Omer Asik dominuje strefę podkoszową, Nets bezradni w Houston

Po piątkowej wygranej w Nowym Orleanie gracze Houston Rockets rozegrali dziś spotkanie we własnej hali z Brooklyn Nets. Dzięki znakomitemu występowi Omera Asika, który całkowicie zdominował strefę podkoszową gospodarze łatwo wygrali z ekipą z Nowego Jorku 119-106. 

8xe4813lzybfhfl14axgzzqeq

Mecz w Toyota Center pokazała, że ekipa gospodarzy chyba powoli zaczyna wychodzić  z kryzysu, którego doznała w drugim tygodniu stycznia.  Rakiety po raz drugi przekroczyły granicę stu punktów, a to oznacza, że ich ofensywne usposobienie, którym zachwycali ponownie zaczyna skutecznie funkcjonować.

Spotkanie rozpoczęło się od lekkiej przewagi zespołu z Brooklynu, a to za sprawą Derona Williamsa, który w pierwszej kwarcie robił niemal wszystko na co miał ochotę. W tym czasie zdobył 20 pkt z 29 całej drużyny, trafiając przy tym czterokrotnie za trzy punkty. Później jednak doznał on lekkiej kontuzji, która nieco ostudziła zapęd w jego grze.

Po okresie dominacji Williamsa nadszedł czas na rezerwowych Rakiet. W pierwszej kwarcie Rockets grali bardzo zespołowo, a szybkie kontry efektownie kończyli m.in Omer Asik czy Patrick Patterson.  Po pojawieniu się Carlosa Delfino czy też Grega Smitha to Teksańczycy szybko odskoczyli rywalom zyskując przewagę 15 pkt. Znakomicie spisywał się też turecki środkowy Rakiet. Nie tylko zbierał, ale także dostarczał sporo punktów. Zupełnie wypchnął spod kosza wysokich graczy gości, a w całym meczu podopieczni McHale’a byli lepsi w zdobytych punktach z pomalowanego pola w stosunku 60-24.

Czynnikiem decydującym o wygranej w meczy z Nets były także szybkie kontry, których inicjatorem był zwłaszcza Chandler Parsons. Skrzydłowy z Houston zanotował rekordową jak na siebie liczbę 11 asyst. Innym rekordzistą w indywidualnych statystykach w zespole gospodarzy był Marcus Morris. Drugoroczniak zebrał 10 piłek i znakomicie uzupełniał Patricka Pattersona, którego był zmiennikiem.

O ile pierwsza kwarta to jak już wspomniałem czas Derona Williamsa, tak ostatnie 12 minut należało do Jamesa Hardena, który bawił się jak chciał z podrażnioną swoją słabą dyspozycją defensywą Nets. Lider Rockets zdobył w kończącej mecz odsłonie 15 ze swoich 29 punktów. Trafiał za trzy jak i skutecznie wchodził pod kosz mijając w swoim stylu kolejnych rywali w czasie dwutaktu.

W Nets prócz Williamsa, który w efekcie ostatecznie zakończył spotkanie z 27 punktami (w czwartej kwarcie został wyrzucony z boiska za pyskówkę z arbitrem) dobrze zaprezentował się także Brook Lopez. Center Nets nie bardzo sobie radził z szybkimi akcjami rywali w obronie, natomiast w ataku dostarczył swojej drużynie 21 pkt będąc jednocześnie drugim strzelcem zespołu.

Wróćmy jeszcze do bohatera dzisiejszego meczu – Omera Asika. Zakończył spotkanie z 20 pkt i 16 zbiórkami notując co rzecz jasna double double. Mecz ten pokazał też, że znacznie lepiej czuje się on w szybkiej grze Rakiet niż w mozolnym ustawianiu się pod indywidualne akcje Hardena. Innymi słowy mówiąc jeżeli Rockets grają szybką i opartą na bieganiu koszykówkę to gracz z nad Bosforu prezentuje się bardzo dobrze w takim baskecie.

Co ciekawe dla Nets (oczywiście spadkobiercach wyników jeszcze za czasów New Jersey) była to już dwunasta kolejna porażka z zespołem z Houston, a to pokazuje, że Teksańczycy nie są wygodnym rywalem dla „Sieci”. Mimo, że w składzie podopiecznych P.J Carlesimo są tacy gracze jak Reggie Evans, Brook Lopez czy Kris Humphries to rywale zebrali aż o 19 piłek więcej w całym meczu (31-50). Fakt ten wcale nie wynika z tego, że Rockets mieli więcej celnych rzutów, a gościom nie wpadało nic do kosza, bowiem obie ekipy grały na bardzo zbliżonej skuteczności (Hou 49% – Brl 45%).

Jeżeli chodzi o sprawy kadrowe w Rockets to ponoć włodarze kluby zdecydowali się odwiesić Royce White’a, który w ich mniemaniu ma dołączyć do drużyny Rio Grande Valley Vipers już 11 lutego. Co z tego wyjdzie zobaczymy…

Kolejne spotkanie gracze z Houston rozegrają w poniedziałek w Salt Lake City. Nowojorczycy natomiast tego samego dnia podejmą na Brooklynie ekipę z Orlando.

BROOKLYN NETS (26-18) – HOUSTON ROCKETS (24-22) 103-119

(29-28, 20-34, 31-27, 26-30)

D. Williams 27 pkt, B. Lopez 21 pkt, J. Johnson 13 pkt – J. Harden 29, O. Asik 20 pkt, Ch. Parsons 16 pkt

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

1 Odpowiedź

  1. GPRbyNBA pisze:

    „a szybkie kontry efektownie kończyli m.in Omer Asik czy Patrick Patterson.”
    To Asik założył turbotrampki jakieś? czy moze został z przodu jako supersnajper?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *