Rozkład jazdy z C+

Canal+SportHD_2009

Mecz wieczoru: Los Angeles Lakers (20-25) – Phoenix Suns (15-30) – transmisja w Canal + Sport HD o godz. 4.30. Powtórka jutro o godz. 11.00 na tym samym kanale.

To będzie powrót Steve’a Nasha do Phoenix, po tym jak latem poprzedniego roku w ramach sign-and-trade przeniósł swoje talenty do Kalifornii.

Kanadyjczyk w drużynie Suns spędził pierwsze dwa lata swojej kariery, po tym jak  Phoenix wybrali go z 15 numerem w drafcie 1996. Następnie był częścią wymiany, w ramach której trafił do Dallas Mavericks, by po 6 sezonach ponownie wrócić do słonecznej Arizony.

W czasie drugiej przygody z zespołem Słońc, trwającej 8 lat, dwukrotnie został wybierany MVP ligi w 2005 i 2006 roku, a także trzykrotnie poprowadził swoją drużynę do finału Konferencji Zachodniej. Nigdy nie udało mu się jednak awansować do wielkiego finału i dalej pozostaje bez mistrzowskiego pierścienia na palcu.

Steve-Nash

W jego poszukiwaniu trafił, w ramach umowy sign-and-trade za cztery picki w drafcie (dwa pierwszorundowe i dwa drugorundowe), w zeszłym roku do Lakers. Początek jego przygody z nową drużyną był dość pechowy. Zagrał w dwóch meczach, po czym opuścił kolejnych 24 z powodu kontuzji. Jednak nawet po jego powrocie Jeziorowcy rozczarowywali.

Wydaje się jednak, że coś drgnęło w ostatnich meczach w tym zespole. Lakers mają za sobą serię trzech zwycięstw z rzędu, co zdarzyło im się dopiero po raz trzeci w bieżących rozgrywkach.

Dzisiejszym meczem z Suns rozpoczynają coroczny Grammy Trip i będzie to chyba najważniejszy moment sezonu dla drużyny z Miasta Aniołów. Kolejne 7 spotkań rozegrają na wyjeździe i wygranie co najmniej 4 meczów powinno być planem minimum. Najcięższymi pojedynkami będą zdecydowanie te z Nets, Celtics i Heat, ale patrząc na tegoroczny bilans Lakers na wyjeździe (5-15) o każde zwycięstwo trzeba będzie ostro powalczyć.

Poza tym już dzisiaj będą starali się przerwać serię 7 porażek w halach przeciwników, która jest najdłuższa od marca i kwietnia 2005 roku, kiedy to przegrali 9 takich spotkań.

O to nie będzie łatwo, nawet pomimo tego, że grają z drużyną z najgorszym bilansem na Zachodzie. Co prawda wygrali już jedno spotkanie z Suns w tym sezonie, 114-102 16 listopada, ale wcześniej dwa razy z rzędu przegrali w US Airways Center.

Zespół z Arizony jednak w tych rozgrywkach zawodzi, na co niewątpliwie złożyło się odejście Nasha. Pozyskany w jego miejsce Goran Dragic nie jest zawodnikiem tego samego kalibru, o czym wiedzą chyba wszyscy, ale tak słabego bilansu po połowie sezonu nie spodziewał się zapewne nikt. Niektórzy nawet po letnich transferach wymieniali Suns jako jeden z zespołów mogących powalczyć o czołową ósemkę na Zachodzie.

Ponadto po równo 41 meczach zwolniono dotychczasowego trenera Alvina Gentry’ego, który osiągnął z drużyną bilans 13-28. Jego miejsce zajął Lindsey Hunter, bilans 2-2, ale nie wydaje mi się, by utrzymał się na stanowisku dłużej niż do końca sezonu.

Dla Suns te rozgrywki są już stracone i czeka ich niewątpliwie przebudowa. W tym roku powinni mieć wysoki numer w drafcie, a do tego mają w składzie zawodników, którzy mogą być częścią dobrego teamu. Jedyne czego im potrzeba do gwiazdy, franchise playera. Nie będzie nią Dragic, nie będzie nim nasz Marcin Gortata, ani żaden obecnie zawodnik w ich składzie. Suns muszą liczyć, że uda im się pozyskać takiego gracza przez draft albo jako wolnego agenta. Jeśli chodzi o to ostatnie to nie wiedzę jednak na tą chwilę nikogo, kto zechciałby tam pójść, tym bardziej, że nie gra tam już Nash. Mówiło się, że może przejść tam Rudy Gay z Memphis, ale czy jest on materiałem na lidera zespołu. Wątpię. Poza tym ma duży kontrakt i tym ruchem Phoenix związało by sobie trochę ręce na kolejne lata, jeśli chodzi o pozyskiwanie nowych graczy.

Pewnym jest za to, że w przyszłym sezonie mają w kontraktach tylko 44 089 880 mln dolarów plus 884 293 tys. P.J. Tuckera, którego kontrakt jest opcją zespołu. Na pewno zostanie wykorzystany, więc razem wyniesie to 44 974 173 mln. Wypłacić jeszcze muszą ponad 7 mln Joshowi Childressowi, ale jego kontrakt został objęty amnestią i nie wlicza się do salary cap. Będą zatem mieli pieniądze na zaoferowanie maksymalnego kontraktu jakiejś gwieździe.

Podobna sytuacja miała miejsce latem 2004 roku. Suns również byli po słabym sezonie (bilans 30-52 i 24 miejsce w lidze na 29 zespołów, w lidze nie było jeszcze Bobcats) i wtedy udało im się skusić do gry w ich zespole Nasha. W następnym sezonie osiągnęli już bilans 62-20 (drugie miejsce w lidze) i odpadli dopiero w finale Konferencji ze Spurs po 5 meczach. Być może historia znowu zatoczy koło i Suns uda skusić się jakąś gwiazdę na przeprowadzę do Arizony?

Ciężko to widzę. Suns muszą chyba liczyć na draft, a to wiąże się z kilkoma latami posuchy i z zajmowaniem miejsca w ogonie ligi.

Wracając jednak do dzisiejszego meczu innego scenariusza niż owacja na stojąco dla Nasha nie widzę. Zrobił tyle dla tego zespołu, że jeśli ktokolwiek chciałby go wybuczeć lub wygwizdać powinien natychmiast zostać wyrzuconym z hali.

Jedno jest pewne. Będzie ciekawie. Stay tuned!

Liderzy zespołów (średnie na mecz):

Punkty: Kobe Bryant (28,4) – Goran Dragic (14,2)

Zbiórki: Dwight Howard (11,8) – Marcin Gortat (8,9)

Asysty: Steve Nash (8) – Goran Dragic (6,4)

Przechwyty: Metta World Peace (1,8) – Goran Dragic (1,4)

Bloki: Dwight Howard (2,4) – Marcin Gortat (1,8)

Ostatnie 5 spotkań:

Lakers: @Bulls (P), @Grizzlies (P), Jazz (Z), Thunder (Z), Hornets (Z)

Suns: Bucks (P), @Kings (P), Clippers (Z), @Spurs (P), @Mavericks (P)

Z – zwycięstwo, P – porażka, @ – wyjazd

Pozostałe spotkania:

Washington Wizards (11-32) – Philadelphia 76ers (18-26) – godz. 1.00

Wobec kontuzji Rajona Rondo szanse na awans do play off grających w kratkę w tym sezonie Sixers bardzo wzrosły. Na dodatek mogą wzrosnąć jeszcze bardziej, kiedy na boisko wróci Andrew Bynum. Jego powrót może nastąpić już przed All Star Game, ale młody center tonuje nastroje i mówi, że lepiej będzie poczekać jeszcze tydzień i prawdopodobnie na parkiecie zobaczymy go po weekendzie w Houston. Ciekaw jestem jak będzie wyglądała wtedy gra Sixers i jak długo czasu zajmie im zgranie się. Może być różnie, ale jeśli Philadelphia awansuje do play off i wszyscy będą zdrowi, czyli przede wszystkim Bynum, to ten zespół może jeszcze coś namieszać w fazie rozgrywek posezonowych.

Detroit Pistons (17-28) – Indiana Pacers (26-19) – godz. 1.00

Pacers zajmują drugie miejsce pod względem traconych punktów w sezonie – średnio 90,2 na spotkanie. Mają jednak bilans 1-8, kiedy tracą powyżej 100 punktów w meczu.

Sacramento Kings (17-29) – Boston Celtics (21-23) – godz. 1.30

Kings nie wygrali jeszcze na wyjeździe z Celtics odkąd do Bosotnu dołączył Kevin Garnett przed sezonem 2007/08.

Orlando Magic (14-30) – New York Knicks (27-15) – godz. 1.30

Nie wiadomo, czy w spotkaniu wystąpi Arron Afflalo, który nabawił się urazu lewej łydki w poprzednim meczu przeciwko Brooklyn Nets. Jego stan jest określany jako day-to-day.

Toronto Raptors (16-29) – Atlanta Hawks (25-19) – godz. 1.30

W ostatnich trzech spotkaniach aż czterech zawodników Hawks zdobywa średnio co najmniej 20 punktów na mecz. Al Horford 22,7, Josh Smith 22,3, Kyle Korver 20,3 i Jeff Teague 20.

Miami Heat (28-13) – Brooklyn Nets (27-18) – godz. 2.00

Heat w poprzednich dwóch spotkaniach dość pewnie radzili sobie z Nets i dzisiaj może być podobnie, tym bardziej że pod znakiem zapytania stoi występ Derona Williamsa ze względu na objawy grypy.

Los Angeles Clippers (33-13) – Minnesota Timberwolves (17-24) – godz. 2.00

Chris Paul jest już poza grą od 4 spotkań, a Clippers osiągnęli w tym czasie bilans 1-3, w międzyczasie przegrywając 4 spotkania z rzędu. Ostatnim razem jak ponieśli serię czterech kolejnych porażek, wygrali następnych 17 spotkań. Może jeszcze raz powtórzą ten wyczyn? Zastępujący w tym czasie w pierwszej piątce Paula Eric Bledsoe zdobywa w tych 4 meczach średnio 12 punktów, rozdaje 4,3 asysty i zbiera 5,8 piłek.

Na ławkę trenerską Wolves po 11 meczowej absencji powraca Rick Adelman, który przez ten czas opiekował się chorą żoną. Podczas jego absencji Minnesota osiągnęła bilans 2-9.

Charlotte Bobcats (11-33) – San Antonio Spurs (36-11) – godz. 2.30

W ostatnich sześciu meczach Tony Parker zdobywał co najmniej 20 punktów. Zdarzyło mu się to po raz pierwszy od czterech sezonów.

Houston Rockets (25-22) – Denver Nuggets (28-18) – godz. 3.00

Rockets mają za sobą serię 3 zwycięstw z rzędu, Nuggets 4. Rockets rzucali w tym czasie średnio 114,7 punktów na mecz, Nuggets 112,3. Jeśli ktoś lubi spotkania z dużą ilością zdobywanych punktów, to jest to zdecydowanie mecz dla niego.

New Orleans Hornets (15-30) – Utah Jazz (24-21) – godz. 3.00

Eric Gordnon w dotychczasowych spotkaniach przeciwko Jazz zdobywa średnio 23,2 punktów na mecz. W tym sezonie nie miał jeszcze okazji grać przeciwko drużynie Utah, a oba zespoły spotkały się już ze sobą dwukrotnie. Pierwszy mecz padł łupem Hornets, drugi Jazz.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

3 komentarze

  1. hydro12 pisze:

    chyba jest błąd w osiągnięciach LA Lakers. Powinno być raczej 20-25

  2. streetballoholic pisze:

    Czy ktoś wie co to za model butów??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *