Krajobraz w Memphis po wymianie Rudy’ego Gay’a

Rudy Gay, Tayshaun PrinceWymiana Rudy’ego Gaya była jedną z najbardziej elektryzujących NBA w ostatnim miesiącu. Co rusz pojawiały się plotki o nowych, ewentualnych miejscach docelowych transferu Rudy’ego. Wydawało się, że faworytem do pozyskania skrzydłowego Grizzlies są Washington Wizards i to oni w najmocniejszy sposób zawalczą o jego usługi. Ostatecznie trafił on jednak do Kanady i tam ma za zadanie pomóc ciekawym, acz mocno chimerycznym Raptors awansować do Play-Offów.

Ja jednak chciałbym poruszyć aspekt tego transferu pod kątem Memphis Grizzlies i ich szans na to, by móc jeszcze w tym sezonie powalczyć o awans do czołówki Konferencji Zachodniej.

Co dostają Grizzlies?

Przede wszystkim oczyszczają swoją pulę płac i otwierają się na nową budowę składu w przyszłości. Dlaczego mówię o przyszłości? Bo ciężko będzie im zbudować drużynę wokół, któregoś z obecnych graczy. Memphis do tej pory słynęło z zespołowości i tego, że każdy z graczy pierwszego unitu wnosił do gry drużyny swoją cząstkę. Teraz najbardziej prawdopodobnym ze scenariuszy jest oparcie schematu na dwójce Mike Conley i Marc Gasol, czyli dobrym rozgrywającym i środkowym. Pozostaje jednak pytanie, czy ta dwójka gwarantuje pozostanie w elicie ligi na najbliższe lata? Moim zdaniem nie, bo oprócz tego, że są to koszykarze solidni i świetnie odnajdujący się w systemie Lionela Hollinsa, to tak naprawdę nie wiadomo, czy kiedykolwiek wskoczą do czołówki na swoich pozycjach w NBA (Conley).

Zyskują perspektywicznego gracza podkoszowego w postaci Eda Davisa, który w przyszłości może stać się jednym z najlepszych rezerwowych ligi na swojej pozycji. Mają też w jego postaci bardzo dobrego defensora, który w przypadku kontuzji Randolpha może go z powodzeniem zastąpić. Otrzymują też kolejnego naprawdę solidnego gracza do swojej rotacji na pozycji silnego skrzydłowego. W tym momencie chyba żadna ekipa nie ma takiego back-upu na tej pozycji w lidze.

Grizzlies mogą też wreszcie spróbować wysłać Darrella Arthura na pozycję niskiego skrzydłowego, do której w mojej opinii jest on stworzony, przynajmniej w systemie Grizzlies. Jeśli chodzi bowiem o warunki fizyczne jest on bardzo zbliżony do Gaya, potrafi też bardzo dobrze bronić rywali w izolacjach. Brakuje mu na pewno arsenału ofensywnego, ale wraz z Tayshaunem Prince’m może on zapełnić lukę po Gay’u. Przynajmniej w defensywie.

No i na końcu – zyskują weterana, który wie, o co chodzi w tym wszystkim, czyli Prince’a. Wniesie on do Grizzlies niezbędne doświadczenie, jeśli chodzi po grę o wysoką stawkę. Poza tym to ciągle bardzo dobry defensor, który w tym elemencie na pewno nie ustępuje odchodzącemu z Memphis niskiemu skrzydłowemu. Poza tym dorzuca on do puli ofensywnej Niedźwiadków rzut z dystansu, który jest bodaj największą piętą achillesową zespołu.

Grizzlies zyskują także kolejnego gracza do rotacji, czyli Austina Daye’a (patrz rezerwowy zestaw podkoszowych). Daye nie ma warunków fizycznych, które pozwalałyby mu grać jako zmiennik dla Marca Gasola, ale prawdopodobnie będzie on tam czasem ustawiany. Daye mimo wszystko jednak moim zdaniem nie pasuje do Memphis, bo jest graczem zdecydowanie ograniczonym defensywnie, a te kilka punktów, które będzie dorzucał, raczej nie powinno robić różnicy Niedźwiadkom.

Co, albo raczej ‚Kogo’ tracą Grizzlies?

Przede wszystkim tracą zawodnika, który nierozerwalnie łączony był z ostatnimi sukcesami ekipy z miasta Elvisa. Gay pomimo tego, że nie był draftowany bezpośrednio przez Memphis, to jednak wiernie służył swojemu klubowi, od początku swojej kariery w Tennessee. To, on był ulubieńcem kibiców w FedExForum i na pewno fanom zabraknie jego żywiołowości, efektownych wsadów i dobrej gry w końcówkach. Na pewno zespół Hollinsa traci też silny element swojej szatni, a publice w Memphis może zabraknąć poczucia identyfikacji, Gay jest bowiem drugim po Mayo graczem, który odchodzi pomimo ‚wychowania’ go przez Niedźwiadki.

Memphis traci przede wszystkim swojego najlepszego strzelca i gracza, bez którego ciężko będzie prawidłowo funkcjonować ofensywie, czwartej obecnie ekipie Zachodu. Co jest w tym wszystkim najgorsze ciężko będzie znaleźć Grizzlies graczy, którzy mieliby przynosić te siedemnaście punktów w każdym meczu.

Odejście Gaya oznacza całkowite przesunięcie akcentów ofensywnych na graczy podkoszowych. Jestem zdania, że Randolph z Gasolem mogą dawać jeszcze więcej zespołowi niż dają obecnie, ale obydwaj gracze ( w szczególności Randolph ), mogą nie wytrzymać takiego natężenia swojego wkładu w grę zespołu, jaką będzie się od nich oczekiwało.

Memphis mimo wszystko może stracić też rytm odpowiedniej gry. Jak już wspomniałem Niedźwiadki to team grający do bólu zespołowo i wyciągnięcie tak ważnego elementu układanki może sprawić, że podopieczni Hollinsa, szczególnie w początkowej fazie mogą stracić nieco wyraz tej drapieżności.

Grizzlies tracą też centymetry, które dawał Hamed Haddadi. Oczywiście to co piszę brzmi nieco abstrakcyjnie, bo Irańczyk nie był często wywoływany z ławki rezerwowych, ale drużyna nie ma teraz żadnego gracza, który jest jakąkolwiek alternatywą dla Marca Gasola, co w Play-Offach może okazać się bardzo zgubne.

Nie podoba mi się także to, że nowy właściciel przeprowadza tak dużo ruchów transferowych w czasie sezonu. Oczywiście można zrozumieć, że próbuje szukać nowych rozwiązań dla swojego składu, ale Grizzlies nie potrzebują aż takiej rewolucji, zwłaszcza w czasie trwania rozgrywek. Jasne, że drużynie potrzeba przewietrzenia składu, ale teraz, kiedy walczą oni o jak najlepsze rozstawienie przed Play-Offami to raczej niepotrzebne. Wydaje mi się też, że Niedźwiadki pożałują jeszcze odejścia Speightsa, który jako jedyny mógł w miarę godnie zastępować Gasola.

Podsumowanie

Jako fan organizacji z Memphis nie jestem szczególnie entuzjastycznie nastawiony do tak dużych zawirowań w składzie Grizzlies. Oczywiście zgadzam się z tym, że Gay jest graczem bardzo, ale to bardzo przepłaconym, ale tak drastyczne ruchy wykonuje się raczej:

a) w drużynach, które są w ogonie ligi

b) dla drużyn tak mocno walczących o prymat w lidze, po sezonie

Moim zdaniem chemia w zespole może zostać mocno nadszarpnięta, a jak wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, taki team jak Grizzlies, aby wedrzeć się do czołówki ligi musi bazować właśnie na takich aspektach jak bardzo dobre zrozumienie.

Wbrew pozorom na tym transferze zyskuje także Toronto, które pomimo tego, że dodaje do składu koszykarza, który nie jest wart swojej ceny, to jednak jest to dla nich jakiś promyczek słońca na przyszłość. Osobiście żałuję, że Gay nie będzie mógł współpracować z Calderonem, bo wtedy naprawdę mógłby pokazać jak świetnie usposobionym ofensywnie graczem jest Rudy. Wydaje mi się, że dla niego też będzie to bardzo dobre posunięcie.

12 komentarzy

  1. Szerszeń pisze:

    Memphis teraz nie potrzebnie tak łatwo oddali Cavs ta trojke graczy.

  2. hydro12 pisze:

    Ten sezon raczej stracony dla obu ekip (bez sukcesów 2-3 runda Playoff). W przypadku Memphis takie transfery robi się przed sezonem, zanim się jakoś zgrają to trochę minie. Myślę, że i Raptors i Memphis będą się dalej budować i za 2 lata mogą być o wiele silniejszymi ekipami. Zobaczymy co pokaże czas. Ciekawe gdyby zawodnicy mieli coś do powiedzenie to takie wymiany miałyby miejsce…

  3. Szerszeń pisze:

    Grizzlies maja slabsza s5,ale mocniejsza ławke.Bayless,Wroten,Daye,Arthur,
    Pondexter,Davis.Na ich miejscu sciagnalbym Redda,ktory aktualnie nigdzie nie gra a ktos taki przydalby sie w Memphis.

  4. Szerszeń pisze:

    zapomnialem o tym gosciu co dostali od Cavs i tego gra nr.4 na SF ;p

  5. Adrian89 pisze:

    John Leuer – jak można o nim zapomnieć :D XFactorem będzie za rok

  6. Szuwarek pisze:

    Memphis z contendera staje się zespołem dość przeciętnym (jak na mocniejszy Zachód). Play-offy raczej spokojnie osiągną z tym bilansem, który wypracowali, ale jestem pewien, że wyprzedzi ich zarówno Golden State, jak i Denver, czyli powiedzmy 6 miejsce i porażka w pierwszej rundzie z LAC (chociaż kto wie jak będzie ze zdrowiem Chrisa Paula). Natomiast przyszłość widzę raczej czarno włącznie z brakiem awansu do play-off w następnym sezonie. Toronto za to wykonało świetny ruch i mają wreszcie lidera o formacie All-Star, o którego tak długo walczyli. W przyszłym roku play-offy czekają.

    • kosmos111 pisze:

      Bez żartów ludzie… Już jeden sezon bez Gaya grali i był to najlepszy ich sezon w historii, do dziś pamiętam 7-meczową serię z Thunder. Prince nie forsuje rzutów, za to może z Allenem zajebiście uprzykrzać życie obwodowym rywali. Do tego Arthur i Davis, czyli dwa bardzo ciekawe prospekty. Co jak co, ale ja na Miśki bym w PO nie chciał trafić…
      Co do PO dla Raptors to pewien bym nie był, bo kto tam będzie zbierał piłki? Andrea w czasie tej przerwy sobie jajek raczej nie wyhodował, Jonasa dalej nie trawię, Amir też lubi faule łapać. No i tak na oko to podatek od luksusu coraz bliżej Kanady… (co jest śmieszne, bo Bargnani to żaden luksus)

    • Adrian89 pisze:

      Toronto jak na ten sezon świetny ruch. Ale myśląc przyszłościowo to bez sensu. Ekipa która mieli zgrywała się i jest młoda. A już mieli niezły bilans od kiedy Andrei nie ma- wywalić go i byłby spokój.
      Teraz wymienili jednego z większych talentów pod koszem na gracza który nigdy liderem z prawdziwego zdarzenia nie był.
      Miał niezłą ekipę ale oni najbliżej pierścienia byli kiedy nie grał.

      A tak jak piszę kosmos niedługą będą płacić podatek a nie mają allstara z prawdziwego zdarzenia.

      A co do Memphis to włączenie się Detroit ich trochę uratowało- ale mam mieszanie uczucia do do tradu dla nich. Niby Prince może w obronie szaleć- trójki w sumie rzuca- ale pytanie kto będzie teraz ich graczem od zadań specjalnych- podobno Gasol ale nie widzę Gasola który dostają piłkę przy 10 sekundach do konca akcji i cos wyczaruje- ale moze jestem malej wiary człowiekiem

    • Szerszeń pisze:

      Ta wymiana dosc korzystna dla Miskow.Szkoda tylko,ze oddali 2 dobrych rezerwowych do Cavs tak łatwo.

  7. Szuwarek pisze:

    kosmos: Tylko to tak nie działa. Przypominam tylko, że w momencie gdy Memphis grali ową 7-meczową serię z Grizzlies Randolph grał na niewiarygodnym pułapie. Po kontuzji nigdy nie wrócił do tego poziomu. Strata najlepszego strzelca zawsze jest problematyczna. Wymiana 1 All-Stara na 2 dobrych graczy, zawsze odbija się czkawką. Taka prawda. Misie będą dołować. Toronto osiągnie to, czego chce – awans do play-off. Tam nie ma większych aspiracji, bo wszyscy wiedzą, że z Gayem to nie będzie mistrzowska drużyna. Najwięcej w mojej opinii zyskują Detroit. Bardzo solidnego rozgrywającego, który może stworzyć świetne combo z Monroe – Drummond. Knighta mogą spokojnie opylić jako perspektywicznego, młodego gracza. Brakuje tam co prawda teraz solidnego SF, ale powinni to nadrobić w wakacje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *