Dwunasta wygrana z rzędu Nuggets w cieniu skandalu

Nuggets-Logochicago bulls logoWszyscy zachwycają się niesamowitą serią Miami Heat, którzy pobili dziś rekord wygranych ustanowiony pięć lat temu przez Houston Rockets i obecnie ich seria wynosi 23 kolejne mecze bez przegranej. Tymczasem swoją serię kontynuują także koszykarze Denver Nuggets, którzy dzięki wygranej w United Center są niepokonani od dwunastu gier. Ekipa z Denver wygrała z Bulls 119-118 po dogrywce, a w końcówce meczu nie zabrakło kontrowersji, które jeszcze bardziej podgrzały i tak gorącą atmosferę w decydujących momentach spotkania.

Chicago Bulls przystąpili do meczu bez kontuzjowanego „Rip’a” Hamiltona, Kirka Hinricha oraz wciąż przechodzącego jeszcze rehabilitację Derricka Rose’a. Dla wielu fanów tej ekipy niespodzianką był także kolor ich koszulek, bo bardzo rzadko mamy okazję oglądać Byki biegające po parkiecie w zielonych trykotach.

Pierwsza kwarta była bardzo wyrównanym widowiskiem, które jednym punktem (21-20) wygrali goście. Bardzo dobrze prezentował się Wilson Chandler, mający po dwunastu minutach gry na swoim koncie już 9 oczek. Obie ekipy na początku postawiły na grę blisko strefy podkoszowej i tam toczyła się najbardziej zacięta walka, a najlepszym tego dowodem są tylko dwie celne trójki w tym okresie gry (po jednej z każdej strony w wykonaniu Danillo Gallinariego i Jimmy Butler)

W dalszej części meczu inicjatywę zaczęli przejmować zawodnicy ze stanu Kolorado. Od wyniku 23-22 zanotowali run 13-2 i zyskali dwunastopunkową przewagę. Spory udział w wypracowaniu tak wysokiego prowadzenia miał Corey Brewer, który był autorem siedmiu z tych dwunastu punktów.  W końcówce drugiej odsłony sześć kolejnych punktów dla gospodarzy zdobył Nate Robinson zastępujący w pierwszej piątce kontuzjowanego „Kapitana Kirka”, ale jego wysiłki podobnie jak dobra gra Butlera pozwoliły tylko nieznacznie uszczuplić dystans dzielący obie ekipy i do przerwy Nuggets prowadzili 53-45.

W trzeciej partii gra toczyła się kosz za kosz, co oznaczało, że wynik nie ulegał zmianie i podopieczni George’a Karla nadal utrzymywali prowadzenie. Po stronie ekipy z Illinois wciąż zachwycał Robinson, który był zdecydowanie najlepszym graczem w ataku swego zespołu. Po stronie przeciwnej znakomitą dyspozycje tego dnia potwierdzał Chandler, który już po 36 minutach gry miał na swym koncie 25 oczek.

Duet Robinson – Deng w ostatniej kwarcie jeszcze bardziej naciskał w ofensywie na rywali i dzięki temu Byki wyraźnie zaczęły wracać di gry przy aplauzie widowni zebranej w United Center. Nuggets wciąż prezentowali charakterystyczną dla siebie szybką koszykówkę jednak  defensywa Byków, a zwłaszcza Joakim Noah coraz skuteczniej powstrzymywał ich ataki. Gracze z Chicago dopięli swego na 13 sekund przed końcem i po trójce Nate Robinsona na tablicy wyników wyświetlił się remis 105-105. Ostatnia akcja regulaminowego czasu należała jednak do „Samorodków”. Piłkę w swoich rękach miał Ty Lawson, ale jego rzut w ostatniej sekundzie nawet nie doleciał do kosza i tym samym do wyłonienie zwycięzcy potrzebna była dogrywka.

Wszystko co najciekawsze w tym meczu wydarzyła się właśnie w dodatkowych pięciu minutach spotkania. Oglądaliśmy grę punkt za punkt, znakomitą obronę z obu stron, a także kontynuację koncertowej gry Nate Robinsona. Na siedem sekund przed końcem trójka Andre Iguodali dała prowadzenie Nuggets 119-118. Teraz już wszystko zależało od tego jak w decydującym momencie zagrają w ataku gospodarze. Ci wybrali wariant gry na Marco Bellinellego, po którego rzucie piłka wpadła do kosza. Chwila zamieszania … konsternacji … sędziowie nie zaliczają punktów bowiem jak pokazały powtórki piłkę znajdującą się w locie opadającym dotknął jeszcze Joakim Noah, a to oznaczało, że Denver wygrało mecz 119-118. Tom Thibodeu omal nie eksplodował ze złości wywołaną decyzją arbitrów.

Bardzo ważna akcja z perspektywy rzutu Bellinellego miała miejsce na 46 sekund przed końcem, kiedy to piłkę znajdującą się jeszcze w kominie kosza dobił Kosta Koufus, a te punkty zostały zaliczone. Patrząc na jednopunktową wygraną gości można dojść do wniosku, że Bulls zostali skrzywdzeni decyzjami arbitrów prowadzących ten mecz.

Swego rozgoryczenia nie kryli po tym spotkaniu gracze Bulls oraz ich szkoleniowiec.

„I don’t understand how you can review my tip but you can’t review the other one. I guess I don’t understand the rule.” – Joakim Noah

„From my angle, it looked like it was a good play. It looked like the ball was short. Koufos’ I know was on the rim. I guess we have to call the league and get an interpretation. Maybe I don’t understand the rule correctly.” – Tom Thibodeu

W zespole Bulls najlepszym graczem był Nate Robisnon. Rzucił on w sumie 34 punkty w tym 6 trójek na 8 prób, a także asystował kolegom 7 razy.  Rewelacyjny mecz w obronie zaliczył Joakim Noah, który zebrał 12 piłek i zablokował 7 rzutów rywali. Środkowy Byków zdobył także 14 punktów i tym samym skompletował double double.

W zespole z Kolorado najskuteczniejszy był Wilson Chandler, który dzięki 35 punktom ustanowił swój nowy rekord kariery. Andre Igudala do 10 zebranych piłek dodał 12 pkt, w tym te niezwykle ważne na 7 sekund przed końcem, które pośrednio zapewniły wygraną jego ekipie. Najlepiej podającym w zespole Karla był grający z ławki Andre Miller – autor 13 podań otwierających drogę do kosza podań.

Dla Nugget była to już 12 kolejna wygrana. Szansa na kolejną już we wtorek w niezwykle ciekawie zapowiadającym się starciu z Oklahoma City Thunder. Byki natomiast następne spotkanie rozegrają w czwartek na własnym parkiecie, a ich rywalami będą Portland Trail Blazers.

DENVER NUGGETS (46-22) – CHICAGO BULLS (36-30) 119-118 OT

(21-20, 32-25, 26-28, 26-32, 14-13)

W. Chandler 35 pkt, C. Brewer 16 pkt, T. Lawson 13 pkt – N. Robinson 34 pkt, L. Deng 21 pkt, M. Bellinelli 18 pkt

[youtube=http://youtu.be/9zUdXTJ8eHw&w=585]

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

8 komentarzy

  1. Kamil pisze:

    Czy ja nie znam zasad? Czy takie dobijanie jest niedozwolone? To przecież jest podobne do aleyoopa. A czas jeszcze był na tablicy.

  2. kosmos111 pisze:

    Włączyłem specjalnie stream na crunch-time i dogrywke i szczerze to trochę się zdziwiłem, że sędziowie początkowo zaliczyli te punkty. Według mnie piłka była w „kominie” nad koszem i Noah nie mógł jej dotykać. Zgadzam się z arbitrami, goaltending czy jak to się tam nazywa…

    Ps. rozumiem, że Włoch się cieszy, że gra w s5, ale to jego odpalanie rzutów jak rakieta bywa irytujące, wczoraj Boozera to wszyscy omijali grą, jakby był trędowaty…

  3. goandrewgo pisze:

    Noah skierował spadającą na obręcz piłkę do kosza, takich rzeczy się nie robi. 100% dobra decyzja sędziów.. Ale ta dobitka Koufosa już na granicy zasad, sam nie wiem.

    btw. gdzie się podział shoutbox, czat?

  4. Kormus pisze:

    Jakby ktoś nie wiedział to zielone koszulki ze względu na dzień St. Patricks który obchodzili 17 marca.

    Uznanie dobitki Koufos’a to blamaż dla sędziów, nie dziwie się Thibsowi że toczył pianę ze złości.

  5. GPRbyNBA pisze:

    Wiadomo coś o tym czemu Rose jednak nie usiadł na ławce?
    To były niepotwierdzone informacje czy moze ktoś sie rozmyślił? Przy czym nie koniecznie sam zawodnik.

  6. woy9 pisze:

    niepotwierdzone GPR. Wydaje się ,że sam zawodnik nie pali się do szybkiego powrotu, a klub naciska i chce jego powrotu lada dzień.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *