Celtics dzięki dobrej obronie pokonują Warriors

indeksPojedynek Wojowników z Celtami zapowiadany był jako bezpośrednia walka najlepszego shootera ostatnich dni Stepha Curry z najlepszym obrońcą na pozycji nr: 1-2 Averym Bradleyem. Ostatecznie Bradley szybko złapał kilka przewinień i drugą połowę głównie przesiedział na ławce, ale Curry i tak nie miał łatwego życia. Co prawda rzucił 25 punktów, ale przy słabej skuteczności z gry. Bohaterami gospodarzy byli Paul Pierce (26 pkt, 8 zb) i Jeff Green (14 pkt w drugiej połowie).

W pierwszych minutach w pojedynku Curry – Bradley z pewnością górą był ten drugi. Początkowo nie miało to dużego wpływu na wynik. Zamiast swojego lidera punkty zdobywali jego koledzy i wynik oscylował wokół remisu do stanu 13-13. Wtedy gracze Celtics zaliczyli run 9-0 głównie dzięki skutecznym akcjom Pierce’a i obronie Bradleya. Trzeba przyznać, że Curry nie miał łatwego życia. Do końca kwarty Zieloni jeszcze zwiększyli przewagę i zakończyli tą odsłonę wynikiem 31-20. Bohaterem w tej części spotkania był niewątpliwie Paul Pierce zdobywca 13 punktów.

Druga kwarta upłynęła pod znakiem konsekwentnego odrabiania strat przez gości. Nieobecność na parkiecie Bradleya (złapał 2 przewinienia w pierwszej kwarcie) wykorzystał Curry, a oprócz niego skuteczny był również Harrison Barnes. Warriors udało się nawet zbliżyć na odległość 1 punktu. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 50-46 dla Celtics. Najskuteczniejszymi do przerwy byli liderzy obu drużyn – Pierce 18 oczek i Curry 16.

W trzeciej Warriors szybko doprowadzili do remisu 50-50. Po punktach Klaya Thompsona na 7:19 do końca goście objęli nawet prowadzenie 56-54. Do stanu po 60 drużyny szły łeb w łeb. W ostatnich 3 minutach to jednak Celtics zaliczyli run, który zadecydował ostatecznie o wyniku meczu. Świetnie zaczął grać niewidoczny w pierwszej połowie Jeff Green. Na koniec trzeciej kwarty było 69-62 dla podopiecznych Doca Riversa. Pomimo problemów z faulami Bradleya (5 fauli z czego przynajmniej 2 dość wątpliwe) Zielonym udało zatrzymać się w drugiej połowie Stephena Curry (9 punktów w drugiej połowie przy słabej skuteczności z gry).

Ostatnia odsłona gry to twarda defensywa gospodarzy i pewne prowadzenie oscylujące koło granicy 10 punktów. Dopiero w ostatnich dwóch minutach trójki Thompsona i Curry zmniejszyły straty Wojowników do 7 punktów, ale na więcej nie było już ich dzisiaj stać.
Decydującym czynnikiem meczu byli rezerwowi. Celtics wygrali w tej kategorii 37-20. Najlepszym zawodnikiem meczu był Paul Pierce, który zakończył mecz z dorobkiem 26 punktów, 8 zbiórek i 4 asyst. Jeff Green dołożył 18 punktów. W ekipie Warriors Stephen Curry zakończył mecz mając 25 oczek na koncie (tylko 6-22 z gry), Harrison Barnes miał 16 punktów, a solidne double-double zaliczył David Lee (10 punktów, 19 zbiórek). Z ciekawostek warto powiedzieć o tym, że Kevin Garnett awansował na 11 miejsce listy wszechczasów w zbiórkach mijając samego Hakeema Olajuwona. Celtics mają więc co świętować.

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *