora, ale Emeka może występować na pozycji silnego skrzydłowego i razem z Hibbertem stanowiliby ciekawy duet po obu stronach parkietu. Oczywiście trzeba by popracować nad powrotem do obrony, ale jeśli by się nie udało, to za każdego z nich mogliby dostać ciekawe oferty transferu.
  10. JJ Hickson. Wiem, że jest za wysoko, ale Nets nie potrzebowali wtedy nikogo, poza wzmocnieniem pod koszem. Na obwodzie grali Kidd i Carter, na trójce grał Jefferson, natomiast najlepszym podkoszowym wydawał się być Josh Boone, dlatego zawodnik mogący grać zarówno na 4 jak i na 5 jest świetną opcją. Hickson co prawda dopiero w tym sezonie pokazuje pełnię swoich możliwości, ale wśród doświadczonych zawodników mógłby dać ważne punkty i zbiórki ekipie Nets.
Lp. Drużyna Wybór 2008 Mój wybór 2008

1

Bulls Derrick Rose Derrick Rose

2

Heat Michael Beasley Kevin Love

3

Grizzlies OJ Mayo Serge Ibaka

4

Thunder Russel Westbrook Russel Westbrook

5

Wolves Kevin Love Eric Gordon

6

Knicks Danilo Gallinari Nikola Pekovic

7

Clippers Eric Gordon Brook Lopez

8

Bucks Joe Alexander Nicolas Batum

9

Bobcats DJ Augustin Roy Hibbert

10

Nets Brook Lopez JJ Hickson

11

Blazers Jerryd Bayless George Hill

12

Kings Jason Thompson Goran Dragic

13

Pacers Brandon Rush OJ Mayo

14

Warriors Anthony Randolph Danilo Gallinari

15

Suns Robin Lopez Omer Asik

16

76ers Mareesse Speights JaValle McGee

17

Pacers Roy Hibbert DeAndre Jordan

18

Wizards JaValle McGee Michael Beasley

19

Cavaliers JJ Hickson Ryan Anderson

20

Bobcats Alexis Ajinca Courntey Lee

21

Nets Ryan Anderson DJ Augustin

22

Magic Courntey Lee Jason Thompson

23

Jazz Kosta Koufos Jerryd Bayless

24

Thunder Serge Ibaka Anthony Randolph

25

Portland Nicolas Batum Mario Chalmers

26

Spurs George Hill Kosta Koufos

27

Grizzlies Darrell Arthur Luc Richard Mbah

28

Grizzlies Donte Greene Robin Lopez

29

Thunder DJ White Mareesse Speights

30

Celtics JR Giddens Brandon Rush

Największy awans: Goran Dragic +32, Nikola Pekovic +25

Największy spadek: Michael Beasley -16, DJ Augustin -12

Wojciech Gackowski

Wojciech Gackowski (rocznik 89', 6-0ft) - na boisku często biegam jako zawodnik na pozycjach 1-4, ale tak naprawdę od zawsze byłem combo guardem. Nie lubię błyszczeć w ataku i wolę podać koledze jakiegoś no-look-passa niż punktować jak szalony. W obronie nieustępliwy i wygadany jak Iman Shumpert. Kiedy nie gram dla wyniku uwielbiam z kolegami urządzać sobie konkursy rzutów za trzy i bardzo często w nich wygrywam. Przygodę z NBA zacząłem od finałów roku 1996, kiedy Bulls zmierzyli się z Seattle Supersonics. Miłość do tych drugich pozostała we mnie do dzisiaj, tylko, że w miejsce Paytona i Kempa, kibicuję Westbrookowi i Durantuli. Od zawsze jestem też niepoprawnym fanem LALakers i Kobego.

4 komentarze

  1. Finley pisze:

    Jedna uwaga co do JJ Hickson i ostatni hype na Niego przypomina mi innego zawodnika z poprzedniego sezonu. Krzysia „12 mln na sezon” Humpriesa. 10 miejsce przed Asikiem, Dragicem czy Gallinarim?

    To kolejna próba wciśnięcia Hicksona do Nets. Tam potrzebny jest, ktoś kto potrafi bronić, chociaż na przyzwoitym poziomie.

    Swoją drogą po przeczytaniu opisu do Hibberta, myślałem że padnę.

  2. mikrofalowka pisze:

    Największy spadek zaliczył chyba Joe Aleexander (w twoim wyborze 2008 nie ma go w 30 więc spadł o 22+ pozycji)

  3. Paweł pisze:

    A ja może trochę kontrowersyjnie ale z 1 do Chicago Westbrooka. Potencjał podobny a zdrowie na niekożyść Rose.

  4. manek pisze:

    Szczerze mówiąc nie widzę sensu krytykowania wyborów i gdybania co by było gdyby po 5 sezonach od draftu. Drużyny miały jakieś plany budowy, wybierały najlepszych dla nich zawodników, a sami zawodnicy mieli potencjał i umiejętności, inne niż teraz. Heat, Grizzles czy Knicks od tamtego draftu stopniowo pną się w górę i są w tej chwili w czołówce ligi, więc szczególnie krytyka ich wyborów jest nie na miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *