Kolejna porażka Suns z Mavs

Phoenix Suns przegrali kolejny mecz w sezonie, nie dając sobie z rady z osłabionymi brakiem Dirka Nowitzkiego Dallas Mavericks. Mavs wygrali 109-99, a 20 punktów rzucił O.J. Mayo. 16 punktów i 7 zbiórek miał osłabiony przez chorobę Marcin Gortat.

phoenix-suns-logo1

Niech nie zmylą was trzy zwycięstwa w pięciu pierwszych meczach pod wodzą Lindsey’a Huntera. Suns dalej graja zupełnie bez stylu, zarówno w defensywie i ataku. Jeszcze na cztery minuty przed końcem trzeciej kwarty, po layupie Marcina Gortata, ekipa z Arizony prowadziła 71-61. Ciężko jednak zliczyć ile to już razy w tym sezonie oglądaliśmy sytuację na parkiecie w Phoenix, kiedy „Slońca” prowadząc pewnie, nagle oddawali pole rywalom i ostatecznie przegrywali.

Błysk Vince’a Cartera (17 pkt, 5-10 z gry), brak zastawienia deski przez Suns i brak zaangażowania w defensywie spowodowały, że to drużyna Lindsey’a Huntera schodziła z parkietu pokonana. Suns trafili 53.8% rzutów z gry w ostatniej odsłonie, ale oddali tylko 13 prób – 11 mniej niż Mavs, co wzięło się z pięciu strat gospodarzy, z których rywale rzucili 8 łatwych oczek oraz 7 oddanych zbiórek pod własnym koszem, co Mavs zamienili na 6 punktów.

Przyznam, że nie liczyłem tego, ale tak na oko, pod wodzą Huntera zmieniło się coś na plus dla polskich kibiców Suns. Goran Dragic, zwłaszcza w pierwszej połowie piątkowego meczu grał chwilami jak Steve Nash, korzystając idealnie z możliwości zamieniania wysokich zasłon od Marcina Gortata w łatwe punkty po pick&rollach. Słoweniec właśnie w pierwszych 24 minutach momentami zachwycał, żeby nieco odpuścić w drugiej połowie, ale i tak w całym meczu romansował z triple-double, notując 19 punktów, 9 asyst i 8 zbiórek, ale tylko 2 punkty i 0 asyst w ostatniej kwarcie. Po spotkaniu delikatnie dał jednak znać w jednym z wywiadów, że oczekuje większego wsparcia z ławki, a w piątek, poza Shannonem Brownem (20 pkt, 7-11 z gry), żaden inny rezerwowy nie wniósł do drużyny nic pozytywnego, a za wyjaśnienie tego problemu niech wystarczą statystyki tak zachwalanego ostatnio Michaela Beasleya. B-Easy rzucił 4 punkty z 13 rzutów w 28 minut…. Stary, dobry Beasley.

20 punktów, ale z 19 rzutów dla Mavs rzucił O.J. Mayo, ale największą role – obok rezerwowych – odgrywali w tym meczu Shawn Marion i łatający dziury pod koszem Elton Brand. Zebrali w sumie 21 piłek, z tego 6 w ataku, ograniczając poczynania Gortata na deskach.

Rezerwowi Mavs wygrali rywalizację ze swoimi odpowiednikami Suns, rzucając aż 52 punkty, przy 25 rywali. 11 punktów i 6 zbiórek z ławki zanotował Brandan Wright, a 13 punktów dodał Jae Crowder. Zastanawia także jeszcze jedna statystyka – Mavs osłabieni brakiem Nowitzkiego i Chrisa Kamana zablokowali aż 12 prób Suns.

W sobotę Suns grają w Oakland z Warriors, a Mavs odpoczywają do poniedziałku, kiedy zmierzą się w Oklahomie z Thunder.

 

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *