Dotkliwa porażka Lakers

640px-Lakers_logo

Osłabieni brakiem Marcina Gortata Phoenix Suns podejmowali w US Airways Center trapionych kontuzjami Los Angeles Lakers. Zajmujący aktualnie przedostatnią pozycję we Wschodniej Konferencji Suns są przeciwnikiem, z którym pragnący gry w Playoffs Lakers muszą wygrywać.

Spotkanie dobrze rozpoczął grający ostatnimi czasy coraz lepiej Dwight Howard zdobywając podczas pierwszych sześciu minut 9 ze swoich 11 punktów w pierwszej kwarcie, a chwilę potem swój prywatny serial 10 „oczek” zaliczył Nash. Duet gości niemalże w pojedynkę rozbijał ekipę z Arizony, która zrezygnowała z grania wewnętrznego, a swoich punktów szukała po rzutach z dystansu i półdystansu.

O ile ta taktyka gospodarzy słabiej sprawdziła się podczas pierwszych 12 minut, to druga odsłona meczu była dla nich bardziej owocna. Suns poprawili swoją skuteczność, a 8 punktów wchodzącego z ławki Jareda Dudley’a dało ekipie z Arizony nawet siedmiopunktową przewagę. Znacznie gorzej wypadli w tej części spotkania wypadli Lakers, którzy trafiali zaledwie co trzeci oddany rzut.

Po zmianie stron Słońca starały się wciąż korzystać ze strzeleckiej niemocy gości i uzyskać przewagę, która pozwoliłaby kontrolować im dalszy przebieg spotkania. Choć Kalifornijczycy nie ułatwiali im tego, to po scoring runie 7-0 gospodarze uzyskali dotychczas rekordowe, jedenastopunktowe prowadzenie. Podopieczni Mike’a D’antoniego wiedzieli, że muszą zatrzymać rozpędzających się Suns

Tak się jednak nie stało,  ostatnia kwarta spotkania była totalną dominacją Phoenix Suns, którym przewodził Luis Scola notując 13 punktów podczas ostatnich 12 minut. Słaba skuteczność z gry LAL na poziomie 38% (przy 50% gospodarzy) i brak zespołowej gry spowodowała porażkę różnicą aż 23 punktów.

W perspektywie walki o Playoffs jest to bolesna porażka, bo goście pokazali w poprzednich meczach, że potrafią poradzić sobie bez Bryanta z dużo wyżej notowanym rywalem.

Los Angeles Lakers 76:99 Phoenix Suns

5 komentarzy

  1. SirCharles pisze:

    Mimo porażki i kontuzji Lekersi kontrolują pozycję w tabeli i myślę,że wolą sie spotkać z San Antonio niż Oclahomą, dlatego będą oscylować między 7 i 8 miejscem, obserwując stawkę.

  2. Woy9 pisze:

    też mam podobne wrażenie, że zechcą spotkać się ze Spurs niż OKC czy LAC.

    • adam23 pisze:

      To troche tak jak kazdy mowil rok i dwa lata temu ze LAL celowo sie obijaja i odpala w offseason. A jak bylo wszyscy wiemy. Prawda jest taka ze graja w kratke i nic nie kontroluja. Moze sladem LA Kings wygraja awansujac z ostatniego miejsca? :)

  3. Łukasz Lech pisze:

    Tylko żeby się nie przeliczyli, bo Jazz nie odpuszczą

  4. Sadevrian pisze:

    Utah nie wejdzie do PO – Dallas ich wyprzedzi i to niedługo. Lakers muszą wygrywać takie mecze bo Dallas obecnie są w formie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *