Drobnym drukiem: Wizards czy Cavs – który klub ma przed sobą jaśniejszą przyszłość?

W sytuacji gdy większość dziennikarzy koncentruje się na analizowaniu sytuacji w czubie tabeli postanowiłem spojrzeć trochę niżej. Ściślej rzecz ujmując na 13-tą i 14-tą drużynę Konferencji Wschodniej, czyli na Cleveland Cavaliers i Washington Wizards.

Drobnym Drukiem

Lider zespołu

Oba zespoły są zbudowane wokół młodego rozgrywającego. Powracający w tej chwili do zdrowia po kontuzji John Wall ma dopiero 22 lata, a jego vis-a-vis z Cleveland – Kyrie Irving dopiero 20.

Na tym jednak podobieństwa się nie kończą. Obaj są numerami 1 draftu – Wall w 2010, a Kyrie rok później. Obaj trafili do zespołów w przebudowie, które liczą na to że pod ich batutą będą w stanie w niedługim czasie walczyć o dużo więcej niż tylko kolejne wybory w loterii.

Zarówno Irving jak i Wall grają bardzo efektownie. Kyrie w czasie dotychczasowych 85 spotkań dał się poznać jako lepszy strzelec i przede wszystkim gracz o stalowych nerwach w końcówce. Jest nieporównywalnie lepszy jeżeli chodzi o rzuty z dystansu (40% przy 22% rzadko rzucającego rozgrywającego Wizards). Skuteczniej wykonuje także rzuty wolne tracąc natomiast w takich statystykach jak liczba zbiórek i asyst.

Wall jest także lepszy jeżeli chodzi o atakowanie obręczy. Potocznie mówiąc ma dynamit w nogach i jeszcze lepszy od Kyrie drybling (z zabójczym crossoverem).

Największą bolączką obu są do tej pory straty, które oscylują wokół 3+ na spotkanie. Ten sezon można jeszcze traktować jako okres nauki dla Irvinga (choć został już doceniony trafiając do Meczu Gwiazd).

John moim zdaniem pełnię możliwości pokaże dopiero za miesiąc gdy będzie miał jeszcze więcej pewności siebie.

Od kolejnych rozgrywek będziemy musieli obu rozliczać z wyników zespołu – w końcu to się liczy najbardziej.

Zwycięzca: Cavaliers

Weterani

Największym wsparciem dla liderów obu zespołów jest tercet 30-letnich podkoszowych. Wall może liczyć na Nene i Okafora, Irving zaś na Varejao.

Zacznę od Brazylijczyka, którego już w tym sezonie nie zobaczymy na parkietach NBA. Andy zaliczał fantastyczny sezon. Notował imponujące 14.1 ppg i 14.4 rpg (!). Problem z nim jest taki, że w zgodnej opinii większości ekspertów Varejao grał w ramach corocznego „get me out of Cleveland tour„. Nie można się dziwić, jeżeli w przyszłym sezonie Andy’ego w Cavs już nie będzie. Jego aktywna gra na desce i stosunkowo niewysoki kontrakt (8.3 mln $ za ten sezon) mogą być kuszącym kąskiem na rynku.

Okafor i Nene dużo bardziej obciążają budżet klubu. W rozgrywkach 2012/2013 za ich usługi Wizards muszą wysupłać ponad 26 mln $. W sumie notują 21.1 ppg i 14.7 rpg. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że Nene dopiero niedawno wrócił do formy po urazie i może grać zdecydowanie lepiej choć fajerwerków bym się już nie spodziewał.

Zwycięzca: Cavaliers

Wartościowi, ale nierówni

Cavs mogą się pochwalić trzem takimi graczami: Alonzo Gee, C.J. Milesem i Waynem Ellingtonem. Gee jest z nich wszystkich najbardziej uniwersalny. Przyzwoicie broni i zbiera dorzucając trochę ponad 10 punktów na mecz. Na jego korzyść działa też niewysoki kontrakt (3.5 mln $ za sezon).

Miles i Ellington są strzelcami, którzy mogą każdego wieczoru przeważyć szalę zwycięstwa na jedną lub drugą stronę (nie boją się i lubią rzucać). Ellington jest świeżym nabytkiem klubu z Cleveland – został pozyskany w ramach niedawnej wymiany z Grizzlies.

W klubie ze stolicy na tą etykietę zasłużyli sobie moim zdaniem Martell Webster i Jordan Crawford. Pierwszy jest bardziej efektywną wersją Gee (trzeba jednak dodać, że ma 4 lata więcej doświadczenia). Drugi jest graczem, którego można kochać lub nienawidzić. Rzuca gdy tylko dostanie piłkę. Jego średnia prób w Waszyngtonie to ponad 14 – dla porównania to rejony Blake’a Griffina i Dwyane’a Wade’a. Potrafi w grudniu rzucać średnio po 19.1 ppg, by w styczniu spaść do 11.3.

Zwycięzca: Cavaliers

Na wylocie

Cavaliers mają trochę do posprzątania w swoim składzie, ale nie są to kontrakty „nie do ruszenia”. Wkrótce nowych pracodawców powinni znaleźć Daniel Gibson (zatrudnienie Ellingtona to potwierdziło), Luke Walton (ostatnio gra lepiej) i pomijany w rotacji Omri Casspi. Cała trójka ma wygasające umowy o łącznej wartości około 11 mln $ – z pewnością znajdą się zainteresowani.

W Wizards jest trochę gorzej. Moim zdaniem na wylocie powinien znaleźć się Trevor Ariza. Znany przede wszystkim z gry dla Lakers obrońca/skrzydłowy ma duże problem z odnalezieniem się w Waszyngtonie. Dodatkowo ostatnio przegrywa rywalizację z Websterem. W tym sezonie zarobi około 7.2 mln $, a jego kontrakt stanie się wygasający dopiero w nowych rozgrywkach i wydaje się że dopiero wtedy może udać się znalezienie partnera do wymiany za niego.

Zwycięzca: remis.

Młodzież

Gdyby był to pojedynek tylko czołowych wyborów ostatniego draftu to górą byliby Wizards. Beal, szczególnie po powrocie do gry Walla, gra bardzo dobrze, a Waiters w ostatnich tygodniach balansuje między pierwszym składem, a ławką rezerwowych.

W Cavs są jednak jeszcze podkoszowy Tristan Thompson (w tym sezonie statystycznie ociera się o double-double z 10.8 ppg i 9.2 rpg) i środkowy Tyler Zeller który wskoczył do składu wykorzystując kontuzję Varejao. Poza tym klub z Cleveland ma jeszcze Josha Selby’ego, który błyszczał w lidze letniej, ale dostał minimalną ilość szans by pokazać się na parkietach NBA – teraz może się to zmienić. W Wizards są za to dodatkowo solidny Kevin Seraphin (10.8 ppg, 5.0 rpg) i niespełniający jeszcze pokładanych w nim nadziei Jan Vesely.

Zwycięzca: Cavaliers

Trener

Nie byłem fanem zatrudnienia Randy’ego Wittmana i często powtarzałem, że Wizards powinni postawić na trenera z dużo większą charyzmą. Ostatnie spotkania pokazują jednak, że mogłem się mylić. Randy pozbierał zespół i Czarodzieje wygrali 7 z 10 poprzednich spotkań.

Trener Scott to dużo bardziej uznana marka. Od czasu jego ostatniego zwycięskiego sezonu minęły już jednak 4 lata. Widać po nim jednak dobrą pracę z młodzieżą (Irving, Thompson) na co tak liczy właściciel klubu Dan Gilbert i to, że gracze darzą go szacunkiem.

Zwycięzca: remis.

Sytuacja kontraktowa

Cavs w tej chwili mają blisko 10 mln $ dostępnych w budżecie (poniżej salary cap). Dwójka ich najwyżej opłacanych graczy (Vareajo i Walton) może wkrótce opuścić Cleveland. Tak jak wspomniałem wcześniej same wygasające kontrakty są warte ponad 11 mln $, a trzeba dodać jeszcze 2 mln Ellingtona i 0.7 mln Livingstona. To sprawia, że mają dużą elastyczność i już wkrótce mogą kusić wolnych agentów lub kluby liczące na oszczędności. Gra z Irvingiem i sowity czek powinny być wystarczającą zachętą.

Sytuacja Wizards jest dużo bardziej skomplikowana. Okafor i Nene zabierają ponad 26 mln $. Wkrótce wygasa umowa Walla i z pewnością nowa będzie oscylować wokół maksimum. To sprawi, że między tą trójką graczy będziemy mieli rozdysponowane około 42 mln $. Przy pułapie płac na poziomie około 58 mln $, uwzględnieniu umowy Beala (ponad 4 mln $) i tym że pewnie będą chcieli zatrzymać choćby Webstera i Seraphina (czeka ich podwyżka) to wygląda na to, że Wizards mają lekko związane ręce. Jedynym plusem jest to, że za rok będą mieli wygasające kontrakty warte w sumie około 22 mln $.

Zwycięzca: Cavaliers.

Wnioski

Z moich rozważań wygląda na to, że lepsza przyszłość czeka Cavaliers. Nie zmienia to jednak faktu, że zupełnie nie zdziwię się jeśli w tym i następnym sezonie to Wizards będą mieli lepszy bilans. Kluczem do całości jest to kim otoczeni będą Wall i Irving. Jeśli nie będzie Varejao (lub jego godnego następcy) albo słabo prezentować się będą Okafor i Nene to kibiców obu zespołów czekać będą kolejne męczarnie.

Przebudowa nie może trwać wiecznie i moim zdaniem lepiej na tym wyjdą Cavs, którzy już tego lata mogą pozyskać choćby Josha Smitha, a w kolejnym zaatakować jeszcze jednego zawodnika na poziomie All Star. To w połączeniu z dobrymi wyborami w drafcie powinien zagwarantować stały powrót playoff do Quicken Loans Arena.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

6 komentarzy

  1. cynik napisał(a):

    Odkąd pamiętam to Wizards zawsze byli chłopcem do bicia.
    Nawet sam MJ nie dał rady ich podnieść z dołów tabeli ;-)

  2. bartol86 napisał(a):

    z tego co pamietam to wizards z MJ i mlodym Ripem hamiltonem otartli sie o play offs niewiele brakowalo.Rowniez uwazam ze cavs czeka lepsza przyszlosc dobry artykul

  3. Mp25 napisał(a):

    Bardzo dobra analiza! Osobiście uwielbiam oglądać mecze drużyn w budowie i śledzić ich postępy. Czekam na podobne artykuły, pozdrawiam!

  4. WiCiU napisał(a):

    Świetny artykuł i fajna analiza obu zespołów. Jako fan cavs mam nadzieje że cavs uda sie sprowadzic jakiś all starów (może LBJ za dwa lata jako syna marnotrawnego :D haha :D) i powróca do walko w PO. Życze też sukcesów wizards bo długo czekają na jakiekolwiek sukcesy i osobiście także lubie walla jeszcze z czasów gry w wildcats.

  5. woy9 napisał(a):

    osobiscie stawiam na Wizards i widzę potencjał w tej drużynie większy aniżeli w Cavs. Jest jednak jeden ważny warunek – zmiana Wittmana na trenera z klasą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *