Spurs bez Parkera, Ginobiliego i Duncana zbyt mocni dla Bulls

800px-San_Antonio_Spurs_logo.svgchicago bulls logoSpurs z meczu na mecz mają coraz węższy skład, a mimo to wygrywają. Wczoraj trener Popovich nie mógł skorzystać z usług Tony’ego Parkera, Tima Duncana, Manu Ginobiliego i Stephena Jacksona, a i tak jego zawodnicy z łatwością ograli Chicago Bulls.

Ciekawostką spotkania jest to, że gdy ostatni raz SAS wystawili w pierwszym składzie Nando de Colo to ich to kosztowało 0.25 mln $ od władz NBA.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
San Antonio Spurs 41-12 20 31 25 27 103
Chicago Bulls 30-21 24 18 29 18 89

Przebieg spotkania

Gregg Popovich nie obawia się kolejnej kary od ligi. Tym razem tylko Jackson był poza zespołem. Duncan siedział ubrany w garnitur, a Tony i Manu obok niego w dresach. Jestem ciekawy, czy Spurs nie będą chcieli by pierwsi dwaj odpuścili sobie udział w Meczu Gwiazd.

Wracając do meczu. Niedzielny fan NBA przeglądający składy przed meczem mógł się spodziewać łatwej wygranej Bulls. Nic bardziej mylnego. Co prawda zadaniowcy jak Leonard, Splitter, Green czy Neal są zwykle w cieniu Big Three, ale o tym że nie odstają za bardzo od gwiazd ligi przekonali się już Miami Heat.

Pierwsza kwarta rozpoczęła się jednak po myśli miejscowych, których najpierw w grze utrzymywał duet Boozer-Hamilton, a przed końcową syreną na prowadzenie wyprowadzili Gibson, Noah i Deng.

Sygnał do ataku gościom dał Gary Neal, który w drugiej odsłonie zdobył 10 ze swoich 16 punktów. Dobrze prezentował się także zastępujący Parkera na rozegraniu Nando de Colo, który od początku sezonu podróżuje między Spurs a partnerskim zespołem D-League Austin Toros. Francuz co prawda nie był specjalnie skutecznych (3/11), ale rozdał 7 asyst (w tym kilka wysokiej klasy jak choćby zza głowy do Splittera) przy zaledwie 2 stratach.

Nando’s young. He’s figuring out the league. He’s never played against any of these guys. He’s trying to figure out what’s what. It’s kind of like an educational year for him. – Gregg Popovich

Bohaterem spotkania był jednak Kawhi Leonard. Młody skrzydłowy jest kwintesencją gry Spurs. Jest spokojny, nastawiony na ciężką pracę i przekłada efektywność nad efektowność. Wczoraj Kawhi ustanowił swój nowy rekord kariery trafiając 11/18 z gry by uzbierać 26 punktów. Trzeba jednocześnie dodać, że nie zrobił tego na byle kim, ale na pilnujących go na zmianę Dengu, Butlerze i Gibsonie. To robi wrażenie.

Inny gracz, którego muszę pochwalić to Tiago Splitter. Brazylijczyk w czwartej kwarcie zdobył 10 punktów i w dużej mierze dzięki jego bardzo dobrej grze Spurs udało się przypieczętować wygraną na trudnym terenie.

Co najbardziej zaszkodziło Bulls? Zdecydowanie straty. Bilans 19-8 na korzyść gości i +21 w punktach po stratach zrobiło różnicę i to pomimo tego, że gospodarze absolutnie zdominowali deskę (49-26 i 17-2 w ofensywych zbiórkach).

When you outrebound somebody like we did and to be in the position we were in, we beat ourselves. They are terrific. They are going to make you pay for your mistakes. – Tom Thibodeau

Dla Byków był to powrót do United Center po najdłuższej w tym roku serii spotkań na wyjeździe, w czasie której osiągnęli bilans 3-3. Spurs tymczasem są w środku swojego corocznego Rodeo Road Trip (3-1) i poza San Antonio czeka ich jeszcze 5 kolejnych spotkań.

Pozostałe notatki:

  • Spurs mają w tym momencie najlepszy bilans spotkań na wyjeździe: 19-10.
  • Thibodeau powiedział, że Kirk Hinrich najprawdopodobniej uda się z zespołem do Bostonu.
  • Splitter nadwyrężył w czasie spotkania lewą kostkę.
  • Tylko Tiago i Boris Diaw wystąpili we wszystkich 53 spotkaniach Spurs w tym sezonie.
  • S-Jax opuścił wczorajszy mecz z powodów osobistych. Klub podał jedynie, że nie chodzi o żadną karę. Gdybym miał spekulować, to powiedziałbym że może chodzić o zbliżającą się wymianę.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/abSX2wu_SgE&w=585]

Boxscore

Spurs: Leonard 26, Diaw 10, Splitter 16, de Colo 9, Green 18, a także Baynes 0, Bonner 2, Blair 4, Mills 2, Neal 16

Bulls: Boozer 14, Deng 11, Noah 7, Robinson 20, Hamilton 16, a także Gibson 6, Butler 9, Teague 0, Belinelli 6, Cook 0

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

14 komentarzy

  1. GPRbyNBA pisze:

    Jak się ma dobrą ławkę to się wygrywa.
    Jak zawodnicy potrafią rzucać na 50% skuteczności to się wygrywa.
    Jak po dobrym sezonie pozbywa się dobrych zmienników to się przegrywa.
    Jak zawodnicy nie potrafią grać na 50% skuteczności to i dobra obrona może nie pomóc.
    Finał Miami-San Antonio?

    • woy9 pisze:

      ale biadolisz GPR ostatnio. co porażka narzekanie, ja uważam ,że i tak BULLS dzięki postawie Noaha i formie Robinsona grają powyżej oczekiwań. Do powrotu Rose’a w przedsezonowej zapowiedzi typowałem ich minus 5 zwycięstw za Pacers. Trzeba patrzeć gdzie są grając bez dwóch podstawowych playmakerów (bez ubytek Hinricha od kilku spotkań też jest widoczny). Spurs to najlepszy na dziś team NBA z najlepszą ławką zadaniowców o czym świadczy ich ostatni run 12-0 i status niepokonanej ekipy we własnej hali podczas ostatnich spotkań (20-0?).
      BTW. United Center dawno przestało być atutem Byków 15-13 i 15-9 na wyjazdach.

  2. Bovit pisze:

    Jedyna porażka Spurs we własnej hali o ile pamiętam miała miejsce na początku sezonu z NYK.

  3. GPRbyNBA pisze:

    Racja Bidole już od bardzo dawna. Bo celność dla mnie jest najważniejsza. Co do ich postawy w tym sezonie to faktycznie sam jestem zaskoczony że maja aż taki dobry bilans. Myślałem że będą się bić o playoffy.

    • Woy9 pisze:

      no przecież biją się i to całkiem skutecznie ? są czwarci na Wschodzie, wyprzedzając m.in. Nets i Hawks. Na więcej trzeba czekać do powrotu Rose’a.

    • lesny(ryj) pisze:

      Pewnie GPRbyNBA chodziło o to że będą walczyć o 8 miejsce.

    • GPRbyNBA pisze:

      Myślałem ze będą się bić o 8 miejsce a biją sie o 2.
      I to mimo ich beznadziejnej skuteczności. Jednak defensywa nie zawsze ich uratuje co widac własnie na przykładzie tego meczu.

  4. saturn pisze:

    Dla mnie poziom gry Bulls w tym sezonie to wielka zagadka. Przeplatają znakomite mecze fatalnymi. Czasem mają najlepszą defensywę w lidze, a czasem ledwie przeciętną i średnia nie jest oszałamiająca. Wciąż się zastanawiam na ile jest to wina niestabilnej formy zawodników a na ile to polityka Tibsa. Może wyciągnął naukę z poprzedniego sezonu, gdzie miażdżyli rywali w sezonie zasadniczym a w Play Offs była tragedia.
    Ja też uważam, że 4 miejsce na wschodzie to dobry wynik i pewnie będą teraz tego bronić, żeby wejść do PO z 4 lub 5 pozycji.
    Ja też bardzo liczę na powrót Derrick’a żeby zobaczyć realną formę Chicago w pierwszej rundzie PO.

    Chłopaki przypomnijcie jaki jest dokładny układ gdy w PO. Pierwsza runda jest oczywista…

  5. kosmos111 pisze:

    Po 3q było 41-14 na tablicach dla Bulls, z tego co pamiętam…. Po obejrzeniu tego meczu oraz większości spotkania Minny – Cavs mogę powiedzieć tylko, że Wschód ssie totalnie. Jakby połączyć obie Konfy to by się skończyło na tym, że do PO awansowałyby może z 5 drużyn stamtąd

    • Woy9 pisze:

      pełna zgoda Kosmo. Przewaga Thunder, Clippers i Spurs jest dość widoczna w tym sezonie. Nie zapominajmy też o Nuggets.

    • lesny(ryj) pisze:

      No to że wschód ssie to żadna nowość. Wschód ssie od… no właśnie. ZAGADKA :) Od kiedy wschód ssie? :) Bez nagród ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *