5on5: Czego jeszcze nie wiemy w tym RS?

Playoffy coraz bliżej. Dlatego też w redakcyjnym gronie postanowiliśmy w ramach 5on5 podyskutować o tym, co jeszcze nie jest ustalone przed zakończeniem sezonu zasadniczego.

Dzisiejszy zestaw pytań:

1) Kto Twoim zdaniem powinien zostać wybrany najlepszym obrońcą sezonu?

2) Jaki zawodnik zrobił wg. Ciebie największy postęp?

3) Jak Twoim zdaniem będą wyglądały pary 1-8 i 2-7 na Zachodzie (jakie drużyny ze sobą zagrają)?

4) Kto wygra wyścig w drugą stronę – do najgorszego bilansu w lidze – Magic czy Bobcats?

5) Kto zostanie najlepszym strzelcem bieżących rozgrywek?

1) Kto Twoim zdaniem powinien zostać wybrany najlepszym obrońcą sezonu?

Adam Wiśniewski: Jestem rozdarty między centrem Bulls, którym jest Joakim Noah i środkowym Memphis Grizzlies – Gasolem. Obaj panowie świetnie bronią i dzięki nim ich drużyny są na piątych miejscach w swoich konferencjach co nie jest złym wynikiem. Statystyki drużynowe przemawiają za Gasolem: jego drużyna przy średnio 93.6 rzucanych punktach na mecz, zatrzymuje przeciwników na 89.7 punktach. To jest najlepszy wynik w lidze. Na drugiem miejscu są Pacers, a potem Bulls, w których gra Noah (92.4 punktów przeciwnych drużyn). Marc w ostatnim meczu zablokował dwa razy w końcówce spotkania decydujące rzuty, co potwierdza mnie w wyborze właśnie jego.

Bargnani: Tyson Chandler – według mnie nie ma w tym momencie w NBA żadnego gracza, który miałby tak wielki wpływ na grę defensywną całego zespołu. Chandler steruje obroną Knicks, może nie najlepszą w lidze, ani nawet w TOP 5 najlepszych (nie oszukujmy się), ale kiedy przypomnę sobie jak wyglądał ten zespół 2 lata temu, a nawet jeszcze rok temu to jest to jedna z największych transformacji pod kątem obrony w lidze. Oczywiście to także zasługa Woodsona, ale dobry reżyser bez dobrych aktorów nie osiągnie nic wielkiego. Chandler gra w tym przypadku główną rolę.

Wojtek Gackowski: Najlepszym obrońcą powinien zostać… Nie mam pojęcia. Tyson Chandler nie gra już tak dobrze jak w zeszłym roku i nie dostanie nagrody, bo inny gracz Knicks (JR Smith) będzie już miał jedną. Joakim Noah owszem nieźle, ale wciąż nie tak dobrze. Larry Sanders świetnie blokuje i porusza się w obronie, ale to wciąż nie to. Nagroda powędruje więc do… Tima Duncana. Stary, ale jary jak to mawiają. Zbiera, blokuje, zastawia, przesuwa, a wszystko to z taką gracją i doświadczeniem, że naprawdę nie widzę innego kandydata.

Krzysiek Czyż: Kandydatów jest na pewno kilku, ale stawiam na Tysona Chandlera. Center daje drużynie Knicks pewnośc z tyłu i widać, że pociągnał swoich kolegów do lepszej obrony. Razem z Shumpertem robią kawał świetnej roboty, a on sam gra na poziomie double-double. Jest skuteczną odpowiedzią na innych centrów. Kiedy dobrze funkcjonuje Chandler, to także i cała drużyna gra lepiej i przede wszystkim skuteczniej w obronie. Często czyści wszystko w pomalowanym i ratuje skórę swoim leciwym kolegom.

Mateusz Babiarz: Od czasu, gdy gracz obwodowy dostał nagrodę DPOY minęło w NBA już 17 lat (95/96 i Gary Payton). Nie-center ostatni raz został nagrodzony w 2003/2004 i był nim Ron Artest. Dlatego też chciałbym żeby liga przełamała monopol podkoszowych i nagrodziła kogoś z dwójki Tony Allen – Avery Bradley. Osobiście optuję za tym pierwszym, który wciąż jest niesamowicie niedoceniany. Wystarczy powiedzieć, że zarabia praktycznie tyle samo co grający 10 minut na mecz w Memphis Austin Daye.

Woy: Tim Duncan, za całokształt kariery i fakt, że w tym sezonie jest naprawdę zaporą trudną do przebycia. Ponadto nigdy w karierze nie zdobył tej nagrody i życzę mu by ją w końcu zgarnął. 

2) Jaki zawodnik zrobił wg. Ciebie największy postęp?

Adam Wiśniewski: MIP dostanie moim zdaniem James Harden. Miał niesamowity pocżatek sezonu, później trochę zwolnił, ale jego cyferki ciągle oscylują na wysokim poziomie. Z 25.8 punktami na mecz jest aktualnie 5 na liście najlepszych strzelców w lidze. Pamiętajmy, że jeszcze rok temu, w Thunder był na 27 miejscu z 16.8 punktami na mecz. Nie tylko statystyki punktowe przemawiają za Jamesem, bo stał się bardzo ważnym elementem drużyny z Houston, a zrobił to sezon po tym jak był tylko rezerwowym. To jest dla mnie wielki postęp.

Bargnani: Mam trójkę faworytów: Nikola Vucevic, Omer Asik, Larry Sanders. Postawiłbym jednak na Vucevica, bo w jego przypadku tak duży postęp był chyba największą sensacją. Kto w momencie draftu 2011 albo już przy samej wymianie na linii 76ers-Lakers-Magic spodziewał się, że ten gość będzie niedługo kręcił cyferki na poziomie double-double i zbierze 29 piłek w jednym meczu co w dzisiejszej NBA zdarza się raz czy dwa razy w roku?

Wojtek Gackowski: Pytanie zagadka. Można tutaj wymienić co najmniej piętnastu zawodników. Nagrodę dostanie jednak Nikola Vucevic. Dlatego, że Orlando powinno dostać chociaż coś – wzięli im Howarda, zajmują przedostatnie miejsce w lidze i coś na osłodę im się należy. Ale prawda jest taka, że Vucevic po prostu na to zasługuje.

Krzysiek Czyż: James Harden. Brodacz skorzystał na wymianie do Rockets i rozwinął swoje skrzydła. W Houston chociaż na chwilę zapomnieli o Yao Mingu i Tracym McGradym i znowu do miasta wróciło życie. Harden stał się maszynką do punktowania i nie raz zachwycał swoimi popisami. Dostał więcej minut, stał się pierwszą opcją w ataku. Świetnie sprawdza się w tej roli i udowadnia, że jest niezłym materiałem na lidera. W Houston jest bezcenny i jego dobra gra w PO, może sprawić wiele kłopotów rywalom. Porzucił rolę najlepszego rezerwowego i stał się graczem z top10 ligi. Statystycznie też ogromnie się poprawił i grając o 7 minut dłużej, notuje 9 punktów i 2 asysty więcej w porównaniu do ubiegłego sezonu. Fear the Beard.

Mateusz Babiarz: Jestem pewny, że koledzy wymienią graczy traktowanych jako więksi faworyci niż mój zawodnik. Ja stawiam jednak na Kawhi Leonarda. 21-letni skrzydłowy Spurs zrobił moim zdaniem gigantyczny progres w ciągu tego sezonu. Z zawodnika, który miał tylko bronić i trafiać z czystych pozycji stał się prawdziwą zmorą ofensywnych zawodników i graczem, który potrafi brać ciężar gry na swoje barki. Już w tej chwili gra bardzo dobrze po dryblingu. Potrafi się zatrzymać i rzucić ponad rękami obrońcy, wejść pod kosz i trafić z dystansu. Poprawił się we wszystkich kategoriach statystycznych. Trafia 50.1% z gry (+0.8), 38.9% za trzy (+1.3), 82.2% z wolnych (+4.2%), zbiera 5.9 na mecz (+0.8), więcej asystuje (+0.5), więcej blokuje (+0.2), więcej przechwytuje +0.4 do poziomu 1.7 spg i zdobywa już 12.1 ppg. Pamiętacie jak Popovich rok temu mówił, że przy podejściu Kawhi’ego może zostać nawet graczem na poziomie All-Star? Gregg się nie mylił.

Woy: W połowie sezonu stawiałem na Jamesa Hardena ale dziś nie jestem pewien czy trenerzy postawią na niego. Największy postęp widzę w osobie Nikoli Vucevića i wybraźcie sobie, że on dziś bardzo przydałby się Sixers, teoretycznie walczącym o play offs..Dodam ,że w ostatnich latach wybory na MIP jakoś nie były moją specjalnością a i NBA zaskakiwała jak w przypadku wysokiego numeru draftu, Kevina Love’a. Jeśli miałbym wskazać innych potencjalnych kandydatów to : Paul George (awans na  lidera Pacers), Chandler Parsons (widać rozwój gracza Rockets), Jru Holiday (awans do All Star), Larry Sanders (popatrzcie na liczbę zbiórek i bloków) oraz Stephen Curry (praktycznie stał się w końcu liderem zespołu na mairę oczekiwań).

3) Jak Twoim zdaniem będą wyglądały pary 1-8 i 2-7 na Zachodzie (jakie drużyny ze sobą zagrają)?

Adam Wiśniewski: Trudne pytanie, bo do playoffs jeszcze około 2 tygodnie, a na wspomnianych miejscach jest bardzo ciasno i jeden lub 2 mecze mogą o wszystkim przesądzić, no ale wytypować można: z 1 miejsca Spurs zagrają z Utah na ósmym miejscu (Lakers poza playoffs). Seria drużyn z miejsc 2-7 to Thunder i Warriors. GSW obecnie są na 6 miejscu, ale bardzo blisko za nimi są Rockets, którzy coś przeczuwam, że jeszcze zaskoczą i wyprzedzą Golden State.

Bargnani: Wytypuję nawet całe ósemki w obu konferencjach. Wschód: Heat – Bucks, Knicks – Celtics, Pacers – Hawks, Nets – Bulls. Zachód: Thunder – Warriors, Nuggets – Rockets, Grizzlies – Clippers

Wojtek Gackowski: 2-7 Thunder vs Warriors, 1-8 Spurs vs Jazz, niestety…

Krzysiek Czyż: Moje pary Zachodu: Thunder – Lakers, Spurs – Rockets, Nuggets – Warriors, Clippers – Grizzlies

Mateusz Babiarz: Thunder – Lakers i Spurs – Warriors.

Woy: Spurs – Jazz, Thunder – Rockets, Nuggets – Warriors i Clippers – Grizzlies. Oto moje typy.

4) Kto wygra wyścig w drugą stronę – do najgorszego bilansu w lidze – Magic czy Bobcats?

Adam Wiśniewski: Stawiam na Bobcats, ale Magic mają ostatnio serię 5 porażek i nie wiem czy nie pociągnie się ona do końca sezonu. Już nie takie rzeczy widzieliśmy.

Bargnani: To chyba najtrudniejsze pytanie ze wszystkich, ale Bobcats raczej nie będą garnąć się do tego by wyprzedzić Magic i drugi sezon z rzędu przystąpią do loterii z największymi szansami.

Wojtek Gackowski: Bobcats raczej nie oddadzą tak zaszczytnego tytułu. Magic są ostatnio w zbyt dobrej formie, żeby zająć ostatnie miejsce. Naprawdę fajnie się patrzy na tych młodych chłopaków, którzy walczą i grają, bo to jest to, co lubią. Wiadomo, są inni, lepsi, ale Bobcats do nich nie należą.

Krzysiek Czyż: Ze szczytu na samo dno czyli Orlando Magic. Co prawda walka będzie zacięta i będzie trwała być może aż do 17 kwietnia, kiedy to Bobcats podejmą Cavaliers. Magic maja przed sobą mecze z Bucks, Celtics, Bulls i Heat i to nie jest dla nich dobra wiadomość. Rysie mają w zapasie mecz z Pistons i właśnie Cavs i liczę, że pokuszą się o dwie niespodzianki. Magic mają Nikole Vucevicia i to może pokrzyżować moje plany, ale liczę, że reszta jego kolegów utrzyma swój równy poziom, który prezentuje cały sezon i to Bobcats czeka mniejsza szydera.

Mateusz Babiarz: Nie wierzę w teorie spiskowe, ale jestem dziwnie przekonany, że Magic będą mieli w tym roku jedynkę w drafcie. Podobnie jak w przypadku odejścia z Cavs LeBrona Jamesa, także i tym razem (Howard) zadziała „karma NBA”. Bobcats wg mnie mogą wygrać jeszcze „nawet” 2 spotkania, Magic może być ciężko nawet z jednym – choć nie zdziwiłbym się gdyby na koniec sezonu wyszarpali zwycięstwo w Miami bo Spo pewnie posadzi na ławce połowę składu. Podsumowując Orlando zostanie czerwoną latarnią.

Woy: Jednak Orlando Magic, gdzie kontuzje i niskie morale mono rzucają się w oczy. Bobcats są w stanie ich przegonić, przy wysokiej dyspozycji w ostatnim czasie Geralda Hendersona, Kemby Walkera i Josha McRobertsa.

5) Kto zostanie najlepszym strzelcem bieżących rozgrywek?

Adam Wiśniewski: Carmelo Anthony jest ostatnio „w gazie” tak więc myślę, że może jeszcze wyprzedzić Duranta. Różnica między nimi jest na prawdę bardzo mała, a statystyki punktowe z ostatnich czterech meczów Melo wyglądają następująco: 50 punktów w Miami, 40 w Atlancie, 41 w Milwaukee i 36 w Oklahoma City.

Bargnani: Carmelo Anthony – jest w ogniu i tak zapewne pozostanie do końca sezonu regularnego. Durant podobno przebąkiwał już coś, że nie zależy mu na tym tytule i Melo może go sobie zabrać (co według mnie jest trochę zabezpieczaniem się w razie niepowodzenia), ale to fakt, że Westbrook w końcówce sezonu będzie chciał podkreślić swoją rolę w ekipie Thunder może bardziej działać na niekorzyść KD.

Wojtek Gackowski: Anthony. Mu bardziej zależy. Durant nie dba o klasyfikację strzelców. Zależy mu na tytule i tylko o to będzie walczył. Może mu też ‚przeszkadzać’ obecność Westbrooka, który trzyma piłkę w rękach dłużej niż jakikolwiek towarzysz Anthony’ego.

Krzysiek Czyż: Ta kwestia, także powinna rozstrzygnąć się w ostatnich dniach sezonu, ale patrząc na ostatnie dokonania Melo, ciężko na niego nie postawić. Przed nim co najmniej jeszcze 3 okazje do strzelaniny i wierzę, że to nie koniec jego świetnych występów w tym sezonie. Z drugiej strony Durant także nie próżnuje, ale stawiam jednak na Melo, przed którym wreszcie szansa na jakiekolwiek trofeum. Teraz Król Strzelców, a potem kto wie…

Mateusz Babiarz: Melo czekają jeszcze trzy pojedynki przeciwko niezłym obrońcom (Deng, George i Smith). Durant tymczasem powinien mieć trochę więcej luzu, a teksty o tym że nie zależy mu na tytule strzelców możemy włożyć między bajki. Jasne, liczy sie tytuł, ale jestem przekonany że i on i jego koledzy wiedzą, że brakuje mu bardzo niewiele do kolejnej korony i mimo wszystko zagrają trochę „pod niego”. Nie zdziwię się też, jeśli Melo dostanie jeszcze mecz lub dwa odpoczynku przed końcem RS by podleczyć drobne urazy. Prawda jest jednak taka, że jeśli będzie grał tak jak w ubiegłym sezonie to jest nie do przeskoczenia.

Woy: Carmelo Anthony, ostatnie jego popisy strzeleckie, utwierdzają mnie w stwierdzeniu, że Melo poluje na koronę króla strzelców.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

8 komentarzy

  1. Adrian89 pisze:

    „a teksty o tym że nie zależy mu na tytule strzelców możemy włożyć między bajki” lepiej bym tego nie ujął. Każdy chce wygrywać tytuły- a szanse OKC na tytuł w tym roku nie są zbyt duże. Jeśli jakimś cudem dostaną się do finału to Miami nawet Knicks moim zdaniem by ich pokonali.

    Bargnani jednej pary Ci zabrakło.

  2. Maro pisze:

    1) Dwight Howard, mimo wszystko.
    2) Vucevic
    3) Spurs-Lakers Thunder-Rockets
    4) Magic
    5) Melo

  3. mikrofalowka pisze:

    1) tu mam problem z wybraniem, ale chyba najbardziej zasłuzył Chandler
    2) Sanders
    3) Spurs-Lakers Thunder-Rockets
    4) Bobcats
    5) stawiam na Duranta

  4. Finley pisze:

    1. Paul George lub Marc Gasol.
    2. Chandler Parsons
    3. 1(Oklahoma) – 8(Lakers) 2(Spurs) – 7(Warriors)
    4. Charlotte Bobcats
    5. Amnestia dla szkodnika, by było na kontrakt dla Lina!!!!!!!!

  5. sasoo pisze:

    1 – Chandler
    2 – Vucevic
    3 – OKC-LAL , SAS-GSW
    4 – Magic
    5 – Anthony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *