Anthony znowu wygonił wilki do lasu

logotimberwolves-mn-logo-nba

New York Knicks pokonali na wyjeździe Minnesotę Timberwolves 100-94 a Carmelo Anthony znowu był nie do zatrzymania. Wilkom nie pomógł nawet dobry występ Derrcika Williamsa i ciągle bez kontuzjowanego Kevina Love nie są w stanie nawiązać walki z wyżej notowanymi rywalami. W Minnesocie planowali udział w Playoffs a jak na razie znacznie bliżej im do dna tabeli, niż 8 pozycji.

Pierwsza kwarta przebiegła pod dyktando zawodników z Nowego Yorku i po 12 minutach goście prowadzili 25-23. Od początku szalał Carmelo Anthony, który swoimi rzutami katował gospodarzy i uzbierał na koncie 11 punktów. Pod koszem Nikola Pekovic szkolił tegorocznego All-Stara, Tysona Chandlera i razem z Derrickiem Williamsem trzymali gospodarzy w grze.

W drugiej odsłonie spotkania, obie drużyny zaczęły grać bardziej zespołowo i więcej dzielić się piłką, jednak dalej zyskiwali na tym koszykarze Knicks. Carmelo Anthony dostał wsparcie od Steva Novaka i J.R Smitha i razem zdobyli ponad połowę punktów w tej kwarcie. Na swój poziom wszedł Ricky Rubio a pomagał mu w tym Alexey Shved, który właśnie 6 z 8 swoich punktów zdobył w 2 kwarcie i tylko w tej części Rosjanin wyglądał nie najgorzej. Minnesota wyszła nawet na prowadzenie, jednak trójkę trafił najpierw Anthony a potem Smith i goście prowadzili do przerwy w Target Center 52-45.

Początek drugiej części spotkania, to świetna gra gospodarzy, którzy zaczęli podwajać Carmelo Anthonego i przyniosło to oczekiwany efekt, bo po celnym rzucie Luka Ridnoura, który w 3 kwarcie zdobył 12 punktów, znowu wyszli na  prowadzenie. Nieustannie pod koszem, Chandlera katował Pekovic i już po 3 kwartach miał na swoim koncie double-double w postaci 16 punktów i 10 zbiórek. Świetna obrona Timberwolves, spowodowała, że w ekipie gości punktował tylko Anthony, Felton i Stoudemire.

Podopieczni Ricka Adelmana wygrali tę kwartę 31-18 a w całym meczu wyszli na prowadzenie 76-70.

Na starcie decydującej odsłony gospodarze powiększyli swoje prowadzenie do 11 oczek i wydawało się, ze pójdą za ciosem i nie dadzą sobie wyrwać zwycięstwa. Stało się inaczej i na 7 minut przed końcem Knicks zaczęli odrabiać straty. Najpierw Jason Kidd zaliczył swoją 12.000 asystę w karierze, a potem swój 6 bieg wrzucił niesamowity Carmelo Anthony. Zdobył 12 ze swoich 36 punktów w ostatnich 7 minutach spotkania, i wyciągnął swój zespół z -11. Po celnym haku i rzucie z półdystansu, na minutę przed końcem, podopieczni Mikea Woodsona wyszli wreszcie na prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Swój rzut trafił jeszcze Ricky Rubio, jednak w ostatnie 60 sekund Tyson Chandler rozdał dwa bloki a J.R Smith celną akcją 2+1 przypieczętował wygraną Knicks 100:94

Anthony po raz drugi w tym sezonie załatwił praktycznie w pojedynkę zwycięstwo nad Minnesotą, bo w pierwszym spotkaniu w Madison Square Garden także w 4 kwarcie rzucił aż 19 (!!) punktów i dał swojej ekipie zwycięstwo różnicą 3 oczek.

Tym razem gospodarzom zabrakło wsparcia dla Rubio, Williamsa, Ridnoura i Pekovicia. Gracze z ławki rzucili tylko 21 punktów i przy 41 punktach rezerwowych Knicks, nie byli w stanie wygrać tego spotkania. Carmelo Anthony i jego koledzy wygrali ostatnich 6 na 7 ostatnich spotkań a przed nimi ciężkie mecze z Clippers, Raptors i Pacers. Gospodarze z Minneapolis od stycznia wygrali tylko 3 razy na 17 prób i ich sytuacja robi się coraz gorsza a czekają ich spotkania z Grizzlies, Cavaliers i Jazz.

Minnesota Timberwolves – New York Knicks 94:100

http://www.youtube.com/watch?v=Ypy9ssD5Imc

Knicks: Anthony 36, Smith 15, Felton 11

Timberwolves: Ridnour 20, Williams 19, Rubio 18

Krzysiek Czyż

Wierny fan Ersana Ilyasovy. Wychowany na Euro Stepie D-Wade'a i akcjach Paula Pierce'a. Kiedyś zaproszę na grilla Z-Bo. W dzień zamienia się w psychofana Premier League.

1 Odpowiedź

  1. oxlade pisze:

    MELO!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *