Tony Parker powrócił, ale Spurs potrzebowali dogrywki by ograć Jazz

200px-Utah_Jazz_logo,_(2010_'new_look').svg800px-San_Antonio_Spurs_logo.svgOsiem spotkań, tyle trwała przerwa Tony’ego Parkera po kontuzji lewej kostki. Wczoraj Francuz powrócił do składu Spurs i z marszu był najlepszym zawodnikiem trudnego pojedynku przeciwko Utah Jazz.

Ile przewidywań można było usłyszeć po urazie TP. Spurs mieli błyskawicznie spaść z pierwszego miejsca na Zachodzie i drżeć nawet o przewagę parkietu. Całe szczęście przynajmniej, że nikt nie typował ich wypadnięcia z czołowej ósemki…

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. OT Wynik
Utah Jazz 34-35 21 20 24 25 7 97
San Antonio Spurs 52-16 18 20 25 27 14 104

Przebieg spotkania

Gdy po niecałych sześciu minutach pierwszej odsłony wynik wskazywał 16-4 na korzyść Spurs wydawało się, że podopiecznych Gregga Popovicha czeka spacerek. Nic z tych rzeczy. Do końca kwarty miejscowi zdobyli już tylko 2 punkty tracąc 17 czym doprowadzili swojego trenera do wściekłości.

Z czego wynikała ta różnica? Usiadł Parker, wszedł Ginobili i Joseph którzy mieli problemy z kreowaniem akcji partnerom, a nawet gdy to się udawało to ich koledzy nie byli w stanie trafić z dobrej pozycji. Jazz tymczasem najpierw wprowadzili Favorsa (od razu poprawił obronę), a po chwili dołożyli jeszcze Burksa i Kantera, a ten duet zdobył 5 z 7 punktów Utah przed syreną kończącą kwartę.

Druga kwarta nie zmieniła tego, że oba zespoły wciąż punktowały seriami, ale przynajmniej teraz zrywy były krótsze (po około 6 oczek). Zaczęli Williamsowie, prawie do remisu doprowadził Parker (punkty i asysty), znów urwali się Jazz i do wyniku 41-38 dla gości doprowadził Tim Duncan (7 punktów w ostatnich 3 minutach).

Jazz nie zamierzali także odpuszczać w drugiej połowie. Grający przeciętnie Spurs musieli się solidnie napracować za każdym razem by uzyskać dobrą pozycję strzelecką. Ratował ich głównie Parker i bardzo dobrze rzucający wolne Tim Duncan (11/13 w całym meczu).

Z drugiej strony punktował głównie Jefferson, ale po kolejnej w tej odsłonie trójce Randy’ego Foye’a przewaga znów wzrosła na 5 oczek. Ostatecznie po 1/2 z linii Splittera przed czwartą kwartą mieliśmy 65-63 na korzyść Jazz i można się było spodziewać wielu emocji.

Trójka i wsad Leonarda na początek czwartej odsłony wysunęły Spurs na prowadzenie. Po chwili ofensywny faul odgwizdano bardzo dobrze grającemu tego wieczora Burksowi i ponownie wydawało się, że miejscowi zaraz odskoczą by spokojnie wygrać.

Potężny wsad Favorsa, którym zmiótł Matta Bonnera przywrócił gościom wiarę. Punkty Burksa i trafienie Williamsa po chwili podniosły prowadzenie do pięciu oczek, ale zaraz odpowiedzieli Duncan i Bonner by znów był remis.

W końcówce grę na siebie wziął Parker po którego rzutach wolnych na 10 sekund do końca SAS prowadzili 90-87.  Jazz rozegrali jednak świetną akcję, w której po obwodzie piłka powędrowała od Mo Williamsa przez Jeffersona, Foye’a aż do Marvina Williamsa, który niepilnowany trafił z rogu i czekała nas dogrywka.

W niej niepodzielnie rządzili jednak Spurs, których do wygrany poprowadziła para Leonard (5 punktów w OT) i Parker (6 punktów w OT). Ostatecznie więc mimo bardzo dobrego spotkania goście z UTAH musieli obejść się smakiem.

Obejrzałem kilka spotkań Jazz w tym sezonie i coraz bardziej skłaniam się do tego, że ani Jefferson ani Millsap nie są warci pieniędzy których pewnie zażądają tego lata. Może lepszym pomysłem byłoby odpuszczenie ich obu. Granie Kanterem i Favorsem pod koszem, a także zainwestowanie w rozgrywającego (Jennings?), niskiego skrzydłowego i zmienników?

Pozostałe notatki:

  • Spurs i Jazz w 48 minut + 5 dogrywki zdobyli łącznie 0 punktów w szybkim ataku. Tak przynajmniej wskazują statystyki, ja przynajmniej każdemu zespołowi dodałbym po 2 punkty, ale z nba.com nie ma się co kłócić.
  • Mavin Williams dobrze sprawdzał się wczoraj w roli zmiennika. Gdy wchodził był zdecydowany i agresywny.
  • W NBA nie ma zespołu który gra efektywniej zasłonę na szczycie trumny i odegranie wysokiego do ścinającego niskiego niż Spurs.
  • Gordon Hayward jest uboższą wersją Manu Ginobiliego.
  • Derrick Favors musi, powtarzam, musi grać po 30+ mpg.

Filmowe podsumowanie spotkania

Boxscore

Jazz: Millsap 11, Jefferson 18, Mo Williams 23, Foye 8, Hayward 5, a także Favors 6, Mar. Williams 9, Kanter 3, Burks 14

Spurs: Duncan 19, Leonard 21, Splitter 5, Parker 22, Greeen 15, a także Bonner 5, Jackson 0, Blair 2, Diaw 6, Joseph 2, de Colo 2, Ginobili 5

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *