Flesz dnia z Enbiej #24: Powrót Boguta, kolejny świetny występ Noaha i udana celebracja Iguodali.

Isiah Thomas zdobył 10 z 22 punktów w czwartej kwarcie, prowadząc Królów do wygranej, po paśmie 4 porażek. Thomas popisał się floaterem na 1.9 sek do końca meczu, zapewniając zespołowi 17. wygraną w rozgrywkach. Z pomocą drugoroczniakowi przybył Francisco Garcia, autor 4 celnych trafień zza łuku.

Spotkanie w DC było bardzo wyrównane, a prowadzenie zmieniało się 11 razy i 16 razy byliśmy świadkami remisu. Miejscowym nie pomogło kolejne double-double z punktowym rekordem sezonu Emeki Okafora (23pkt i 15zb). Z drugiej strony mogło zabraknąć punktów Nene, mało aktywny w tym meczu Brazylijczyk trafił tylko 2 z 8 prób. Bradley Beal z kolei dołożył tylko 2 celne rzuty na 6 oddanych.

Kluczową statystyką okazały się straty, a w niej aż 20 przy 10 gości, odnotowali Wizards. Królowie dostali aż 47 punktów do dorobku od swojej ławki.

Washington Wizards – Sacramento Kings 94:96

Strzelcy: E. Okafor 23, J. Wall 19, M. Webster 18 oraz I. Thomas 22, F. Garcia 17, T. Evans 13

Raptors polują na Rudy’ego Gay’a – to pierwsza wiadomość z Kanady. Druga ta gorsza, to gracze Dwayne’a Casey nie potrafili skutecznie zatrzymać ataków gości i aż 62 oczka stracili po przerwie. Warriors mieli w nogach dwie z rzędu porażki od czasu wyboru do ASG, Davida Lee.

Spotkanie w Air Canada Center znów należało do podkoszowego Warriors, który popisał się wszechstronnością na poziomie 21pkt-12zb-7as. Wydarzeniem numer jeden okazał się jednak powrót Andrew Boguta, pokazującego już swoją siłę wśród Wojowników. Australiczyk zdobył 12pkt, zebrał 8 piłek i rozdał 4 bloki. Duet Lee-Bogut zdominował walkę na tablicach do wyniku 49-37 na korzyść przyjezdnych, ponadto goście ograli miejscowych 62-34 w pomalowanym.

Warto odnotować, że gospodarze notowali rekordowe występy w karierze; DeMar DeRozan do 21 oczek dołożył 9 asyst (career high) a Aaron Gray zaliczył 22 pkt (career high) i 10 zbiórek (season high). Dla Raptors porażka przed własną publicznością oznaczała 7 w ostatnich 9 meczach. Natomiast Lee dubletem zrównał się w ilości ich z liderującym dotychczas Zachem Randolphem (28x).

Złe wieści dla fanów GSW to fakt, że na 3 minuty przed końcem 3KW Stephen Curry skręcił kostkę i nie wrócił do gry.

Toronto Raptors – Golden State Warriors 102:114

Strzelcy: A. Gray 22, D. DeRozan 21, E. Davis 12 oraz D. Lee 21, K. Thompson 19, S. Curry 17

Szybko łatwo i przyjemnie rozstrzygnęli pojedynek z Magią gracze PJ Carlesimo. Nets już po 2 kwartach w Barclays Center zdobyli 16-punktową przewagę (56-40). Siatki w ten sposób miały łatwą drogę do przerwania pasma 2 porażek. W dodatku świetnie prezentował się Deron Williams a spudłował tylko 4 rzuty z gry (8-12 i 20pkt – 9as).

O skuteczności postarają się szybko zapomnieć JJ Reddick i Jameer Nelson, obaj oni mogą się czuć winni kolejnej – już 30 – przegranej gości. Reddick chybił 11 z 13 rzutów , Nelson natomiast 10 z 13 posłał tylko w obręcz lub tablicę. Mimo posiadania w składzie trzeciego zbierającego ligi – Nika Vucevića (9zb) – przyjezdni również przegrali batalię o zbiórki (36-45).

X-factorem nie pierwszy raz w tym sezonie okazał się Keith Bogans, autor 12pkt (z ławki). Po 8 dodali inni rezerwowi Nets, MarShon Brooks i Andray Blatche. Dla porównania Magic mieli tylko 14 oczek od swoich rezerwowych. Dla Siatek było to 5. w tym sezonie zwycięstwo 20 oczkami (lub więcej).

Brooklyn Nets – Orlando Magic 97:77

Strzelcy: D. Williams 20, B. Lopez 16, J. Johnson 13 oraz N. Vucevic 18, M. Harkless 16, G. Davis 15

Jimmy Butler staje się gwiazdką Chicago. Niedawno swoje minuty dostawał Marco Belinelli, a tymczasem Tom Thibodeau dzięki postawie swoich zmienników, w tym Butlera, coraz częściej udowadnia, że potrafi wprowadzać młodych graczy oraz daje im kolejne szanse. Zwłaszcza, że nie w pełni sił po powrocie do gry jest Luol Deng (12pkt).

Bulls mieli mocno w pamięci sylwestrową porażkę z Bobcats, która uchroniła klub Michaela Jordana przed niechlubnym zamknięciem roku 2012. Tym samym od początku naciskali oni mocniej w defensywie swojego rywala, zatrzymując go w pierwszych trzech kwartach na poziomie 55pkt.

Miejscowi prowadzeni byli przez poprawiającego o punkt rekord kariery Jimmy’ego Butlera (19). Klasą samą dla siebie był przyszły All Star – Joakim Noah. Francuz znów raził wszechstronnością zdobywając do dorobku: 18zb, 13pkt, 7as i 5blk. Jeśli dodamy do dwóch głównych postaci meczu świetnego wchodzącego z ławki Nate’a Robinsona (trafił 5 z 9 rzutów, dodał rekord kariery 3blk i 7zb,4as i 5przech!) to zobaczymy wielkie zaangażowanie zadaniowców przy 27 wygranej w sezonie.

Carlos Boozer (13pkt) po meczu przyznał, że Joakim Noah przypomina mu swoimi ostatnimi wyczynami pod tablicami samego Dennisa Rodmana. Wieść z Chicago potwierdza również, że do pełnych treningów wraca Derrick Rose i już dziś może on wziąć udział w gierkach treningowych Bulls. Wartość Bulls i ich bilans zostaną zweryfikowane podczas kolejnych 6 wyjazdowych meczów drużyny (obecnie 27-17 i pierwsze miejsce w Central Division).

Najsłabszą stroną Bobcats w tym meczu była skuteczność, na poziomie 39,5%. Kidd-Gilchrist trafił 2 z 9 rzutów a Kemba Walker 6 z 17. Bohater poprzedniego meczu Rysiów, Gerald Henderson trafił 4 z 12 prób. Bilans Rysiów to 11-33.

Chicago Bulls – Charlotte Bobcats 93:85

Strzelcy: J. Butler 19, N. Robinson 15, J. Noah 13 oraz K. Walker 18, B. Gordon 18, J. Adrien 14

Fantastyczne widowisko w Pepsi Center. Andre Iguodala przypieczętował swoje 29. Urodziny dwoma celnymi osobistymi na 0,4 sek przed końcem meczu. Iggy zaliczył znakomity występ na granicy 13pkt-10zb-7as.

Nuggets kontynuują passę wygranych, przedłużając ją do 4. Wielki wpływ na wynik miał Danillo Gallinari, zdobywca 27 oczek. Ty Lawson dodał do dorobku drużyny 18pkt i 7as. Nuggets wykorzystywali swoje atutu często wchodząc pod kosz (50-36 w pomalowanym).

Po drugiej stronie udanie pod względem statystyk zaprezentowali się Paul George (23pkt i 10zb) oraz Lance Stephenson (20pkt), ale oni obaj nie uchronili gości przed 3 z rzędu porażką. Paul George okazał się jednak niechlubnym bohaterem meczu, bowiem spudłował ostatnie 4 próby rzutu i faulował Iguodalę w decydującej o losach potyczki akcji.

Denver Nuggets – Indiana Pacers 102:101
Strzelcy: D. Gallinari 27, T. Lawson 18, C. Brewer 16 oraz P. George 23, L. Stephenson 20, D. West 17.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

5 komentarzy

  1. GPRbyNBA pisze:

    Może mi ktoś powiedzieć jak i kogo aż 34 razy zablokował Robinson?
    Kolo ma tylko 175. Co prawda juz kilka razy mu się to udało w tym sezonie ale aż 3 w jednym meczu? :-p
    Z kolei Noah już kolejny raz ma więcej asyst od rozgrywającego.
    Zwariowanie z poplątaniem :-p
    i wreszcie…
    Kto w lidze jest najlepszym centrem? Howard się teraz chowa do Noaha :-))

  2. Łukasz1984 pisze:

    woy zwracam honor za moją ocenę noaha jeśli chodzi o wybór do asg 2013

    • woy9 pisze:

      pierwszy tego typu komentarz od kiedy piszemy w licznej redakcji :-) wydaje mi się ,że wybór dodał mu jeszcze speeda.

  3. blabla pisze:

    Nate- mały ale wariat:D

  4. del pisze:

    widzieliscie paczke Boozera!?? no szok, po 3 latach chyba zmienie o nim zdanie i powiem ze wreszcie zaczelo mu sie CHCIEĆ :)
    go bulls go!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *