Zmotywowani Heat znów przegrali z Pacers

heatPacersMiami Heat chyba zaczynają się trochę obawiać drużyny Pacers. Ekipa trenera Spoelstry była wczoraj bardzo zmotywowana, co podkreślała w wywiadach, a i tak ambitni i twardzi gracze z Indianapolis byli górą.

Prawdziwym bohaterem Pacers został David West, który był najlepszym strzelcem spotkania z 30 punktami (12/15 z gry, 6/6 z linii rzutów wolnych), a do tego dorzucił jeszcze 7 zbiórek i 5 asyst.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Miami Heat 29-14 23 22 20 24 89
Indiana Pacers 28-19 25 28 27 22 102

Przebieg spotkania

Pojedynek w Bankers Life Fieldhouse dużo bardziej przypominał spotkania rozgrywane w playoff niż w środku sezonu zasadniczego. Obie strony były gotowe na twardą grę, podkoszowe przepychanki i wszelkiego typu złośliwości, które mają na celu wytrącenie rywala z równowagi.

W pierwszej połowie mieliśmy typową grę zrywów. Raz jeden, raz drugi zespół zbierał się na kilkupunktową serię w czasie której wychodził na prowadzenie, by po kilku kolejnych minutach wszystko roztrwonić.

Mimo wszystko z biegiem czasu zaczęła zarysowywać się przewaga gospodarzy, którzy raz po raz atakowali strefę podkoszową. Widząc problemy na desce i w obronie swojego zespołu trener Spoelstra wpuścił na plac gry Chrisa Andersena. Birdman odpłacił się nietypową dla niego akcją 2+1, przechwytem i twardą grą pod koszem.

Frank Vogel miał jednak także swojego x-factora na ławce. Tyler Hansbrough grał w pierwszej połowie jak natchniony będąc przez kilka minut drugiej kwarty główną opcją w ataku Pacers. To w połączeniu z równą grą George’a, Westa i Stephensona sprawiło, że do szatni miejscowi schodzili prowadząc 53-45.

Kończąc wątek pierwszej połowy trzeba jeszcze wspomnieć o kilku złych i niekorzystnych dla Heat decyzjach sędziów. Najpierw trzecie przewinienie otrzymał Chris Bosh, który stojąc na ziemi miał zahaczyć skaczącego do zbiórki rywala. To go tak rozzłościło, że otrzymał jeszcze przewinienie techniczne. Parę minut później podwójny „dach” otrzymali D-West i Shane Battier przy czym ten drugi nic nie zrobił próbując zareagować na uderzeniem łokciem w twarz.

W drugiej połowie obraz gry niewiele się zmienił. David West cały czas dominował pod koszem (w połowie trzeciej kwarty miał 10/11 z gry). Dodatkowo trochę lepiej zaczął grać Hibbert (dwie ofensywne zbiórki i dobitki).

Jakby tego było mało – Pacers bardzo, bardzo dobrze bronili przeciwko Heat nie pozwalając im cały czas na wejście w rytm, a jedynym graczem który był w stanie w miarę regularnie punktować był LeBron James.

Indiana postanowiła pilnować go indywidualnie za sprawą Paula George’a, a to sprawiło że goście nie mieli (tak jak się do tego przyzwyczaili) podwojeń i wolnych graczy na obwodzie. To z kolei spowodowało, że raz trafili mało trójek (5), a dwa nawet zbyt dużo ich nie rzucali (14). Jeśli połączymy to z zamkniętą strefą podkoszową i zabraniem Miami możliwości gry w szybkim ataku (zaledwie 6 punktów w ten sposób) to mamy receptę na sukces.

Zdecydowanie wygrana trzecie kwarta Pacers sprawiła, że przed ostatnią odsłoną mieli już 15 punktów przewagi, a bardzo dobrze prowadzący ich Frank Vogel upewnił się żeby w jego szeregi nie wkradło się rozluźnienie.

Ostatecznie gospodarze wygrali pewnie i zasłużenie podnosząc jeszcze swoje morale i sprawiając, że Heat już nie tylko ich nie lubią, ale jeszcze się ich trochę obawiają.

Pozostałe notatki:

  • Pacers zdobyli więcej punktów w pomalowanym (48 do 40) pomimo kiepskiej gry Roy’a Hibberta (3/8 z gry).
  • Chris Andersen wygląda w tej chwili jak bardzo dobry dodatek do drużyny trenera Spoelstry.
  • Rozwój Paula George’a trochę przesłonił progres jaki zrobił Lance Stephenson – już teraz bardzo dobrze się go ogląda, a ma przecież dopiero 22 lata.
  • George Hill uszkodził lewy bark w końcówce spotkania i opuścił parkiet. Jego status przed kolejnym meczem jest niepewny.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/CsvHHs9h300&w=585]

Boxscore

Heat: Haslem 4, James 28, Bosh 13, Chalmers 7, Wade 17, a także Lewis 0, Andersen 9, Battier 11, Cole 0, Allen 0

Pacers: West 30, George 15, Hibber 7, Hill 12, Stephenson 15, a także Hansbrough 11, Young 0, Mahinmi 4, Augustin 4, Johnson 4

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

1 Odpowiedź

  1. twkarol pisze:

    Po raz kolejny kibice dali się nabrać na zapowiadaną metamorfozę gry Miami. I po raz kolejny po obejrzeniu meczy zastanawiam się ile prawdziwego Miami jest w obecnej grze Miami? Zawodnicy ostatnio sami przyznali się do do przysłowiowego braku maksymalnego zaangażowania. Mówił o tym m.in. Battier. Obawa czołowych graczy o kontuzję i nastawienie na play-offy zmusza kibiców do oglądania karykatury meczów i naraża na niepotrzebne nerwy. Przegrana z Indianą nie zaskakuje bo wszyscy znamy jej walory defensywne, ale styl tej przegranej mocno zastanawia. Pozwolić drużynie bez strzelca z prawdziwego zdarzenia i ze środkowym grającym na żenująco niskim poziomie skuteczności na dominację w ofensywie nie przystoi mistrzom NBA tak chwalonym za jakość swojej gry obronnej. Pozwoliła ona Indianie skończyć mecz na ponad 55% z gry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *