Heat dalej bez porażki

old-orlando-magic-logo-2000heatMagic nie umieli wykorzystać faktu, że Heat grali bez kontuzjowanego D-Wade’a i przegrali w Amway Center 94-108. Koszykarze urządzili sobie niezłą strzelnicę, trafiając razem 30 rzutów zza łuku, na ponad 40% skuteczności. Po raz kolejny na przełomie 3 i 4 kwarty goście wrzucili wyższy bieg i pewnie pokonali Magic. W składzie gospodarzy brakowało Nikoli Vucevicia, który wcześniej sprawiał ogromne problemy zawodnikom z Miami. LeBron poprowadził Heat do 27 wygranej z rzędu, a jemu samemu zabrakło jednej zbiórki do triple-double.

Wade doznał kontuzji już w meczu w TD Garden, kiedy został uderzony przez jednego z graczy Celtics. Jego kolano jest mocno posiniaczone i Spoelstra aby nie ryzykować poważniejszą kontuzją postanowił pozostawić Flasha na ławce. WOW od dawna ma problemy z kolanami, a w wakacje przeszedł nawet operację kontuzjowanej nogi. Nie wiadomo czy zagra jutro z Bulls, a decyzja zostanie podjęta przed meczem.

Pierwsza kwarta to gra na remis. Od początku obie drużyny imponowały rzutami z dystansu. Cała pierwsza piątka zarówno gospodarzy jak i gości prezentowała się dobrze i grała skutecznie. Najwięcej punktów dla Magic zdobył Jameer Nelson-10, a 9 oczek dołożył Tobias Harris. Po stronie Heat dwa razy zza łuku trafił Mario Chalmers, a 6 punktów dołożył LeBron James. Koszykarze z Florydy wyszli na 5 punktową przewagę, ale po trójce Harrisa i kolejnych punktach gospodarzy, po pierwszych 12 minutach mieliśmy remis 28-28.

Drugą odsłonę lepiej zaczęli gospodarze, którzy po kolejnej celnej próbie zza łuku Harrisa, wyszli na 6 punktowe prowadzenie. Potem jednak Heat zaczęli lepiej bronić i nakręcać swój atak, co przyniosło dobry skutek. Świetnie spisywał się Rashard Lewis, ktory trzy razy trafił z dystansu i pozwolił swojemu zespołowi odskoczyć na kilka punktów. 6 oczek dołożył Chris Bosh, a zza łuku trafili jeszcze Chalmers i Battier. Gospodarzy w grze trzymał Maurice Harkless i Tobias Harris, którzy zaliczyli po 5 oczek. Heat wygrali drugą kwartę 27-18 i do przerwy prowadzili 55-46.

Magic nie składali broni i od początku drugiej części starali się odrobić straty. Udało się to dopiero w końcówce, na 3 minuty przed końcem spotkania za 3 trafił Jameer Nelson i znowu mieliśmy remis. Wydawało się, że Magic wrócili do gry i mecz zacznie się od nowa. Wtedy jednak tradycyjnie już wkurzył się swoje zaczął grać LeBron i po jego punktach, oraz celnej trójce Allena, Heat zaliczyli run 10-0 na koniec 3 odsłony. Tym samym przed decydującą kwartą goście prowadzili w Amway Arena 78-68.

Po powrocie na parkiet wciąż dominowali goście i nie pozwolili Magic wrócić do gry. Szybko zaliczyli run 13-4 i odskoczyli na bezpieczną, prawie 20 punktową przewagę. Do gry swoich kolegów próbował poderwać Nelson i DeQuan Jones, ale to było za mało aby dogonić mistrzów NBA. Z dystansu trafiali Allen, Cole i Chalmers, a kolejne asysty zaliczał James. Heat spokojnie dowieźli prowadzenie do końca i ostatecznie pokonali Magic 108-94.

Na pewno widoczny był brak w składzie gospodarzy Nikoli Vucevicia, który byłby bardzo dużym wsparciem szczególnie przeciwko Heat, którzy mają ogromne problemy na desce. Gospodarze zagrali całkiem niezły mecz, chociaż po ostatnich spotkaniach między obiema drużynami, spodziewaliśmy się zaciętej końcówki i walki do ostatniej minuty.

Goście natomiast nie mają podstaw do narzekania, czego najlepszym dowodem jest to zdjęcie:

lebron

 

 

 

 

 

 

Heat wygrali po raz 27 i do wyrównania rekordu Lakers brakuje im już tylko 6 zwycięstw. Przed nimi jednak coraz cięższe sprawdziany, bo już jutro czeka ich wycieczka do Chicago, a w niedzielę do San Antonio. Wydaje się, że jeśli przejdą obie przeszkody i potem nie zaliczą wpadki u siebie z Knicks to będą w stanie ustanowić nowy rekord. Sprawa może być bardziej skomplikowana jeśli do gry nie wróci D-Wade.

 

Krzysiek Czyż

Wierny fan Ersana Ilyasovy. Wychowany na Euro Stepie D-Wade'a i akcjach Paula Pierce'a. Kiedyś zaproszę na grilla Z-Bo. W dzień zamienia się w psychofana Premier League.

1 Odpowiedź

  1. twkarol pisze:

    Zdjęcie LeBrona zarąbiste:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *