Rysie pokazują pazur – Henderson lepszy od Walla

wizcatsDla Wizards wszystko zaczyna się powoli układać – plaga kontuzji nareszcie opuściła zespół, do kosza zaczął trafiać John Wall, a wspaniałą formą rzutową popisywał się ostatnio Martell Webster. Do składu po kontuzji wrócił też Bradley Beal, co będzie bardzo ważne ze względu na problem z kolanem Trevora Arizy. Zawodnicy z Waszyngtonu wygrali trzy spotkania z rzędu i spróbują przedłużyć tę serię w meczu z najsłabszą drużyną ligi – Charlotte Bobcats. Rysie do meczu przystąpiły po 12 porażkach w 13 meczach i miały nadzieję, na lepszą postawę w meczu z mniej wymagającym przeciwnikiem. Nieźle ostatnimi czasy gra Henderson, a do składu dołączył też Jannero Pargo, który w ostatnim spotkaniu rzucił 18 punktów z ławki. To spotkanie powinno być pojedynkiem między Johnem Wallem a Geraldem Hendersonem i tak też się stało. Kluczową rolę odegrali jednak zawodnicy rezerwowi, którzy zdobyli 22 punkty dla Wizards i aż 44 dla gospodarzy. 

Przebieg spotkania

Już na początku pierwsza niespodzianka – w pierwszym składzie Wizards wyszedł Garret Temple a nie Bradley Beal. Najwyraźniej trenerzy nie są jeszcze pewni stanu jego zdrowia. W początkowej fazie meczu Bobcats wyraźnie grają na Hendersona, który trafił 1 z trzech rzutów. Po drugiej stronie parkietu odpowiadają Wall i Nene. Henderson odważnie wbija się pod kosz i staje na linii rzutów wolnych. Cztery akcje Bobcats i cztery próby Hendersona. Kilka zagrań później murowany top10 w wykonaniu Biyombo, który dopiero co łapał się za kostkę. Z trudnej pozycji trafia Wall, ale po drugiej stronie szybką trójką odpowiada Walker. Czarodzieje tracą punkty po niepotrzebnych stratach i po pierwszych sześciu minutach spotkania Rysie prowadzą 13:8. Po chwili przerwy akcja za akcję szynko trafiają Nene i Wall, odpowiada Walker i Henderson w akcji 2+1. Na boisku pojawił się Bradley Beal w miejsce Temple’a, który robił do tej pory bardzo dobrą robotę w obronie. Wall schodzi za szybko złapane dwa przewinienia, a Josh McRoberts wykorzystał dwa wolne i zrobiło się 20:16. Ciekawie wygląda teraz ustawienie Wizards, bo za Walla ponownie wszedł Temple i Beal gra nominalną jedynkę. Co ciekawe Wizards próbują bronić 1 na 1, ale Bobcats świetnie rozrzucają grę. Podkoszowi śmiało odgrywają na dystans i głównie dzięki temu Kidd-Gillchrist ma sporo miejsca na zdobywanie łatwych punktów. Co ciekawe na boisku pojawił się Trevor Ariza, więc z jego kostką nie jest chyba aż tak źle. Wizards pokazuje jak nie grać w obronie. Trzy ofensywne zbiórki padają łupem Bobcats i po kolejnej akcji 2+1 wychodzą na prowadzenie29:23. Wizards tracą więcej piłek i przegrywają rywalizację na tablicach. Pierwsza kwarta kończy się prowadzeniem Bobcats 32:29.

Drugą kwartę zaczynamy od dwóch szybkich strat. Wizards na pewno nie mogą powiedzieć, że przegrywają przez ofensywę, bo trafiają z bardzo dobrą skutecznością 58% po 14 minutach. Niestety obrona szwankuje, a do tego zawodnicy Charlotte często stają na linii rzutów wolnych i wykorzystują swoje okazje. Fajnie w pick&rollach odnajduje się Seraphin, jednak obrona Bobcats zmusza go do błędów. Z trybun wszystkiemu przygląda się Michael Jordan, który na razie może być zadowolony, bo jego drużyna prowadzi 39:33. Henderson trafia trudny rzut z odchylenia po zasłonie, a w odpowiedzi Wall trafia trójkę i jest faulowany, akcja 3+1 wykorzystana. Aktywniej pod koszem grają Wizards i po rzucie Webstera zrobił się już tylko punkt przewagi. Pargo rzuca trójkę, która chyba zdenerwowała Nene i Brazylijczyk wspaniale spinuje pod kosz. Po raz kolejny Pargo za 3 i ponownie Wizards odpowiadają 3. Piękna ofensywna gra, ale obie strony zapomniały, że wypadałoby jeszcze bronić. 51:45 dla Bobcats. Nene ma świetny fragment gry. Zbiera, podaje i popisuje się dwoma mocnymi dunkami. Do tej pory obie kipy rzucają ze skutecznością ponad 55% (Wizards 60%, Bobcats 57%). Kolejną trójkę wrzuca Pargo (już 11pkt) i w odpowiedzi ponownie Nene w akcji 2+1. Walker rzuca trudny step-back po tym jak zgubił podwojenie. Świetnie porusza się Kemba z piłką w koźle. Pierwsza połowa to pokaz siły ofensywnej po obu stronach. 63:59 dla Bobcats przy świetnej skuteczności (63% Wizards i 57% Bobcats). Gospodarze nadrabiają z linii rzutów wolnych oraz mniejszą ilością strat. W Wizards najlepiej punktują Nene (13), Okafor (11) i Wall (10). W Charlotte Henderson (14), McRoberts i Pargo (po 11).

Druga połowa zaczęła się dokładnie tak samo jak skończyła pierwsza. Ataki po obu stronach, do tego sporo strat i totalny brak obrony. Niestety, obie ekipy nie rzucały już na tak fajnej skuteczności jak w pierwszej połowie, więc mieliśmy jeszcze więcej walki pod tablicami. Po stronie Rysiów w ataku rządzili Henderson i Walker, a wynik dla Wizards twardo trzymali świetnie dysponowani dzisiaj podkoszowi. Niestety piłka nie do końca leżała Websterowi, który zepsuł kilka rzutów z czystych pozycji. W drużynie gości wykrystalizował się trzon odpowiedzialny za zdobywanie punktów – Nene+Okafor i robiący co się da John Wall. Po połowie trzeciej kwarty Wizards wyszli na prowadzenie 77-73, ale w tym momencie do ataku ruszyli Bobcats. Dwie szybkie trójki BJ Mullens’a, kilka punktów Hendersona, trójka Gordona i wszystko wróciło do normy (w tym meczu). Końcówka tej części gry to festiwal fauli i rzutów wolnych, które zdecydowanie lepiej wykonywali gospodarze. Trzecia kwarta kończy się wynikiem 94-89 dla Charlotte.

Czwarta kwarta to już w zasadzie wymiana ciosów. W ekipie Bobcats ponownie prym wiedzie Henderson wspomagany przez Walkera i Josha McRobertsa, który rozgrywa jedno z najlepszych spotkań w nowej drużynie. Po dwóch szybkich kontrach Arizy i ładnej trójce Temple’a Wizards po raz kolejny w tym spotkaniu doprowadzają do remisu, a kiedy w kolejnej akcji Temple trafia kolejną trójkę, trener Bobcats musi wziąć czas. Prowadzenie zmienia się jak w kalejdoskopie –na każdy kosz zdobyty przez Wizards Bobcats odpowiadają z linii rzutów wolnych, Na trzy minuty do końca jest 111:106 dla drużyny ze stolicy i w tym momencie zaczyna się Bobcats show. Walker wjeżdża między obrońców i zdobywa 2 punkty, szybki przechwyt i trójkę trafia Gordon, z drugiej strony pudłuje Wall i rzutem o tablicę odpowiada Walker, Wall fauluje w ofensywie i po raz kolejny wjeżdża Walker, kolejny przechwyt i dzieło zniszczenia kończy trójką Henderson. 2 minuty i run 12:0 dla Charlotte. Przy 55 sekundach na zegarze Rysie prowadzą 118:111. Sytuację próbuje ratować Webster trafiając za trzy, ale ostatecznie niewiele to pomaga i Bobcats odnoszą 15 zwycięstw w sezonie. Wynik końcowy 119:114.

Washington Wizards 114:119 Charlotte Bobcats

Wizards – John Wall (25pkt, 5as), Nene (21pkt, 7zb, 7as)

Bobcats – Gerlad Henderson(27pkt, 8as), Ben Gordon (19 pkt)

Wojciech Gackowski

Wojciech Gackowski (rocznik 89', 6-0ft) - na boisku często biegam jako zawodnik na pozycjach 1-4, ale tak naprawdę od zawsze byłem combo guardem. Nie lubię błyszczeć w ataku i wolę podać koledze jakiegoś no-look-passa niż punktować jak szalony. W obronie nieustępliwy i wygadany jak Iman Shumpert. Kiedy nie gram dla wyniku uwielbiam z kolegami urządzać sobie konkursy rzutów za trzy i bardzo często w nich wygrywam. Przygodę z NBA zacząłem od finałów roku 1996, kiedy Bulls zmierzyli się z Seattle Supersonics. Miłość do tych drugich pozostała we mnie do dzisiaj, tylko, że w miejsce Paytona i Kempa, kibicuję Westbrookowi i Durantuli. Od zawsze jestem też niepoprawnym fanem LALakers i Kobego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *