16 lat dominacji trwa, Warriors wciąż bez wygranej w San Antonio

golden_state_warriors_logo800px-San_Antonio_Spurs_logo.svgW tak wyrównanej jak NBA lidze trudno jest znaleźć podobną serię do tej, którą tworzą Warriors i Spurs. Klub z Oakland nie wygrał w San Antonio od 14 lutego 1997 (16 lat), a po wczorajszym zwycięstwie gospodarzy passa rozciąga się już na 29 spotkań.

Spurs wygrali kolejny raz, ponieważ ponownie świetne zawody rozegrał Tim Duncan. Weteran uzbierał 25 punktów (11/17 z gry), 13 zbiórek, 6 asyst i 4 bloki. Czyli jak to mówią fani SAS – luźna środa.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Golden State Warriors 39-31 22 25 23 23 93
San Antonio Spurs 52-16 22 38 19 25 104

Przebieg spotkania

Mimo długiej dominacji nad Warriors w San Antonio spotkanie rozpoczęło się w sposób bardzo wyrównany. Świetnie grający ostatnio GSW (dwie wygrane z rzędu z różnicą 20+ punktów) co prawda już po paru minutach przegrywali 4-10, ale po chwili i trafieniach Boguta (jedyne w meczu), Lee i Jacka na tablicy był już remis (po 14).

Do końca kwarty trwała już walka punkt za punkt, a co ciekawe oba świetnie rzucające z dystansu kluby nie były w stanie choćby raz trafić za trzy (0/6 uwzględniając rzut z połowy Jacksona).

To co nie udawało się w pierwszej kwarcie, zaskoczyło w drugiej z tym że jedynie po stronie gospodarzy. Spurs trafili 6 razy za trzy (Ginobili, Bonner, Jackson, Green) i błyskawicznie odskoczyli na bezpieczny dystans by po dobitce Duncana do szatni schodzić z 13-punktowym prowadzeniem.

Po zmianie stron próbę walki podjął Harrison Barnes. Dobrze grający pierwszoroczniak zdobył pierwsze 7 punktów Warriors w tej odsłonie i różnica spadła do 8 oczek. Spurs potrafili się jednak przegrupować.

Cały czas dominował Timmy, który na tle Boguta wyglądał tak jakby ktoś podmienił ich metryki. Po chwili dołączyli się Green i skuteczny tego wieczora Splitter. Gości w grze utrzymywał teraz Curry, ale  jego wysiłki sprawiły tylko tyle, że wchodząc w czwartą kwartę deficyty spadł do 9 oczek.

Gdy w czwartej kwarcie na kolejny zryw zbierali się obwodowi Warriors (Jack, Curry, Thompson i Bazemore byli odpowiedzialni za 21 z 23 punktów przyjezdnych w ostatnich 12 minutach) SAS musieli zwrócić się w stronę swoich weteranów. Ginobili (9 oczek) i Duncan (6 kluczowych punktów, gdy GSW zbliżyli się na sześć oczek) sprawili jednak, że fantastyczna seria 29 kolejnych wygranych wciąż trwa.

Pozostałe notatki:

  • Richard Jefferson (były gracz Spurs) usłyszał gwizdy gdy pojawił się na parkiecie.
  • Tony Parker wziął udział w pełnym treningu SAS we wtorek. Przewidywany czas powrotu na boisko – przyszły tydzień.
  • Tim Duncan otrzymał wczoraj przewienienie techniczne. To jego pierwsze 15 kwietnia 2007.
  • Dzięki serii 3 kolejnych zwycięstw i 2 porażkach z rzędu Thunder, Spurs mają już 2.5 meczu przewagi na szczycie Konferencji Zachodniej.
  • Warriors tymczasem pozostał 1 mecz przewagi na siódmymi Rockets i 2.5 nad ósmymi Lakers.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/OwG5ec7G33Q&w=720]

Boxscore

Warriors: Lee 10, Barnes 13, Bogut 4, Curry 24, Thompson 9, a także Landry 10, Green 4, Jefferson 0, Ezeli 0, Jack 14, Bazemore 5

Spurs: Duncan 25, Leonard 9, Splitter 17, Joseph 0, Green 9, a także Bonner 6, Jackson 8, Diaw 4, de Colo 10, Ginobili 16

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *