Jastrzębie przerywają serię czterech zwycięstw z rzędu Lakers

LA-Lakers1 (45)Atlanta-Hawks-Logo

Zawodnicy Atlanty Hawks wzięli dziś rewanż na Los Angeles Lakers za porażkę sprzed 10 dni w Staples Center i po emocjonującej końcówce pokonali Jeziorowców. W ostatnich sekundach meczu lewą kostkę skręcił Kobe Bryant po spudłowaniu rzutu mogącego doprowadzić do remisu.

Hawks wygrali dzisiaj pomimo braku w składzie Josha Smitha (uraz kolana) i Jeffa Teague’a (skręcona lewa kostka). Pierwszy z nich wyszedł nawet na rozgrzewkę sprawdzić, czy będzie w stanie grać, ale ból okazał się zbyt silny i całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych.

Smitha w pierwszej piątce drużyny z Atlanty zastąpił Johan Petro, a rozgrywającego gospodarzy Dahntay Jones, dla którego był to drugi mecz w wyjściowym składzie od momentu kiedy trafił do Hawks w wymianie z Dallas Mavericks. Do zespołu z Teksasu powędrował Anthony Morrow.

Początek pierwszej kwarty nie rozpoczął się pomyślnie dla Hawks. Spudłowali  pierwsze 5 rzutów z gry i popełnili 2 starty, a po 3 minutach przegrywali 0-5. Z każdą kolejna minutą rozkręcali się jednak coraz bardziej i pierwsze 12 minut gry zakończyli runem 9-0 wychodząc na 7-punktowe prowadzenie, które powiększyli zaraz do 10 chwilę po rozpoczęciu drugiej ćwiartki po celnej trójce Johna Jenninksa. Nie bez znaczenia podczas tego runu był brak na boisku Dwighta Howarda, który szybko złapał dwa faule i po 4 minutach gry powędrował na ławkę rezerwowych.

W drugiej kwarcie gospodarze kontynuowali dobrą grę, skutecznie egzekwując swoje zagrywki i prezentując zespołową koszykówkę. Ciężar zdobywania punktów rozłożony był na wszystkich zawodników i każdy z nich, za wyjątkiem Jonesa, wpisał się na listę strzelców. Hawks prowadzili 55-43 po pierwszej połowie, a najwięcej punktów zapisali na swoim koncie Petro, Devin Harris i Al Horford – po 8 oczek.

Ten ostatni w obliczu braku Smitha przez całe spotkanie grał na pozycji silnego skrzydłowego, prezentując szeroki wachlarz zagrań w ataku, wysyłając do tego na plakat Antwana Jamisona po potężnym wsadzie pod koniec pierwszej kwarty.

[youtube=http://youtu.be/SdtAG1lMuoU&w=720]

Równie słabo co gospodarze spotkanie zaczął Kobe Bryant. Spudłował 7 pierwszych rzutów z gry i 3-krotnie stracił piłkę, a pierwsze punkty zdobył dopiero na niecałe 3 minuty do końca drugiej kwarty, kończąc pierwszą połowę z ledwie 3 oczkami na koncie. Jego czas nadszedł jednak w trzeciej części meczu.

Po celnym rzucie Horforda Atlanta wyszła na 14-punktowe prowadzenie, a później miał miejsce The Black Mamba Show. Bryant w trzeciej kwarcie zdobył 20 punktów dla Lakers, trafiając w tym czasie 8/16 z gry i miał więcej celnych rzutów niż cala drużyna gospodarzy, która trafiła tylko 7 z 17 rzutów z gry.

To głównie dzięki Kobemu, a także poprawionej defensywie przyjezdni zdołali odrobić straty i przed decydującą częścią spotkania przegrywali tylko 2 punktami.

I tak jak Lakers zagrali dobrze w trzeciej kwacie, tak w ostatniej prezentowali się zdecydowanie słabiej, trafiając tylko 6 z 25 rzutów z gry. Jeszcze na początku po punktach Steve’a Nasha i Steve’a Blake’a wyszli na 4-punktowe prowadzenie, a później coś się w Jeziorowcach zacięło. Chwilę później mieli trzy szansę z rzędu na powiększenie prowadzenia, ale rzuty zza łuku z czystych pozycji pudłowali kolejno Metta World Peace, Jodie Meeks i Blake. Jeziorowcy nie potrafili kończyć nawet prostych lay upów.

Następnie Harris zdobył dla Hawks 9 oczek z rzędu, na które goście odpowiedzieli celną trójką Bryanta i Atlanta osiągnęła 5-punktowe prowadzenie. Lakers zmniejszyli je później do 3 oczek po dwóch celnych rzutach wolnych Kobego, ale nie byli w stanie przez kolejne dwie i pół minuty trafić rzuty z gry.

W międzyczasie o przerwę na żądanie poprosił trener Larry Drew. Po rozpisaniu akcji piłka trafiła do Horforda, ale dobra obrona World Peace’a sprawiła, że spudłował on swój rzut. Wielką zbiórkę w ataku zanotował jednak Ivan Johnson. Poczekał aż do bloku wyskoczy Howard, a kiedy ten był w powietrzu zrobił zwód i trafił prosty lay up z drugiej strony kosza i Hawks ponownie wyszli na 5-punktowe prowadzenie.

W kolejnej akcji trójkę spudłował Bryant, ale jego rzut dobił World Peace i Lakers by pozostać w grze musieli faulować. Tylko jeden z dwóch rzutów wolnych wykorzystał Jenninks i czas wziął Mike D’Antoni. Piłkę z boku wyprowadzał Nash, ta trafiła do Kobego, który obrócił się i pomimo asysty kryjącego go Jonesa trafił za trzy i zmniejszył starty do tylko jednego oczka.

Następnie jednego osobistego spudłował Kyle Korver i goście mieli okazję doprowadzić do dogrywki. Piłkę swoje ręce wziął Bryant, ale jego fadeaway z prawej strony boiska okazał się niecelny i zwycięstwo Atlanty przypieczętował wolnymi Korver.

Na dodatek w ostatniej akcji Kobe spadając skręcił lewą kostkę i długo nie podnosił się z parkietu. Wstał co prawda o własnych siłach, ale nie dokończył już spotkania i jego miejsce zajął Meeks. Na razie nie wiadomo, czy uraz lidera Lakers jest poważny, ale jego przerwa w grze byłaby duża stratą i zmniejszyłaby szansę Jeziorowców na awans do play off.

[youtube=http://youtu.be/ZGgZADEeT4o&w=720]

Los Angeles do tego stracili też w trzeciej kwarcie Earla Clarka, który również skręcił kostkę. W jego przypadku badanie promieniowaniem rentgenowskim wyszły negatywnie.

Bryant był najlepszym strzelcem drużyny i rzucił 31 punktów, ale potrzebował do tego aż 33 rzutów. Zebrał również 7 piłek i rozdał 5 asyst. 20 oczek dodał World Peace, 11 Nash, a 10 Howard, który zapisał także na swoim koncie 16 zbiórek i zaliczył 36 double-double w tym sezonie.

W szeregach Hawks najwięcej rzucił Harris, autor 17 oczek, a oprócz niego jeszcze 5 zawodników zanotowało podwójną zdobycz punktową. 15 dołożył Korver, 14 Horford, po 12 Johnson i Jenninks, a 10 Petro.

Pomimo porażki Los Angeles  zachowali 8 pozycje na Zachodzie, ponieważ swój mecz przegrali również Utah Jazz z Oklahomą City Thunder, z kolei Atlanta dalej zajmuje 7 miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej, ale ma taki sam bilans, jak znajdujące się przed nimi Chicago Bulls i Boston Celtics – 35 zwycięstw i 29 porażek.

Kolejne mecze obie drużyny zagrają w piątek. Lakers pojadą do Indiany na pojedynek z miejscowymi Pacers, natomiast Hawks podejmą na własnym parkiecie Phoenix Suns.

Los Angeles Lakers – Atlanta Hawks 92:96 (19:26, 24:29, 31:21, 18:20)

Liderzy zespołów:

Punkty: Bryant 31 – Harris 17

Zbiórki: Howard 16 – Horford 14

Asysty: Nash 7 – Harris 7

Przechwyty: World Peace, Howard, Bryant 2 – Horford 1

Bloki: Howard 1 – Korver 2

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *