Fantastyczny Duncan wyszarpał wygraną nad Cavaliers

CLEVELAND_CAVALIERS_LOGO800px-San_Antonio_Spurs_logo.svgJeszcze miesiąc temu, w meczu w którym Duncan notuje 30 punktów, 12 zbiórek, 4 asysty i 5 bloków przeciwko Cavaliers spodziewalibyśmy się blowoutu. Bez Parkera i mając problemy z obroną Spurs muszą się jednak ostatnio bardzo napracować by utrzymywać pierwsze miejsce na Zachodzie.

Grający bez kontuzjowanego Kyrie Irvinga goście postawili twarde warunki, a ich bohaterami byli zmiennicy Wayne Ellington (21 punktów) i Marreese Speights (19 punktów, 7 zbiórek).

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Cleveland Cavaliers 22-44 30 31 29 23 113
San Antonio Spurs 51-16 34 32 25 28 119

Przebieg spotkania

Spurs bardo dobrze rozpoczęli zawody przeciwko Cavaliers wykorzystując przewagę siły i doświadczenia Duncana nad Thompsonem. Weteran siadając na ławkę przy minucie do końca odsłony miał na koncie już 13 punktów i 6 zbiórek.

Gospodarze jednak nie byli w stanie utrzymać kilkupunktowe przewagi i po trójkach Ellingtona, a także trafieniach Livingstona i Speightsa po 12 minutach wynik wskazywał tylko 34-30.

Słaba obrona Spurs sprawiła że po trójce Milesa Cavaliers wyszli na prowadzenie (41-39). Wściekły Popovich po chwili wpadł na parkiet po odgwizdaniu faulu ofensywnego i umyślnie doprowadził do wyrzucenia siebie z boiska. Dlaczego umyślnie? Bo chciał dać do zrozumienia swojej drużynie, że ma dość takiej gry.

Podziałało. Do końca kwarty Spurs z -7 zrobili +5 poprawiając obronę i punktując po atakach na obręcz (głównie Leonard z linii rzutów wolnych). Trzeba jeszcze wspomnieć o dwóch akcjach Ginobiliego, który najpierw zapunktował po tym jak się poślizgnął, a po chwili zrobił swój firmowy euro-step i zaliczył piękny wsad.

Trzecia kwarta nie przyniosła spodziewanego dobicia rywali. Co prawda po trzeciej trójce Nando de Colo Spurs prowadzili już 9 punktami, ale Cavs chcieli jeszcze walczyć

Bardzo dobrze grał Speights, który trafiał z półdystansu i dobrze ograniczał gospodarzy pod własnym koszem. Po kolejnych trafieniach Cavs mieliśmy już remis, a trener Budenholzer musiał prosić o czas. Ostatecznie przed czwartą kwartą wynik wskazywał zaledwie 91-90 na korzyść SAS.

Ostatenie 12 minut dobrze rozpoczął Steph Jackson i miejscowi mieli dwa posiadania zapasu. Ten stan utrzymał się przez 30 sekund bo po kolejnych punktach Speightsa był remis po 98.

Jednopunktowe prowadzenie to było jednak wszystko na co wczoraj było stać gości z Cleveland. Ostatnie 5 minut to był już popis Spurs. Najpierw z dystansu trafił Leonard, po chwili z linii rzutów wolnych dorzucił się Green, a spod obręczy punkty dołożyli Duncan i ponownie Leonard by ze 103-102 zrobiło się 103-109.

Pomimo kolejnego mini-zrywu Cavs tak doświadczona drużyna jak SAS nie pozwoliła sobie już wyrwać zwycięstwa i wyszarpała swoje 51 zwycięstwo w sezonie.

Pozostałe notatki:

  • Nando de Colo otrzymał więcej czasu gry po dobrym występie dla Austin Toros w D-League (17 punktów, 11 asyst).
  • Bez Parkera Kawhi Leonard trochę forsuje grę w ofensywie, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Widać po nim, że z meczu na mecz robi coraz większe postępy na atakowanej połowie. Zaczyna dokładać zagrania po dryblingu i stawać się rzeczywistą alternatywą dla Big Three.
  • Mike Budenholzer (asystent Popovicha) jest wciąż niepokonany w tym sezonie.
  • Kawhi Leonard ustanowił nowy rekord kariery z 13 zbiórkami.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/an3DcEDLJU4&w=720]

Boxscore

Cavaliers: Thompson 8, Gee 15, Zeller 6, Livingston 16, Waiters 15, a także Speights 19, Walton 3, Miles 8, Gibson 2, Ellington 21

Spurs: Duncan 30, Leonard 24, Splitter 10, Joseph 7, Green 8, a także Jackson 5, Blair 2, Diaw 8, Neal 0, de Colo 11, Ginobili 14

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

2 komentarze

  1. Paco pisze:

    Ale Spursi mają skarb w postaci Leonarda. Taki młody grajek pracowity na całym boisku rozwija się doskonale przy Duncanie i Popovichu. Najlepszy SF jakiego mieli od czasów chyba tylko Elliott’a z lat 90.

  2. SirCharles pisze:

    true:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *