Udany debiut Gay’a, olbrzymia porażka Clippers

05ClippersToronto RaptorsDzisiejszej nocy mieliśmy okazję obejrzeć spotkanie między Toronto Raptors i Los Angeles Clippers, lecz to nie było zwykłe spotkanie. W tym spotkaniu , w barwach Toronto debiutował Rudy Gay. Spotkanie odbyło się w Air Canada Center o godzinie 1 w nocy.

W ostatnim czasie bardzo często można było usłyszeć o wymianie Raptors z Grizzlies, która głównie polegała na przyjściu Rudy’ego Gay’a do Dinozaurów. Dobrą wiadomością dla gospodarzy tego meczu był powrót Jonasa Valanciunasa. Niewielkie problemy miała drużyna z Los Angeles, która ten mecz musiała rozgrywać bez Matta Barnes’a, który po ostatnim zachowaniu został wykluczony z tego spotkania.

Spotkanie rozpoczęło się wyrównanej gry obu zespołów, aczkolwiek zarówno Raptors jak i Clippers nie radzili sobie w obronie. Po nie całych 7 minutach meczu gospodarze prowadzili 13:10 i z powodu właśnie nie zorganizowanej defensywy o czas musiał prosić trener drużyny z Los Angeles – Vinny Del Negro. I to po tym timoucie na parkiet wszedł oczekiwany przez kibiców Rudy Gay, a swoje pierwsze punkty zdobył na 2:39 min przed końcem trafiając zza linii rzutów wolnych. Po pierwszych 12 minutach Raptors prowadzili 22:17.

Z początkiem drugiej kwarty, przewaga Dinozaurów nieco wzrosła i po 4 minutach było 25:18, a debiutant w drużynie gospodarzy był najlepszym strzelcem swojego zespołu (10 pkt). Ta kwarta była jeszcze bardziej wyrównana niż poprzednia, a gra polegała na punktowej wymianie ciosów. W końcówce tej połowy niezwykły run (17:2) zaliczyli Raptors. Ten fragment gry zdecydowanie należał do DeMara DeRozana.

Po dwóch kwartach tego spotkania najlepiej punktującym zawodnikiem po stronie wygrywającego zespołu z Toronto był wspomniany przed chwilą DeRozan (13 pkt, 1 zb, 4 ast) oraz Johnson (11 pkt, 8 zb, 1 ast). W drużynie gości tyle samo punktów miał na swoim koncie Griffin, który również był liderem w swojej drużynie pod względem zdobytych punktów, a do tego dołożył 6 zbiórek i 1 asystę.

W trzeciej kwarcie gracze Los Angeles Clippers męczyli się tą grą, ponieważ przewaga gospodarzy wynosiła już 20 punktów i nie zapowiadało się, żeby chociaż trochę zmalała. Skuteczność drużyny przyjezdnej była porażająco słaba. Clipps trafili tylko 14 z 47 swoich rzutów, co dawało 30 %.

Z każdą minutą sytuacja gości się znacznie pogarszała, a 46 sekund przed zakończeniem tej kwarty przewaga sięgnęła już nawet 24 punktów. Jeszcze, żeby było mało to Rudy Gay ostatnich sekundach trzeciej odsłony popisał się buzzer beaterem trafiając za 3 na wprost kosza. Po 36 minutach tego meczu, Raptors wygrywali już aż 72:45.

W czwartej, ostatniej odsłonie Clippers kompletnie nie mogli się odnaleźć  i było po nich widać, że nie będą podejmować walki o zwycięstwo w tym meczu. Goście z Los Angeles wyraźnie byli już zmęczeni tą grą.

To co się działo w tym momencie w Air Canada Center było niesamowite. Gospodarze trafiali „trójkę” za „trójką” i ich skuteczność zza linii 7,24 m wynosiła 48 %. Dla porównania dodam, że Clippers trafili tylko 3 z 17 rzutów zza łuku. To po prostu był pogrom! Ostatecznie spotkanie zakończyło się z wynikiem 98:73 na korzyść Toronto Raptors.

Bardzo dobry debiut zaliczył Gay zdobywając 20 pkt, 3 zb, 1 ast, a oprócz niego bardzo dobrze zagrał Johnson, który tej nocy zaliczył double-double z 19 punktami i 16 zbiórkami. W ekipie z Los Angeles najwięcej punktów zdobył Griffin (17 pkt, 9 zb, 2 ast).

Boxscore:

Clippers: Griffin 17, Crawford 14, Butler 12, Bledsoe 10

Raptors: Gay 20, DeRozan i Johnson 19, Lucas III 17

Mateusz Musiał

Fan NBA od 2010 roku. Najbardziej oddany jest młodym zespołom takim jak Clippers. Wierny fan Chrisa Paula i Derricka Rose'a. Mimo niższego poziomu często bywa na meczach PLK. Miłośnik serii gier NBA 2K.

1 Odpowiedź

  1. Adrian89 pisze:

    Brakuję mi tylko notki o Grayu – moim stealu w fantasy :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *