Triple-double Kobego zapewnia zwycięstwo Lakers

200px-Dallas_Mavericks_logo.svg            Los_Angeles_Lakers_Alternate_Logo

To był udany wieczór Jeziorowców. Drużyna z Los Angeles pokonała Dallas Mavericks dzięki świetnej grze Kobe Bryanta. Nie stracili dzięki temu dystansu do ósmego miejsca na Zachodzie, a do tego praktycznie pozbawili gości szans na awans do play off. A to wszystko w dniu, w którym pod kopułą hali Staples Center zawisła koszulka Shaquille O’Neala.

Że to będzie wyjątkowy wieczór wszyscy wiedzieli od dawna. Lakers pomimo tego, że rozstawali się w dość nieprzyjemnych stosunkach z Shaquillem O’Nealem postanowili docenić jego wkład, jaki włożył w historię tej organizacji i zastrzegli numer, w którym występował w złoto-purpurowych barwach.

Ceremonia miała miejsce w przerwie meczu. Na trybunach obecni byli Jerry West, Elgin Baylor i Jamaal Wilkes. W imieniu organizacji Lakers przemawiała Jeanie Buss, a głos zabrał również Phil Jackson. Obecna była mama oraz szóstka dzieci Shaqa. Nie mogło zabraknąć oczywiście Jacka Nicholsona.

Kiedy zaczął przemawiać O’Neal kibice zgotowali mu długą owację na stojąco. Chwilę przed tym widać było wzruszenie na jego twarzy, kiedy jego koszulka była odsłaniania pod dachem hali.

Bardzo bym chciał, żeby Dr. Buss dzisiaj tu był, mógł to zobaczyć i wziąć udział w tej uroczystości – powiedział Shaq o zmarłym w lutym byłym właścicielu Lakers. – Najwięcej „nabroiłem” właśnie tutaj, większość z moich tytułów wygrałem tutaj, najwięcej frajdy miałem właśnie tutaj. Mimo że zdobyłem jeszcze jedno mistrzostwo w Miami, które też było fajne, jednak to tutaj wywalczyliśmy trzy wspaniałe tytuły z rzędu.

W swoim przemówieniu podziękował wielu osobom, a kiedy z jego ust padło nazwisko Jackosna, kibice w Satples Center zaczęli skandować „We want Phil”. Może jednak Zen Master skusi się i powróci w przyszłym sezonie na trenerski stołek?

W całym spotkaniu lepsi okazali się zawodnicy Lakers, choć zwycięstwo nie było do końca pewne. Głównie ze względu na to, że pomimo prowadzenia już 16 punktami w trzeciej kwarcie po rzucie spod kosza Pau Gasola gospodarze spudłowali kolejnych 10 prób z gry i pozwolili Mavs dojść na zaledwie 5 oczek. Po tym jednak do głosu doszli Earl Clarck i Antawn Jamison, których run 9-0 pozwolił odskoczyć Jeziorowcom na 14 punktów.

Gości to jednak nie zraziło i w czwartej części zaczęli powoli odrabiać starty. Udało im się je zmniejszyć do 7 oczek po punktach Brandana Wrighta, jednak wtedy decydujący o wyniku meczu run 13-1 zanotowali Lakers i było po meczu. Duża w tym zasługa Dwighta Howarda, na którym Dallas próbowali zastosować taktykę hack-a-Dwight, ale center gospodarzy spisywał się wyjątkowo dobrze pod tym względem wykorzystując w tym czasie 7 z 10 rzutów wolnych.

Najlepszym zawodnikiem we wczorajszym meczu okazał się nie kto inny jak Kobe Bryant, który zanotował triple-double na poziomie 23 punktów, 11 asyst i 11 zbiórek. Ponadto lider Lakers przebywał na boisku przez praktycznie całe spotkanie, a biorąc pod uwagę dwa poprzednie mecze na ławce rezerwowych siedział zaledwie 79 sekund.

W szeregach gospodarzy aż trzech zawodników zapisało na swoim koncie double-double. Howard rzucił 24 oczka i zebrał 12 piłek, Gasol odpowiednio 14 i 10, a Clark 17 i 12. Dzięki dobrej postawie na tablicach ekipa z Los Angeles zdecydowanie wygrała walkę o zbiórki 57:37.

Dzisiaj na parkiet z powodu kontuzji nie wybiegł Steve Nash, a jego miejsce w pierwszej piątce zajął Steve Blake, który rzucił 11 punktów trafiając 3-krotnie zza łuku.

Najskuteczniejszym zawodnikiem Mavs był Chris Kaman, autor 14 oczek. 12 dodał O.J. Mayo, a po 11 Darren Collison, Vince Carter i Dirk Nowitzki. Niemiec zdecydowanie zawiódł i po serii dobrych występów trafił wczoraj tylko 4 z 13 rzutów z gry.

Przez tą porażkę Mavs praktycznie pozbawiają się szans na awans do play off. Mają 2,5 meczu straty do Jazz i Lakers, a dodatkowo nie mją tie breakera z żadną z tych drużyn. Gospodzre natomiast dalej walczą o fazę rozgrywek posezonowych, jednak nic nie zależy teraz wyłącznie od nich. Muszą liczyć na potknięcie Utah.

Kolejny mecz Dallas zagra w czwartek na wyjeździe z Denver Nuggets, natomiast Lakers w piątek na własnym parkiecie zmierzą się z Memphis Grizzlies.

[youtube=http://youtu.be/GudVUqMlnEE&w=720]

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *