‚Koronacja’ Shaqa.

Już dziś w nocy, podczas ligowej konfrontacji L.A. Lakers z Dallas Mavericks banner z jego numerem i nazwiskiem powędruje na zasłużone miejsce, obok tych największych koszykarzy w historii mistrzowskich składów Lakers. Numer 34 Shaquillla O’Neala zawiśnie tuż obok znanych ‚Hall of Famers’ jak Wilt Chamberlain (#13), Kareem Abdul Jabbar (#33), Earvin Magic Johnson (#32), Jerry West (#44) Elgin Baylor (#22), Gail Goodrich (#25), James Worthy (#42) czy Jamaal Wilkes (#52).  Od tego momentu żaden koszykarz Jeziorowców nie będzie mógł nosić koszulki z jego zastrzeżonym numerem.

Shaq trafił do Lakers w lato 1996 roku, a kontrakt z agentem gracza i samym zawodnikiem dogrywał sam Jerry West, oferując mu wówczas 121mln USD za 7 lat gry w Kalifornii. Transfer miał dać Shaqowi upragniony tytuł, a Lakers liczyli na budowę dynastii, pokolenia, które miało dominować w lidze przez lata.

Hollywood stało się dla 216cm kolosa z wagą 140kg miejscem idealnym, teatrem marzeń, w którym mógł on się doskonwale realizować. Mógł on sprzedawać swoje pomysły i humory miejscowym fanom, których z czasem zyskiwał jeszcze więcej. O’Neal znany był jako człowiek o wielu talentach (nadal jest tak postrzegany), gdyż wydawał płyty z piosenkami własnego autorstwa, zaczął grać w filmach (nie tylko o koszykówce jak Blue Chips, ale również m.in. Kazaam).

Jako center Lakers tak naprawdę zaczął się realizować od czasu przejęcia trenerskiego fotela przez Phila Jacksona (1999-2000 sezon), a dziś mówi się, że to Wielki Mag Zen odmienił gracza, mówiąc mu wprost , iż jest tak wielki, że statuetka MVP po zakończeniu kariery przez O’Neala powinna nosić jego imię!. Takie słowa wystarczyły by zmusić nieco leniwego dotychczas centra do szerszej pracy i zaprezentowania pełnych swoich możliwości po obu stronach parkietu. Mimo, faktu, że Jackson miał w swoim składzie wiele talentu (jak Kobe Bryant, Eddie Jones, Nick Van Excel) to strenicy klubu zaufali trenerowi i graczowi – pozbywając się części z nich – i stawiając na podkoszowego Dominatora. O’Neal też stał się centralną postacią taktyki trójkątów preferowanej przez 11-krotnego Mistrza wśród trenerów.

Lakers dzięki przyszłemu MVP ligi roku 2000, królowi strzelców, 3-krotnemu Mistrzowi NBA aż czterokrotnie gościli w finałach. Kolejno ogrywali oni Pacers, Sixers, Nets, a po roku przerwy ulegli zbilansowanej drużynie Detroit Pistons.

Dziś w wieku 41. lat O’Neal stale cieszy się wielką popularnością w Kalifornii i z pewnością dziś zostanie znów wielką gwiazdą wieczoru, zabierając (znów) na moment pałeczkę Kobemu Bryantowi. Graczowi po części przez którego musiał się wielki center pakować z Kalifornii i przenosić na Florydę (po 4 tytuł). Przed nami kolejny historyczny moment związany z Shaquillem.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

2 komentarze

  1. darek pisze:

    Shaq, to jest gość.
    SUPERMAN – jedyny prawdziwy.

  2. bartol86 pisze:

    nalezy mu sie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *