Ciekawostki statystyczne – 13 kwietnia

ciekawostki statystyczne

– Toronto Raptors wygrało „dwumecz” z Chicago Bulls. Trzy dni temu zwyciężyli w Chicago 101:98, dziś już u siebie pokonali Byki 97:88. Udało im się dzięki temu zakończyć sezonową serię spotkań z Chicago wygraną 2-1. Raptors byli dziś z pewnością bardziej wypoczęci, Bulls dzień wcześniej wygrali po dogrywce z Knicks, przerywając ich 13-meczową serię zwycięstw. Teraz nie byli w stanie nadążyć za Raptors (6-23 w punktach z kontry). Dla Toronto 24 punkty i 9 zbiórek (10-15 FG) zdobył Amir Johnson. Całkiem wszechstronny statline zanotował Rudy Gay (23/3/2/5/3). Kyle Lowry zdobył 13 punktów i rozdał 11 asyst, ale do triple-double zabrakło mu tylko jednej zbiórki. Dobre wejście z ławki zaliczył Quincy Acy (10 pkt, 9 zb, 3 blk, +21). Dla Bulls double-double zanotowali Carlos Boozer (19/12) i Nazr Mohammed (16/13). Bohater poprzedniego meczu (35 pkt z Knicks) Nate Robinson dziś zdobył 17 punktów, zebrał 4 piłki i rozdał 6 asyst. Raptors trafili tylko dwie trójki (Bulls 9-18), ale za to aż 27 z 33 osobistych (Bulls 11-14).

– Philadelphia 76ers wygrali w Waszyngtonie 97:86. Zakończyli serię trzech porażek, przedłużając jednocześnie podobną serię Wizards do czterech. Czarodzieje oficjalnie straciły szansę na zajęcie dziewiątego miejsca na Wschodzie (zajmują je 76ers), ale większego żalu z tego tytułu chyba nie mają. Zawsze to więcej szans na „jedynkę” w loterii draftowej.. W starciu rozgrywających Jrue Holiday zdobył 22 punkty i rozdał 7 asyst, o dwa punkty więcej miał John Wall. Ten pierwszy w dwóch poprzednich meczach miał, co ciekawe, tylko dwie asysty. Dziś podwoił ten dorobek w samej trzeciej kwarcie, którą goście wygrali 26:16 (w tym run 12-0). Ponadto, dla Filadelfii 18 punktów z 9 rzutów, 13 zbiórek oraz 4 przechwyty zaliczył Thaddeus Young. Niezbyt dobry mecz rozegrał Evan Turner. Spudłował wszystkie 11 rzutów i skończył to spotkanie bez punktu (7 ast, 4 zb). ET nie był jednak potrzebny. Wizards przegrali to spotkanie, popełniając 17 strat, pudłując 12 z 13 trójek (AJ Price 0-7) oraz 8 z 21 osobistych. Wciąż potrzebują jednej wygranej, by zwyciężyć po raz 30. w tym sezonie – udałoby im się to po raz pierwszy od pięciu lat.

– Brooklyn Nets wygrali w Indianie 117:109. Pacers naprawdę rzadko pozwalają komuś na rzucenie 117 punktów, szczególnie na własnym parkiecie. To ich najgorszy defensywny wynik w tym sezonie. Pacers stracili tyle punktów w przegranym meczu w Indianie po raz pierwszy od 2009 roku. Nets prowadzili dziś aż 24 punktami, a dzięki wygranej zapewnili sobie przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie play-offs. Do trzecich Pacers tracą dwa mecze. Gdyby udało im się zrównać z nimi bilansem, przez tie-breaker (3-0 w serii) wskoczyliby na trzecią lokatę. Szanse na to nie są takie małe, mimo iż do końca sezonu zostały im po trzy mecze. Nets sezon regularny kończą meczami z drużynami loterii, z kolei Indiana przed zakończeniem RS z Sixers gra z Knicks i Celtics. Nets wygrali czwarty mecz z rzędu, Pacers z czterech ostatnich spotkań przegrali aż trzy.

Deron Williams zdobył 33 punkty i rozdał 14 asyst. W ciągu pierwszych 26 minut spotkania D-Will zdobył aż 30 punktów, trafiając 10 z 16 rzutów. Siedem ostatnich rzutów spudłował, ale na koniec meczu przypieczętował zwycięstwo trzema trafionymi wolnymi. Poza tym Brooklyn dostał po 24 punkty od Joe Johnsona i Brooka Lopeza. David West zdobył 26 punktów (11-13 FG, 9 zb), 21 dołożył Paul George, double-double zanotowali Roy Hibbert (18/10) i George Hill (17 pkt, 10 ast), ale Pacers za późno powstrzymali Derona. Nets zdobyli w pierwszej połowie 69 punktów, po przerwie – 48. Po raz pierwszy od 2008 roku trójka ich graczy zdobyła po 24 punkty (wtedy Lopez, Carter, D. Harris).

– Atlanta Hawks pokonali u siebie Milwaukee Bucks 109:104. Kozły przegrały mimo zbudowania aż 19-punktowej przewagi. Jastrzębie zrobiły największy come-back w historii, wyrównując osiągnięcie ze styczniowego meczu z Celtics. Tym samym Hawks wygrali w tym sezonie wszystkie cztery mecze z Milwaukee (pierwszy sweep od 16 lat), choć aż trzy z nich różnicą pięciu punktów lub mniejszą. Najlepszymi strzelcami Atlanty byli Josh Smith (11-17 FG) i Jeff Teague (10 ast, 10-15 FG), którzy zdobyli po 24 punkty. Dobrze spisał się także Al Horford (18/17/6). Hawks trafili 50,6% rzutów z gry, odpowiadając na 17 trójek (51,5%) Bucks – to ich rekord sezonu. Monta Ellis zdobył 27 punktów, rozdał 17 asyst, zebrał 8 piłek i miał 5 przechwytów – wow – Ersan Ilyasova dołożył 25 punktów (22 przed przerwą) i 7 zbiórek na skuteczności 9-15 z gry i 6-8 za trzy.

– Miami Heat wygrali u siebie z Celtics 109:101. Zagrała Wielka Trójka bez Haslema i Battiera, ale dziś do gry włączyli się także inni gracze drugiego garnituru mistrzów NBA. LeBron James zanotował 20/6/9 przy 10 rzutach, 17/7 miał Chris Bosh, 11/7/6 Dwyane Wade (4-12 FG). Żaden z nich nawet nie oddał rzutu za trzy, tymczasem Heat trafili dziś aż 12 z 23 trójek. Odliczając 0-6 Mike’a Millera mamy jeszcze lepsze 12-17. Po trzy trójki trafili czterej gracze – Rashard Lewis (19 pkt, 7-11 FG), Ray Allen (17 pkt, 5-6 FG), Norris Cole (3-3 3pt) i Mario Chalmers. Celtics tymczasem zagrali bez Kevina Garnetta, Paula Pierce’a i oczywiście R. Rondo. Jeff Green zdobył 25 punktów, 20 dołożył Jordan Crawford. Brandon Bass zdobył 17 punktów z 9 rzutów, zebrał też 9 piłek. Zabrakło wsparcia z ławki, która dostarczyła tylko 14 punktów. Rezerwowi Heat zdobyli aż 52 punkty.

Heat wygrali trzy z czterech spotkań z Celtics. To ich pierwsze zwycięstwo w season-series z Bostonem od 2005/06, kiedy zdobyli pierwsze mistrzostwo w swojej historii. Są 35-4 u siebie oraz 45-2 w spotkaniach z min. 100 zdobytymi punktami. Dziś w pierwszej odsłonie zdobyli tylko 17 punktów, ale potem nastąpiła 2Q z 41 oczkami.

LeBron James przekroczył dziś granicę 2000 punktów w tym sezonie, co udało mu się po raz ósmy w karierze. Miał serię siedmiu takich sezonów z rzędu, ale została ona przerwana przez lokaut. W skróconym sezonie 2011/12 James zdobył prawie 1700 punktów w 62 meczach. LeBron (28 lat) został pierwszym graczem w historii NBA z ośmioma sezonami z +2000 pkt przed ukończeniem trzydziestki. Poprzednim najmłodszym graczem, który dokonał tej sztuki, był Michael Jordan (1993 – 30 lat).

– Detroit Pistons wygrali u siebie z Bobcats 113:93. To ich trzecie zwycięstwo z rzędu i jeśli wygrają dwa pozostałe mecze, osiągną 30 wygranych w tym sezonie. Bobcats, którzy przegrali po raz czwarty z rzędu i po raz 61. w całych rozgrywkach, mogą co najwyżej przekroczyć próg 20 zwycięstw. Na razie przegrali 20 punktami z Pistons, którzy tak pewne zwycięstwo osiągnęli dzięki 30-punktowej przewadze w liczbie punktów z pomalowanego (58-28). Pistons przegrali pierwszą odsłonę 23:30, ale drugą wygrali 36:23 – głównie dzięki 16-0 „in the paint”. Jonas Jerebko zdobył z ławki 21 punktów (rekord sezonu). Dobrze spisali się rozgrywający Detroit – Brandon Knight miał 19 punktów (6-9 FG, 3-3 3pt) i 7 asyst, a rezerwowy Will Bynum zanotował double-double (15 pkt, 10 ast). Dla Charlotte najwięcej, bo 28 punktów, zdobył Kemba Walker (5 zb, 6 ast). Kemba po pierwszej połowie miał aż 24 punkty, ale po przerwie został zatrzymany na 1-8 z gry i trzech stratach.

Obie drużyny popełniły po 22 straty, ale Pistons mieli aż 52% skuteczności z gry oraz 12-18 za trzy. Bobcats przedłużyli serię porażek na wyjeździe do 14, co jest – ciekawe – najgorszą passą w historii organizacji. Gerald Henderson, autor 15 punktów, przekroczył granicę double-digits po raz 21. z rzędu (career-high).

– New York Knicks odkuli się po porażce w Chicago, wygrywając w Cleveland 101:91. Ich trzynastomeczowa seria zwycięstw to już historia, ale świetny finisz sezonu Knicks wciąż trwa. Nad Pacers mają trzy mecze przewagi przy trzech spotkaniach do końca sezonu. Po 31 punktów zdobyli Carmelo Anthony i JR Smith, choć obaj rozegrali po pół godziny. Melo trafił 12 z 24 rzutów, miał też 14 zbiórek. JR był jeszcze lepszy, ponieważ na 16 prób trafił aż 13. Był +21 (Melo wyszedł na zero). 31 punktów zdobył także Kyrie Irving z Cavs, ale on spudłował 16 z 27 (rekord kariery) rzutów z gry. Iman Shumpert trafił tylko 3 z 11 rzutów, ale do 8 punktów dołożył rekordowe 11 zbiórek. Jason Kidd rozegrał 1389. mecz w karierze, zrównując się z Reggie’m Millerem na siódmym miejscu w historii NBA. Melo i Smith po raz trzeci w tym sezonie (dokładniej – po raz trzeci w ostatnich dziewięciu meczach) zdobyli po 30 punktów jako pierwszy duet z Knicks od sezonu 1986/87 (Ewing, G. Wilkins 4).

– Los Angeles Clippers wygrali w Nowym Orleanie 96:93. W czwartej kwarcie goście musieli odrabiać 10-punktową stratę, ale znacznie ułatwiła im to postawa Chrisa Paula (17 pkt, 7 zb, 14 ast). CP3 w ostatniej odsłonie zdobył 10 punktów, dołożył po 2 zbiórki i asysty oraz blok. Trafił w całym meczu tylko 4 z 12 rzutów z gry, ale wszystkie osiem wolnych. 20 punktów (5 zb, 4 ast) zdobył Blake Griffin, dodatkowo z ławki odpowiednio 16 i 15 punktów rzucili Matt Barnes (10 zb) i Jamal Crawford. Wśród gospodarzy najwięcej punktów zdobył Eric Gordon (25 pkt), ale mógł trafić więcej niż 7 z 12 wolnych. Hornets jako drużyna trafili tylko 17 z 32 osobistych. Każdy kolejny punkt zmieniłby ich sytuację w tym meczu, ale mówi się trudno. Double-double notowali Greivis Vasquez (15 pkt, 6 zb, 11 ast) i Robin Lopez (19 pkt, 12 zb). Clippers wygrali z Hornets 3-1. Po raz drugi w tym sezonie odrobili na wyjeździe w czwartej kwarcie 10 punktów straty. W pięciu poprzednich sezonach zdarzyło im się łącznie.. raz.

– Defensywa zwyciężyła. Memphis Grizzlies wygrali w Houston 82:78. Rockets zdobyli najmniej punktów w tym sezonie, trafili najgorsze w ostatnich 258 meczach 31,1% z gry i w efekcie przegrali. Grizzlies sami nie byli dużo lepsi (34,9%), ale bez wątpienia to oni czują się lepiej w tak defensywnych meczach. Tak czy inaczej – łączna skuteczność w tym meczu 33,1% to drugi najgorszy wynik w tym sezonie. 11 grudnia 2012 roku Wizards i Hornets trafili razem 32,7% rzutów. Jak źle było dziś? Spośród 20 graczy obu drużyn tylko jeden trafił min. połowę swoich rzutów – Greg Smith (2-3 FG).

W takim stylu Grizzlies przerwali serię 13 porażek w Houston, wygrywając w tym mieście po raz pierwszy od 2005 roku. Są teraz 6-30 z Rockets na wyjeździe. Wygrali season-series z nimi po raz pierwszy od siedmiu lat. Są 29 meczów powyżej 50% (rekord organizacji). W tej chwili legitymują się bilansem 54-25, takim samym jak trzeci Nuggets. Dziś ich najlepszym graczem był Marc Gasol (statline: 15/12/5/3/3), który zanotował 100. double-double w karierze. James Harden zdobył dla Houston aż 30 punktów, ale trafił tylko 7 z 24 rzutów wolnych (5-10 3pt, 11-14 FT, 7 zb, 6 ast) i popełnił 8 strat.

– Dallas Mavericks wygrali u siebie po dogrywce z Denver Nuggets 108:105. Samorodki bronią trzeciego miejsca na Zachodzie, ale Mavs także mają swoją motywację – bilans 39-40 daje im jeszcze szanse na powrót do 50% zwycięstw, wystarczy z trzech ostatnich meczów wygrać co najmniej dwa. Jeśli już mamy nie zobaczyć Dallas w PO po raz pierwszy od 2000 roku, to niech chociaż zgolą brody. Przerwali serię pięciu zwycięstw Denver, którzy mają jeszcze trzy szanse na pobicie rekordu liczby zwycięstw w jednym sezonie.

Dirk Nowitzki zdobył 22 punkty, zebrał 10 piłek i rozdał 4 asysty. Do granicy 25000 punktów brakuje mu już tylko dziesięciu punktów. 22 punkty, a także 12 zbiórek (8 w ataku) i 7 asyst miał rezerwowy Vince Carter. OJ Mayo zdobył 20 punktów (5-7 3pt), rozdał też 6 asyst. Ta trójka była również najlepszymi strzelcami tego spotkania, bowiem żaden z graczy Denver – o dziwo – nie dobił nawet do granicy 20 punktów. Po 18 mieli Wilson Chandler, Andre Iguodala i Corey Brewer (6-20 FG). Dobre wejścia z ławki zaliczyli JaVale McGee (11 pkt, 9 zb, 5-6 FG) i Ty Lawson (13 pkt, 19 min), ale na pewno lepszy mecz mógł rozegrać Andre Miller (2-12 FG, 4 TO).

Carter jest czwartym graczem, który w tym sezonie z ławki zanotował 20/10/5 (Mike Dunleavy, Will Barton, JR Smith). Jedynym rezerwowym w historii Dallas, który dokonał tej sztuki, był Bill Robinzine (2x w 1981).

– San Antonio Spurs pokonali u siebie Sacramento 108:101. Powracający Tony Parker zdobył 22 punkty (9-13 FG) i 10 asyst. Po raz 53. w karierze miał 20/10 z asystami, ale dziś zanotował piątą najlepszą skuteczność spośród tych spotkań. Tim Duncan i Tiago Splitter mieli razem 30/18/8/4/8. Najlepszym strzelcem i zbierającym Kings był DeMarcus Cousins (19/12). Kings przegrali przede wszystkim z powodu słabego startu, w pierwszej kwarcie zdobyli 13 punktów, trafiając nieco ponad 20% rzutów. Od drugiej kwarty do końca meczu było 88:85 dla nich. Spurs, wliczając PO, wygrali 25 z ostatnich 27 meczów z Sacto. Zesweepowali ich po raz piąty w ostatnich sześciu sezonach.

– Utah Jazz wygrali u siebie z Minnesotą Timberwolves 107:100. Kontuzja Kobe’go Bryanta pozornie ułatwia im zadanie, ale na dwa mecze do końca Jazz mają o jedno zwycięstwo mniej od Lakers. Mają tie-breakera, ale o awans będzie bardzo ciężko.

Al Jefferson rozegrał jedno z najlepszych spotkań w karierze. Przeciwko swojej byłej drużynie zdobył 40 punktów (wyrównany rekord kariery, 19-27 FG), zebrał 13 piłek i rozdał 6 asyst. Pobił career-high w liczbie trafionych rzutów z gry. Big Al jest pierwszym od 2001 roku (Shaq) graczem, który w wygranym meczu przy min. 40 punktach był liderem meczu w punktach/zbiórkach/asystach. Jeszcze wcześniej udało się to: Ewingowi, Birdowi, Gilmore’owi, McAdoo i Kareemowi.

To był ostatni mecz Jazz u siebie w tym sezonie. Zakończyli go bilansem 30-11. Dziś trafili aż 58,3% rzutów z gry.

Dla Minnesoty najwięcej punktów zdobył JJ Barea (23).

– Oklahoma City Thunder wygrali w Rose Garden z Blazers 106:90. W trzeciej kwarcie zatrzymali gospodarzy na 7 punktach. Wciąż mają pół meczu przewagi nad Spurs. Zapewnili sobie mistrzostwo Northwest Division po raz trzeci z rzędu. Wygrali siedem ostatnich meczów z Blazers, w tym sezonie sweepując ich 4-0. Portland przegrali dziesiąte spotkanie z kolei, co zdarza im się po raz pierwszy od siedmiu lat. Russell Westbrook zdobył 33 punkty (10-18 FG, 11-12 FT), z czego 17 w trzeciej kwarcie (drugi wynik w karierze dla jednej odsłony) – o dziesięć więcej od Blazers. Kevin Durant (16/7/6, 7-11 FG) był dopiero trzecim strzelcem zespołu, o punkt więcej miał Reggie Jackson. Dla Blazers najwięcej punktów zdobył Will Barton (18).

– Los Angeles Lakers wygrali u siebie z Golden State Warriors 118:116, ale nikt o tym nie mówi. Nikt już o tym nie pamięta. Kobe Bryant zerwał ścięgno Achillesa i zakończył sezon. Do gry wróci dopiero w następnych rozgrywkach. Bardzo, bardzo smutna wiadomość. Łatwo zapomnieć – Bryant zdobył 34 punkty, choć po pierwszej kwarcie nie miał ani jednego. Pau Gasol zanotował czwarte triple-double w karierze (26/11/10), Dwight Howard miał 28 punktów z 8 rzutów (7-8 FG, 14-22 FT). Ta trójka zdobyła po 20 punktów po raz drugi z rzędu, ale też po raz drugi w całym sezonie.

O tym to już w ogóle łatwo zapomnieć – Stephen Curry zdobył 47 punktów (9 ast, 6 zb, 17-31 FG, 9-15 3pt). On z kolei w pierwszej kwarcie zdobył aż 22 punktów, to drugi wynik w tym sezonie w całej NBA po 23 punktach Derona Williamsa z Wizards oraz 22 punktach Melo (także z Lakers). Curry trafił w tym sezonie 261 trójek, to trzeci wynik w całej historii NBA. Curry ma szansę na pobicie rekordu Raya Allena (269). Drugie miejsce zajmuje Dennis Scott (267).

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *