Bryantshow w czwartej kwarcie

200px-New_Orleans_Hornets.svg           Los_Angeles_Lakers_Alternate_Logo

Los Angeles Lakers wygrali na własnym parkiecie z New Orleans Hornets i wrócili na 8 pozycję na Zachodzie. Pomógł im w tym przede wszystkim świetny występ Kobego Bryanta, ale również zawodnicy Oklahomy City Thunder, którzy pokonali bezpośredniego rywala zespołu z Miasta Aniołów – Utah Jazz.

Jeziorowcy odnieśli dziś bardzo ważne zwycięstwo. Zresztą, która ich wygrana nie jest w tej chwili cenna. Jednak dzięki tej z Hornets ponownie zajmują 8 miejsce w Konferencji Zachodniej i mają pół meczu przewagi nad Jazz. Drużyna z Salt Lake City pomimo porażki z Thunder nie straciła jeszcze szans na awans. Ba, ma nawet łatwiejszy terminarz do końca sezonu. 3 mecze, w tym dwa z Wolves i wyjazd z Grizzlies. Różnica polega na tym, że teraz to oni muszą liczyć na potknięcie swoich rywali, którzy już dziś grają z Blazers w Rose Garden, a rozgrywki kończą 3 spotkaniami w Staples Center z Warriors, Spurs i Rockets.

Dzisiejsza wygrana Lakers nie przyszła jednak łatwo. Gospodarze musieli się sporo napracować, by ostatecznie schodzić z boiska z tarczą. Hornets nie mieli wcale zamiaru dawać Jeziorowcom żadnej taryfy ulgowej, co zresztą nie powinno dziwić. W pamięci mieli pewnie jeszcze ostatni swój pojedynek z Lakers, kiedy to prowadzili już przeszło 20 punktami w czwartej kwarcie i dali sobie wydrzeć zwycięstwo. Teraz miało być inaczej.

I na początku było. Pierwsze 12 minut było w miarę wyrównane, ale w połowie drugiej kwarty po celnym rzucie Pau Gasola Jeziorowcy wyszli na 10-punktowe prowadzenie. Następnie miało jednak miejsce coś, co często przydarzało się w tym sezonie gospodarzom. Nie wiedzieć czemu kompletnie stanęli w ataku. Spudłowali kolejne 9 prób z gry i popełnili 2 straty. Niemoc strzelecką przerwał Gasol, ale i tak Hornets zakończyli pierwszą połowę runem 17-2.

13 z tych punktów należało do Erica Gordona, na którego w ogóle nie można było znaleźć recepty, a ten trafiał praktycznie każdy rzut. To właśnie po celnym osobistym 24-latka zespół z Nowego Orleanu wyszedł na początku trzeciej kwarty na swoje najwyższe w tym meczu, 6-punktowe prowadzenie.

To był moment przebudzenia Lakers, którzy w przeciągu następnych kilku minut doprowadzili do remisu. Znaczy Gasol doprowadził, ponieważ zdobył 6 oczek z rzędu dla Jeziorowców. Wszystkie w taki sam sposób. Dostawał piłkę tyłem do kosza, a później uczył kryjącego go Anthony’ego Davisa jak należy grać w post up. Próby dochodzącego z pomocy Robina Lopeza też nic nie dawały, ponieważ Hiszpan znany z dobrej współpracy ze środkowymi, od razu dogrywał piłkę do Dwighta Howarda, a ten łatwymi wsadami wykorzystywał jego podania.

Następnie walka toczyła się punkt za punkt. Żadna z drużyn nie była w stanie uzyskać większej przewagi i po trzeciej kwarcie na tablicy wyników widniał remis po 70.

Potem przyszła ostatnia część meczu, a to czas Kobego Bryanta. Trzy szybkie akcje, trzy szybkie rzuty, 7 oczek i trener Monty Williams musiał poprosić o przerwę na żądanie. Run 10-3 pozwolił Hornets wyrównać stan meczu, ale dalej nie potrafili znaleźć odpowiedzi na najlepszego gracza Lakers.

The Black Mamba zdobył w czwartej kwarcie 23 z 30 punktów, w tym pierwsze 14 dla swojego zespołu.

Następnie akcja 2 plus jedne Atnawna Jamisona, kolejne rzuty Bryanta i wsad Howarda wyprowadziły Jeziorowców na 8 oczek przewagi. Goście nie mieli jednak zamiaru składać broni i po niezwykle ciężkim rzucie za trzy Ryana Andersona doprowadzili do stanu 98-93. Na więcej nie było już ich jednak stać.

Gasol rzucił 22 punkty i zebrał 11 piłek, 19 oczek dodał Howard, 13 Jamison, a 4 w 15 minut gry w powrocie po operacji łąkotki Metta World Peace.

Najskuteczniejszym zawodnikiem w szeregach Hornets był Gordon, autor 22 punktów. 14 dołożył Anderson, 10 Lopez, a Davis i Greivis Vasquez zantowali double-double. Pierwszy rzucił 18 oczek i zebrał 14 piłek, a drugi zdobył 11 oczek i rozdał 11 asyst.

Przed Hornets, którzy już o nic w tym sezonie nie walczą wyjazd na spotkanie do Sacrmaento, natomiast dla Lakers kolejny mecz o uratowanie sezonu, dziś z Blazers. W tym sezonie mają bilans 5-10 w spotkaniach back-to-back. Portland przegrało jednak 8 ostatnich pojedynków, więc Jeziorowcy nie są bez szans.

New Orleans Hornets – Los Angeles Lakers 96-104 (22:27, 28:18, 20:25, 26:34)

[youtube=http://youtu.be/8GfSfk70KFQ&w=720]

Liderzy zespołów:

Punkty: Gordon 22 – Bryant 30

Zbiórki: Davis 14 – Gasol 11

Asysty: Vasquez 11 – Bryant, Blake 6

Przechwyty: Davis 4 – Bryant 5

Bloki: Lopez 2 – Gasol 3

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *