Rakiety zdobywają Brooklyn

Świetna gra na dystansie i bardzo dobra skuteczność z gry była kluczem do zwycięstwa zespołu Houston Rockets nad Brooklyn Nets. Bardzo dobre zawody rozegrał Carlos Delfino, który do spółki z Jamesem Hardenem był najlepszym strzelcem swojego zespołu. Jak widać występy w pierwszej piątce na pozycji silnego skrzydłowego bardzo służą Argentyńczykowi, a Rockets po raz kolejny udowodnili swój potencjał ofensywny, szczególnie w rzutach z za linii 7,24 metra.

nets

Gracze z Nowego Jorku przystąpili do spotkania osłabieni brakiem Joe Johnsona, co wyraźnie osłabiło ich możliwości strzeleckie. W Houston natomiast nie mogliśmy jeszcze zobaczyć nowo pozyskanego z Sacramento Kings Thomasa Robinsona.

Po wyśmienitym występie w swoim poprzednim meczu wszyscy czekali na kolejny dobry mecz Jamesa Hardena, którego forma po meczu gwiazd wyraźnie wzrosła.

Początek spotkania to bardzo wyrównana walka i dopiero pod koniec pierwszych dwunastu minut lekką przewagę uzyskali goście. Po raz kolejny udowodniali jak groźni są w rzutach za trzy trafiając w pierwszej odsłonie aż sześciokrotnie z za linii 7,24.

W drugiej kwarcie bardzo dobrze wyglądała współpraca Jeremy Lina z Donatasem Motiejunasem, a crossowe podanie do wbiegającego pod kosz Litwina było jedną z najładniejszych akcji wieczoru. Widać, że znany z występów na polskich parkietach gracz sporo zyskał na transferach Patricka Pattersona oraz Marcusa Morrisa. Wydaje się, że będzie poważnym rywalem w walce o minuty na boisku dla Thomasa Robisnona. W zespole „Sieci” bardzo dobrze pod koszem radził sobie Brook Lopez, który sporo punktów zdobywał wykorzystując niezdarność i małą zwrotność kryjącego go Omera Asika. Pod koniec drugiej kwarty licznymi dunkami popisywał się Greg Smith i w sporym stopniu to właśnie jego zasługa, że Rockets po pierwszej połowie prowadzili 61-53.

Trzecia kwarta zaczęła się od serii gospodarzy 11-3 dzięki czemu szybko wyrównali oni wynik meczu. Ponownie swoją klasę potwierdził Lopez. Swoją grą po raz kolejny udowodnił, że jego występ w niedawnym meczu gwiazd nie był przypadkowy i jak najbardziej na niego zasłużył taką grą, jaką prezentował choćby dziś w starciu z zespołem z Houston.

Kolejna seria trójek w wykonaniu Jamesa Hardena oraz Carlosa Delfino pozwoliła w końcowej fazie trzeciej części meczu ponownie odskoczyć Teksańczykom i przed ostatnią kwartą prowadzili oni 84-75.

W czwartej kwarcie za sprawą C.J Watsona podopieczni P.J Carlesimo ponownie zbliżyli się do przeciwników na różnicę trzech punktów. Na nieco ponad trzy minuty przed końcem było już tylko 97-94 dla Rockets. Potem jednak duet Delfino – Harden wziął sprawy w swoje ręce i swoimi punktami dali pewne zwycięstwo ekipie gości 105-96.

Dla Teksańczyków było to drugie zwycięstwo z rzędu i w obliczu wygranej LA Lakers nad Portland Trail Blazers ma ono bardzo duże znaczenie dla układu tabeli. Zdaje się bowiem, że Rakiety właśnie z drużyną Kobe Bryanta stoczą pojedynek o ósmą pozycję na Zachodzie, która premiuje udziałem w rozgrywkach Play-off.

Podopieczni Kevina McHale po raz wtóry popisali się ponad 50% skutecznością z gry. Oddali 30 rzutów za trzy punkty z czego 16 okazało się celnych. Ich rywale przy takiej samej ilości prób trafili dziesięciokrotnie.

Carlos Delfino na 9 prób trafił 6 trójek i łącznie zdobył 22 pkt. Tyle samo oczek uzyskał James Harden (4 na 7 za trzy i 7-14 z gry). Omer Asik zebrał 11 piłek i rzucił rywalom z Nowego Jorku 10 pkt co zaowocowało kolejnym już w tym sezonie double double w jego wykonaniu. Wspomniany Donatas Motiejunas rzucił 9 pkt z czego większość po udanej współpracy z Jeremy Linem.

Dla ekipy z Brooklynu najwięcej punktował Brook Lopez. Środkowy Nets zdobył 27 pkt i zebrał 6 piłek. C. J Watson, który dał wyraźny sygnał do walki swoim kolegom w końcowych minutach meczu zakończył spotkanie z 17 pkt. Deron Williams prócz 15 pkt bardzo dobrze obsługiwał swoich kolegów podaniami i ostatecznie zapisał na swoim koncie 13 asyst.

Po meczu w Barclays Center Rakiety jada do stolicy USA, gdzie już dziś spotkają się z miejscowymi Wizards. Ekipa Nets natomiast w niedziele we własnej hali podejmie inna drużynę z zachodu – Memphis Grizzlies.

HOUSTON ROCKETS (31-26) – BROOKLYN NETS (33-23)  105-96

(34-31, 27-22, 23-22, 22-21)

C. Delfino oraz J. Harden po 22 pkt, G. Smith, C. Parsons oraz O. Asik po 10 pkt – B. Lopez 27 pkt, C.J Watson 17 pkt, D. Williams 15 pkt

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *