Curry i Lee prowadzą Warriors do zwycięstwa

thunderlogo1golden_state_warriors_logo

Stephen Curry zdobył 31 punktów i rozdał 7 asyst, a Warriors po zaciętej końcówce pokonali będących w trakcie 6-meczowej serii wyjazdowej Thunder.

Każdy, kto trafi na Warriors w playoff będzie musiał liczyć się z ciężką przeprawą. Przed dwoma dniami pokonali u siebie Los Angeles Clippers, a dzisiaj odnieśli zwycięstwo nad liderami Konferencji Zachodniej Oklahoma City Thunder.

Spotkanie należał do bardzo wyrównanych i jego losy ważyły się do ostatnich sekund. Prowadzenie zmieniało się 19-krotnie, a 16 razy na tablicy wyników widniał remis.

Jeszcze na 4 minuty do końca meczu Thunder po 2 celnych osobistych Russella Westbrooka prowadzili 5-punktami. Były to jedyne punkty rozgrywającego Thunder w czwartej kwarcie, a w całym meczu zdobył tylko 10 oczek, trafiając 3 z 16 rzutów z gry.

Westbrook zagrał naprawdę słabo, tym bardziej, że w poprzednich 5 spotkaniach 4 razy przekroczył granicę 30 punktów, a jego średnia wyniosła 32,2 punktów. Ponadto w dzisiejszym meczu spudłował wszystkie 5 prób zza łuku i popełnił 6 start.

Później Warriors zanotowali run 8-0 wychodząc na 3-punktowe prowadzenie, którego nie oddali już do końca.

Na nieco ponad minutę do końca spotkania szansę na doprowadzenie do remisu miał Kevin Durant, ale jego rzut za trzy punkty okazał się niecelny. Chwilę później skrzydłowy Thunder ponownie miał okazję zmniejszyć straty, tym razem do jednego punktu, ale spudłował jeden z dwóch rzutów wolnych i piłka była w rękach gospodarzy.

O czas poprosił trener Mark Jackson, a szansy na przypieczętowanie zwycięstwa nie wykorzystał Stephen Curry, pudłując rzut z dystansu z czystej pozycji naprzeciwko kosza. Był to już 14 rzut za trzy w meczu rozgrywającego Warriors, z których drogę do kosza znalazło tylko 3.

Curry zrehabilitował się jednak chwilę później. O czas poprosił trener gości Scott Brooks, piłkę z boku wyprowadzał Thabo Sefolosha, znalazł Duranta, który automatycznie został podwojony przez Harrisona Barnesa i Draymonda Greena. Durant widząc co się dzieje próbował oddać ją do nie pilnowanego na linii rzutów wolnych Kendricka Perkinsa, ale jego podanie przechwycił Curry, który od razu został sfaulowany.

Rozgrywający Warriors pewnie wykorzystał dwa wolne i przypieczętował wygraną swojego zespołu, w całym meczu zdobywając 31 punktów i rozdając 7 asyst.

22 punkty i 12 zbiórek dodał David Lee, dla którego było to już 17 spotkanie w sezonie ze statystykami na poziomie 20/10 i naprawdę będzie wielkim zaskoczeniem, jeśli w tym roku nie zagra w All Satr Game. 19 oczek rzucił Klay Thompson, ale drugoroczniak musiał opuścić parkiet na dwie minuty do końca meczu z powodu szóstego faulu. 20 punktów i 7 zbiórek z ławki dorzucił Carl Landry.

W szeregach Thunder najwięcej punktów zdobył Durant 33, po raz 7 w ostatnich 8 spotkaniach przekraczając granicę 30 punktów. 16 punktów dodał Kevin Martin, a po 12 Serge Ibaka i Perkins, który wyrównał swoje największe punktowe osiągnięcie w sezonie i dopiero po raz czwarty w sezonie zanotował podwójną zdobycz punktową.

Oklahoma przegrała po raz pierwszy pomimo tego, że prowadziła po trzeciej kwarcie. Wcześniej wygrali 29 takich spotkań.

Warriors są jednym zespołem w lidze, który w tym sezonie pokonał Thunder, Miami Heat i Los Angeles Clippers.

Oklahoma City Thunder – GoldenState Warriors 99:104 (26:27, 31:25, 22:24, 20:28)

Liderzy zespołu:

Punkty: Durant 33 – Curry 31

Zbiórki: Perkins, Jackson 6 – Lee 12

Asysty: Durant 9 – Jack 8

Przechwyty: Martin 4 – Curry 4

Bloki: Durant, Ibaka 3 – Ezeli 2

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

10 komentarzy

  1. M2V3P napisał(a):

    właśnie dlatego Jackson powinien dostać Coach of the Year.

  2. Adrian89 napisał(a):

    Można by trochę się po pastwić nad Russellem, fatalna skuteczność- brak selekcji rzutowej + Airball w końcówce no i strata która jest ciężka do wyjaśnienia nawet

    • twkarol napisał(a):

      Durant też się w końcówce nie popisał, głupia strata po wcześniejszym niecelnym rzucie. Trochę jak LeBron z Raptors tylko w odwrotnej kolejności:)

    • Sadevrian napisał(a):

      On robił co mógł by wygrać ten mecz- jako jedyny. W obronie m.in blok na Klayu, ale najważniejsze on jedynym był który mógł coś zrobić z piłką akcja w akcje piłka w jego rękach. Przy każdym posiadaniu- nie wiem czy Brooks tak to rozpisał- ale wyglądało to słabo- a strata głupia? seria gdyby Perkins wykonałby ruch do piłki to by mia Currego na plecach i sam na sam z koszem- nawet on by to trafił

    • twkarol napisał(a):

      Z tym robieniem wszystkiego nie przesadzajmy, patrząc na statystykę +/- to Durant był pod tym względem najgorszy w drużynie. Jego obecność na boisku sprzyjała powiększaniu przewagi przez Warriors.

    • Sadevrian napisał(a):

      Oglądałeś mecz w ogóle? Bo aż ciężko rozmawiać z kimś kto opiera się na boxscore. Może powiedz jeszcze że Martin zagrał dobry mecz- miał 4 przechwyty ale poza tym w obronie był czarną dziurą

  3. twkarol napisał(a):

    Oglądałem mecz i widziałem co się działo na boisku. A statystyki +/-bym nie lekceważył bo jest ona dobrym wyznacznikiem wpływu zawodnika na wynik zespołu. Rozumiem, że Durant jest dla ciebie królem i Bogiem więc nie można mu niczego zarzucić. Proponuje obiektywne podejście do jego dzisiejszej gry. Ja nie mam problemu z docenieniem jego świetnych występów jak i zauważeniem tych, w których drużynie mógłby dać więcej.

    • wzz napisał(a):

      No większych herezji dawno nie czytałem. +/- nie jest żadnym wyznacznikiem. Patrzenie na to co się w tej kolumnie znajduje można jedynie do ciekawostek zaliczyć, bo wyciąganie jakichkolwiek wniosków na tej podstawie to grube nadużycie. Aha, żeby nie było – nie jestem żadnym fanboyem duranta, nawet za okc zbytnio nie przepadam. Po prostu czytanie takich rzeczy trochę razi.

  4. Sadevrian napisał(a):

    A gdzie ja byłem nie obiektywny? Ja Duranta średnio lubię, najlepszy strzelec w lidze ale poza tym jeszcze wiele musi się nauczyć.

    Tylko że on był jedynym który chciał- nie mówię że był to jego świetny mecz, zabrakło wsparcia kolegów. Ale podwajają go co akcję i żadnego z tego pożytku dla Thunder to coś nie halo- tutaj trenera bym obwiniał bo typ podaniem m.in pokazał że chciałby jednak trochę odetchnąć.

    Na marginesie ja czasem może jestem ciężki do dyskusji – ale argumenty na poziomie dla „Ciebie jest Bogiem” ( w domyśle jesteś ignorantem który nie widzi wad rzekomego idola – swoją drogą skąd to wywnioskowałeś tylko Ty wiesz) to bardzo słabe argumenty. Pomijam już że przy okazji zdążyłeś podkreślić swój rzekomy obiektywizm.

  5. saturn napisał(a):

    Mówcie/piszcie co chcecie, ale przyznać trzeba, że Wojownicy zrobili niesamowity postęp. Pozbyli się najlepszego zawodnika ze składu, w jego miejsce przyszedł permanentnie kontuzjowany i nie grający Bogut. Niby słabo, ale… uzupełnili skład młodziakami, którzy znakomicie wpisali się w zespół. Są jednym z 2-3 zespołów w lidze, którzy zrobili największy postęp, tak niepostrzeżenie i w osłabieniu. Widać, że chemia w zespole jest super. A Curry i Lee obydwaj chyba rozgrywają najlepszy sezon w karierze. Lee jest bez wątpienia czołowym PF w lidze. 19,6 pkt, 10,8 zbiórki i 3,7 asysty.
    Popatrzcie że mają na swoim koncie zwycięstwa ze wszystkimi czołowymi drużynami ligi. Więc ich bilans nie jest wyśrubowany „obijaniem” słabeuszy ligowych. Gdyby obecny skład uzupełnili o dobrze broniącego środkowego to na prawdę byliby siłą na zachodzie.

    Co do Duranta on nie jest z żelaza i ma prawo do słabszych meczy. mamy zwyczajnie wygórowane kryteria wobec jego osoby, a chłopak ma 24 lata, czyli będzie jeszcze lepszy.
    Jest jeszcze bardzo młodym zawodnikiem i jeśli tylko zdrowie mu będzie dopisywało to spokojnie ma przed sobą 7-9 dobrych sezonów. Niedawno L. James zdetronizował Kobiego jako najmłodszego zawodnika który osiągnął 20 000 pkt w historii. Ja czekam właśnie na Duranta. Przy pełnym sezonie z PO-ami Durant powinien rzucić ponad 2500 pkt. Jest 4 lata młodszy od Jamesa, a ma od niego 8800 pkt mniej. Jeśli zdrowie dopisze i nic się nie zawali w Oklahomie (a nie powinno bo to wciąż rozwijający się zespół) to Durant zdetronizuje Jamesa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *