Spurs podnieśli się po porażce z PTB i odesłali Thunder z kwitkiem

Oklahoma City Thunder800px-San_Antonio_Spurs_logo.svgWalka o pierwsze miejsce w Konferencji Zachodniej nabiera rumieńców. Po tym jak Spurs przegrali z Trail Blazers po fatalnej czwartej kwarcie można się było spodziewać, że przystąpią do meczu z OKC zmotywowani. Co ciekawe, pierwszą kwartę wysoko przegrali, ale to nie przeszkodziło im w wyrwaniu zwycięstwa.

Bohaterami spotkania byli Tiago Splitter (21 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty) i Kawhi Leonard (17 punktów, 4 zbiórki, 3 przechwyty). Osobna pochwała należy się też Danny’emu Greenowi, który zapoczątkował zryw w drugiej kwarcie, a skutecznymi rzutami i świetną obroną wywoływał uśmiech na twarzy Popa.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Oklahoma City Thunder 47-17 32 18 24 19 93
San Antonio Spurs 49-15 22 35 26 22 105

Przebieg spotkania

Spotkanie rozpoczęło się zdecydowanie lepiej dla gości. Co prawda to Spurs początkowo uzyskali prowadzenie, ale dobrze wymuszający przewinienia i bardzo dobrze grający na atakowanej desce Thunder szybko odrobili straty i zaczęli budować przewagę. Gdy po trafieniu Martina z rogu wynik wskazywał już 27-14 wściekły Popovich musiał poprosić o czas.

Wprowadzenie zmienników pomogło. Diaw, Jackson, Blair i Neal poprawili grę w obronie, a dyrygowani przez Ginobiliego przed syreną zmniejszyli straty do 10 punktów. Byłoby jeszcze lepiej gdyby nie pozostawienie zupełnie niepilnowanego Martina na dystansie i pozwolenie na wejście Westbrooka w ostatniej sekundzie.

Początek drugiej odsłonie nie wskazywał na to by obraz gry miał się diametralnie zmierzyć. Chyba nawet Thunder nie spodziewali się takiego zrywu gospodarzy.

Szarżę rozpoczął Danny Green, który zdobył z rzędu dwie trójki dla Spurs (które były pierwszymi miejscowych w tym spotkaniu). Po chwili dorzucił się z dystansu Kawhi Leonard i już mieliśmy tylko 42-40.

Parę sekund później Spurs już prowadzili dzięki trafieniom Leonarda, Splittera i Neala. W tym miejscu trzeba podkreślić wartość meczu w Chicago, w którym Kawhi zdobył 26 punktów. To po nim bardzo wzrosła jego pewność siebie i teraz już nie jest tylko i wyłącznie spot-up shooterem, ale potrafi też sam efektywnie kreować sobie pozycje strzeleckie.

To co Leonard zrobił na 2:40 do końca pierwszej połowie dobrze koresponduje z przydomkiem KaWow. Polecam zobaczenie niżej umieszczonego skrótu. Po tamtym wsadzie i kolejnych trafieniach Spurs byli w trakcie zrywu 25-4, który dopiero przerwał Westbrook. Do szatni oba zespoły schodziły przy wyniku 50-57.

Na niecałe 2 minuty przed końcem trzeciej kwarty OKC zbliżyli się na tylko jedno oczko. To było jednak wszystko na co było ich stać w tym spotkaniu. Po chwili dwukrotnie trafił Diaw, raz Duncan i dwa razy Ginobili by przed ostatnimi 12 minutami mieć wynik 74-83.

W czwartej kwarcie Spurs szybko rozwiali marzenia Thunder o wygranej. Po trzech minutach ostatniej odsłony mieli już 18 punktów przewagi i powoli mogli myśleć o kolejnym meczu. Zespół Brooksa punktował prawie wyłącznie po rzutach wolnych i tylko one i wejścia pod obręcz Westbrooka uratowały ich przed zdecydowanie wyższą porażką.

Pomimo tego, że Durant i Westbrook w sumie zdobyli 51 punktów trzeba podkreślić bardzo dobrą obronę przeciwko nim. Kevin był pilnowany do tego stopnia, że wolał oddawać piłkę, a swoją pasywność okupił zaledwie 13 rzutami (na plus trzeba jednak oddać aż 11 rzutów wolnych). Russell tymczasem rzucał aż 27 razy na niskiej skuteczności (tylko 11 celnych) przez co odbierał kolegom okazje do rzucania.

Inna istotna sprawa. Ibaka miał tylko 4/8 z gry przy czym trzeba dodać, że 2 rzuty (oba niecelne) oddał z dystansu. To punktów jego i ławki rezerwowych najbardziej zabrakło OKC. W sumie zmiennicy Brooksa zdobyli tylko 16 oczek przy 36 Spurs.

Pozostałe notatki:

  • Kevin Durant i Russell Westbrook łącznie rzucają częściej rzuty wolne niż suma graczy 11 zespołów NBA.
  • Kevin Martin zdobył wszystkie punkty w swoich pierwszych 8 minutach na boisku gdy trafił 3/3 z dystansu.
  • Cory Joseph zaczyna kraść zagrania w ataku Tony’ego Parkera. Wczoraj mieliśmy eurostep i teardropa w najlepszym stylu Francuza.
  • Spurs zaliczyli 25 asyst przy zaledwie 16 OKC.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/hvAM9X_bXDY&w=585]

Boxscore

Thunder: Ibaka 13, Durant 26, Perkins 6, Westbrook 25, Sefolosha 7, a także Collison 4, Thabeet 0, Jackson 2, Fisher 1, Martin 9

Spurs: Duncan 13, Leonard 17, Splitter 21, Joseph 4, Green 16, a także Jackson 4, Blair 0, Diaw 11, Mills 0, Neal 7, de Colo 0, Ginobili 12

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

3 komentarze

  1. GPRbyNBA pisze:

    pierwszą kwartę przegrali bo OKC miało w niej 60pare % skuteczności za 2 i bodajże 80pare za 3 a jak wiadomo przez cały mecz nie da się tak grać.

    • Mateusz Babiarz pisze:

      To jest raczej efekt wspomnianych strat i ofensywnych zbiórek które kończyły się punktami w szybkim ataku albo ponowieniami i wysokoprocentowymi rzutami.

  2. hydro12 pisze:

    nie spodziewałem się takiego wyniku. Brawo dla Profesorów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *