Hornets wygrywają z Hawks, Vasquez z triple-double

noh - atlNew Orleans Hornets po bardzo słabej pierwszej połowie potrafili podnieść się z kolan i pokonać jedną z lepszych drużyn Wschodu. Po wygranej 29 – 16 trzeciej kwarcie „Szerszenie” nie wypuściły już z rąk wysokiego prowadzenia i ostatecznie pokonali „Jastrzębie” 111 – 100. Główną przyczyną znakomitej gry w drugiej połowie drużyny z Nowego Orleanu był Greivis Vasquez, który zanotował dziś pierwsze w swojej karierze triple-double. 

Pierwszą kwartę minimalnie lepiej zaczęli gospodarze z Atlanty, którzy już po 3 minutach wygrywali w spotkaniu 12-6. Jednak dzięki doskonałej grze dwóch obwodowych Hornets zanotowali run 9-0 i wyszli na prowadzenie 15-12. Greivis Vasquez i Eric Gordon grali jak najlepszy duet w NBA, ale dzięki Joshowi Smithowi „Jastrzębie” wciąż trzymali się „Szerszeni” tak blisko. 

Dzięki znakomitej postawie Hawks zza łuku i co za tym idzie słabą obroną tego elementu Hornets drużyna z Atlanty ponownie wyszła jednak na prowadzenie 20-17. Kyle Korver ustanowił również nowy rekord organizacji Altanta Hawks trafiając przynajmniej jedną „trójkę” w 43 spotkaniach z rzędu.

Dużo dało wejście za Anthony’ego Davisa Ryana Andersona, który w kilkadziesiąt sekund zdążył zdobyć 5 punktów po dwóch rzutach. Ostatecznie jednak Hornets przegrali z Hawks 25-26. „Jastrzębie” prezentowały się świetnie zza łuku (6/8) i w wymuszaniu strat, których „Szerszenie” w 12 minut miały zdecydowanie za dużo bowiem aż 6.

W drugiej kwarcie zaczęło się praktycznie znów od tego samego. Hawks trafiali trójki, a Hornets tracili piłki przez co „Jastrzębie” wyszły już na największe prowadzenie do tej pory – na czternaście „oczek”. Dużym błędem było trzymanie drugiej piątki na parkiecie przez Monty’ego Williamsa która widocznie sobie nie radziła i doprowadziła do tak olbrzymiej straty.

Po wejściu na parkiet pierwszej piątki Hornets cała gra znów się obróciła o 180 stopni. Dzięki bardzo dobrej grze Robina Lopeza na ofensywnej tablicy i dobremu rozgrywaniu Greivisa Vasqueza „Szerszenie” z czternastu punktów straty zeszli aż do pięciu po pierwszej połowie.

Trzeba przyznać, że ball movement w wykonaniu Atlanty to najwyższa półka w lidze. Piłka przemieszcza się między zawodnikami jak na rollercoasterze przez co obrona drużyny z Nowego Orleanu momentami nie miała prawa nawet istnieć. Dwa, trzy podania i Jeff Teague czy inny zawodnik stał niepilnowany zza łuku i trafiał czystą „trójkę”. Klasa światowa.

Wynik otworzył się jednak ponownie dzięki wciąż genialnej postawie Greivisa Vasqueza i Robina Lopeza. Po akcji 2+1 Wenezuelczyka na 6:25 minut przed końcem trzeciej kwarty Hornets przegrywali już tylko 65 – 66. Po „czasie” Larry’ego Drew niewiele się zmieniło. „Szerszenie” dzięki swojej znakomitej obronie uniemożliwiały zdobywanie punktów swoim rywalom, a w transition offense Eric Gordon po „trójce” wyprowadził swoją ekipę na drugie prowadzenie w tym spotkaniu 68 – 66 po runie 11-2.

Hornets byli w swoim żywiole, on fire! Po „trójce” Ryana Andersona, akcji 2+1 Robina Lopeza i punktach po kontrze Rogera Masona prowadzili już w Atlancie 77 – 68 po wciąż powiększającym się runie 20 – 4.

Ostatecznie „Szerszenie” wygrały trzecią kwartę 29-16 i na czwartą kwartę wchodzili przy wyniku 79 – 71. Greivis Vasquez był natomiast o jedną zbiórkę i jedną asystę od swojego pierwszego triple-double w karierze (ile to już razy w tym sezonie? 3? 4?). 4

W czwartej kwarcie mogło się wszystko wydarzyć. Tym bardziej, że na parkiecie grała druga piątka Hornets co mogło oznaczać powiększenie straty. W pierwszej akcji do 11-punktów przewagę powiększył jednak szybko Ryan Anderson po trafieniu zza łuku.

Okazało się jednak, że druga piątka „Szerszeni” dała radę stawić czoła podstawowym graczom Hawks, mało tego, powiększyli przewagę do dwunastu punktów. Na 7 minut przed końcem spotkania na parkiecie pojawił się ponownie lider Hornets Greivis Vasquez wspomagany przez Erica Gordona i Anthony’ego Davisa.

Wbrew pozorom to wtedy zaczęły się małe problemy drużyny z Nowego Orleanu. Atlanta Hawks przejęli inicjatywę i zdobyli pięć szybkich punktów, gdzie pomiędzy zablokowali Anthony’ego Davisa w taki sposób, że mocno wystraszyłem się o jego zdrowie kiedy upadł na parkiet. „Jastrzębie” zbliżyły się do rywali na 7 punktów.

Na 4:14 minut przed końcem spotkania Greivis Vasquez zebrał swoją dziesiątą piłkę z tablic co oznaczało dla niego pierwsze triple-double w karierze. Miał bowiem na koncie 19 punktów, 10 asyst i 10 zbiórek, a co najważniejsze wyprowadził swój zespół na prowadzenie i wciąż je podtrzymywał.

Po wejściu pod kosz Al’a Horforda Hawks byli już tylko 4 punkty za Hornets. Wtem po podaniu Vasqueza Ryan Anderson odpalił „trójkę”… bang! 101 – 94 na 3 minuty przed końcem.

Defense brings the offense to bardzo dobre słowa opisujące grę New Orleans Hornets. Po kolejnej wybronionej akcji Greivis Vasquez magicznym podaniem do Robina Lopeza już praktycznie zamknął to spotkanie, bowiem na tablicy wyników mieliśmy już 105 – 96 dla drużyny z Luizjany.

Ostatecznie po znakomitej drugiej połowie w wykonaniu „Szerszeni” z Nowego Orleanu pokonali Atlantę Hawks 111 – 100.

Boxscore

New Orleans Hornets: MVPGreivis Vasquez 21 punktów (7-15 fg), 12 asyst, 11 zbiórek, 4 straty. Eric Gordon 27 punktów (10-19 fg), Robin Lopez 17 punktów (8-12 fg), 8 zbiórek, 3 bloki. Anthony Davis 8 punktów (4-11 fg), 7 zbiórek, 2 przechwyty, 1 blok. Al-Farouq Aminu 0 punktów, 8 zbiórek i znakomita obrona na Joshu Smith’ie.

Ryan Anderson 19 punktów (7-11 fg), 8 zbiórek, 3 straty. Roger Mason 4 punkty, Jason Smith 8 punktów, Brian Roberts 5, Austin Rivers 2.

Atlanta Hawks: Josh Smith 23 punkty (9-19 fg), 8 asyst, 6 zbiórek, 2 przechwyty, 2 bloki, 4 straty. Al Horford 12 punktów (4-11 fg), 6 zbiórek, 3 asysty, 2 przechwyty, 1 blok. Kyle Korver 17 punktów (6-14 fg), 5 asyst, 5 zbiórek. Jeff Teague 19 punktów (7-11 gf), 9 asyst, 6 strat. Anthony Tolliver 5 punktów, 5 zbiórek.

John Jenkins 8 punktów, Zaza Pachulia 6 punktów, Ivan Johnson 6 punktów, 4 zbiórki, Devin Harris 2 punkty.

Relacja z meczu znajduje się również na www.hornets.pl

Rafał Kamieński

Prawdopodobnie największy fan New Orleans Pelicans w Polsce. Uwielbia twardą obronę i shooterów urywających się jej po zasłonach. Tęskni za czasami Alexa Fergusona w Manchesterze United. Twitter - @rkamienski pelicans.pl

1 Odpowiedź

  1. Szerszeń pisze:

    i to jest zawodnik.Z przecietna gracza Monty uczynil czolowego podajacego calej ligi.Niech sie Rivers ogarnie,a Davis zacznie grac jak na faceta przystalo i w przyszlym sezonie bedzie mozna walczyc o PO.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *