23!

heats         200px-Boston_Celtics.svg

5 lat temu Boston Celtics zatrzymali rekord kolejnych wygranych meczów Houston Rockets na 22 spotkaniach. Wczoraj historia miała okazję powtórzyć się ponownie, jednak niemoc strzelecka zawodników gospodarzy w ostatnich minutach czwartej kwarty w połączeniu z dobrą grą LeBrona Jamesa sprawiły, że Heat mogli cieszyć się z 23 zwycięstwa z rzędu. Celtics nie pomógł też życiowy mecz Jeffa Greena, który rzucił najlepsze w karierze 43 punkty.

Na początku spotkania niewielką przewagę osiągnęli goście prowadząc na niecałe 5 minut do końca pierwszej kwarty 19-14. Później jednak Celtics zaliczyli run 24-2 i wyszli na 17-punktowe prowadzenie w drugiej ćwiartce. 15 oczek w czasie tej serii zanotował Jeff Green, który zastąpił w pierwszej piątce narzekającego na napięty mięsień przywodziciela Kevina Garnetta. Skrzydłowy Bostonu opuścił już drugi mecz z rzędu.

Pomimo dużej straty Miami powoli zaczęli odrabiać straty i po 24 minutach przegrywali tylko 53-59, a nawet po serii 8-0 na początku drugiej połowy wyszli na 2-punktowe prowadzenie. Następnie walka toczyła się punkt za punkt, a po trójce Greena Celtics prowadzili 4-oczkami na starcie czwartej kwarty.

Ostatnią część meczu lepiej zaczęli gospodarze. Ich koncertowa gra przy ogromnym aplauzie publiczności pozwoliła im prowadzić 13-punktami po celnym rzucie za trzy Jordana Crawforda na 8 minut do końca meczu. Od tego momentu coś się jednak w zespole Bostonu zacięło. Spudłowali 12 z 14 kolejnych rzutów z gry i pozwolili odrobić straty Heat.

Po jednym z dwóch celnych rzutów wolnych Celtics prowadzili 100-96. Następnie LeBron James dwukrotnie dostał piłkę na post up. Za pierwszym razem podał do wchodzącego pod kosz Dwyane’a Wade’a, który zakończył akcję wsadem, a w drugiej znalazł ustawionego naprzeciwko kosza Mario Chalmersa. Rozgrywający gości celnym rzutem zza łuku wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Następnie Paul Pierce znalazł w rogu niekrytego Avery’ego Bradley’a, a jego celna trójka pozwoliła utrzymać nadzieję Bostonu na zwycięstwo. Te nadzieje rozwiał jednak James, który najpierw trafił prosty rzut spod kosza, a później dalekiego jumpera w izolacji nad Greenem.

Ten ostatni miał jeszcze szansę na wyrównanie, ale świetna obrona Shane’a Battiera przy jego próbie wejścia pod kosz spowodowała, że piłka wypadła poza boisko i sędziowie musieli skorzystać z powtórki. Po chwili przerwy zdecydowali, że ostatni piłki dotknął Battier i Celtics mieli jeszcze szansę na wygranie tego spotkania, jednak rzut Pierce’a za trzy okazał się niecelny i 23 zwycięstwo z rzędu Miami stało się faktem.

Heat wygrali przede wszystkim dzięki świetnej i konsekwentnej grze w końcówce meczu. Nie do zatrzymania był James, który miał udział przy 20 z ostatnich 22 punktów zespołu, zdobywając samemu 13 oczek, a przy 7 asystując.

W całym spotkaniu rzucił 37 punktów, zebrał 7 piłek i 12 razy asystował. 21 dodał Chalmers, 16 Wade, a 13 Chris Bosh.

Goście dzięki tej wygranej zanotowali drugą najdłuższą serię zwycięstw w historii NBA. Najlepsi dalej pozostają Los Angeles Lakers, którzy w sezonie 1971/72 wygrali 33 kolejne mecze.

W zatrzymaniu Miami nie pomógł najlepszy mecz w karierze Greena, autora 43 oczek, co jest jego nowym rekordem. Skrzydłowy trafił 14 z 21 rzutów z gry, w tym 5 z 7 za trzy, ale nie zdobył punktów przez ostatnie 9 minut czwartej kwarty.

Ostatnia część meczu okazał się decydująca dla losów spotkania. Celtics zaczęli ją od 6/6 z gry, co przełożyło się na 16 oczek i wyszli na 13-punktowe prowadzenie. Później jednak przez ostatnie osiem i pół minuty meczu spudłowali 12 z 14 kolejnych rzutów z gry i rzucili tylko 5 oczek. 17 punktów dodał Pierce, zbierając także 8 piłek i asystując 8 razy, a 13 Courtney Lee.

To była pierwsza porażka Bostonu od 11 meczów na własnym parkiecie i pierwsza z Heat w TD Garedn od 2007 roku.

Kolejne spotkania oba zespoły zagrają w środę na wyjeździe. Miami zmierzą się Cleveland Cavaliers, natomiast Celtics z New Orleans Hornets.

Miami Heat – Boston Celtics 105:103 (19:31, 34:28, 25:23, 27:21)

[youtube=http://youtu.be/QMmbpuDrdx0&w=720]

Liderzy zespołów:

Punkty: James 37 – Green 43

Zbiórki: James, Wade 7 – Pierce 8

Asysty: James 12 – Pierce 8

Przechwyty: Wade 2 – Lee 3

Bloki: James, Bosh, Battier 2 – Green 4

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

10 komentarzy

  1. dwade3 pisze:

    Pierwsza od 2007 roku?? A co z playoffami w zeszłym roku, gdzie Lebron dał show i przedłużył serie do 7 meczów?

    • Dawid Ciepliński pisze:

      Tak, pierwsza od 2007 roku, ale licząc tylko sezon regularny, bez play off

  2. goandrewgo pisze:

    Fantastyczne spotkanie, chyba najlepsze jakie widziałem w tym sezonie. Niestety Boston przegrał, ale przynajmniej pocieszenie jest takie że jeśli ktoś ma zatrzymać Boston w drodze do finałów to są to Celtics. Jeff Green się rozszalał pod nieobecność Garnetta…

    • goandrewgo pisze:

      „zatrzymać Boston” yy oczywiście chodziło mi o zatrzymanie Miami ;-)

  3. vandick pisze:

    W tym roku chyba też finał Boston – Heat jeżeli rozstawienie będzie temu sprzyjać : )

  4. gratek pisze:

    James miał 12 asyst, a nie 9.

  5. vvr pisze:

    Miami Heat – Boston Celtics 108:91 (27:19, 28:24, 21:30, 32:18)
    Co to za wynik? Z jakiego meczu…?

  6. Szuwarek pisze:

    Mecz przedni. Kurcze, jaka szkoda, że nie było Garnetta. Bardzo go brakowało. Jeff Green ma niesamowity potencjał. Moim zdaniem w serii przeciw Heat powinien wychodzić w pierwszej piątce zamiast Bassa. Heat są na fali, ale widać, że Celtics też są na wysokich obrotach. Liczę na to, że w półfinałach Heat trafią na Byczki ze zdrowym Rosem lub na Celtics, a w finale na Pacers/Celtics. Przynajmniej liczę na dwie 6 meczowe serie zanim Heat trafią do finału, bo jednak trudno mi sobie wyobrazić inny scenariusz.

    • vandick pisze:

      Przecież jak będą grac z Bostonem to nie będzie nic innego jak tylko 7 meczowa seria. Z Bulls zresztą też. Chyba, że u kogoś zabraknie kluczowych graczy jak w ostatnim meczu (Garnett).

  7. kostek pisze:

    co to beda za play offy w tym roku!!!!!!!
    szkoda ze NY sie posypało

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *