Koszmar Rockets trwa

Po świetnym początku bieżącego roku i pięciu kolejnych wygranych szczęście najwyraźniej odwróciło się od zespołu Houston Rockets. Wczoraj ulegli w American Airlines Center drużynie Dallas Mavericks 100-105 i była to już piąta przegrana z rzędu dla podopiecznych Kevina McHale’a. Najwyraźniej hasło „Houston mamy problem” zaczyna być bardzo aktualne w ekipie Rakiet, ponieważ kryzys w grze jest coraz bardziej wyraźny.

rockets_v_dallas_category

Spotkanie rozpoczęło się od przewagi zespołu Houston Rockets, którzy to dzięki drużynowej grze zyskali niewielkie prowadzenie. W obozie przeciwnym punktował jedynie Shawn Marion, co mogło tłumaczyć dystans 5 pkt wypracowany przez gości. Później jednak w ekipie z Houston zapanował totalny chaos. Strata goniła stratę, a rywale pewnie to wykorzystali. Zanotowali run 19-0 zamieniając 9 strat przeciwników na 12 punktów. Tak doświadczony zespół jak Mavs nie mógł nie wykorzystać z takiego prezentu jaki otrzymał od swych oponentów.

W drugiej kwarcie przebudził się Jeremy Lin i kilka akcji zakończył punktami co pozwoliło nieco zniwelować blisko 10 pkt prowadzenie drużyny z Dallas. Potem jednak gracze Ricka Carlisle mieli kolejną serię punktową (tym razem 10-0) i przewaga ich wzrosła do 15 pkt ( w pewnym momencie było 39-24). Na szczęście dla Rakiet skuteczna gra Chandlera Parsonsa ustabilizowała trochę grę i do przerwy Mavericks prowadzili  52-44.

Po przerwie gra nie uległa zmianie w porównaniu z końcówką drugiej kwarty. Oglądaliśmy wyrównany pojedynek, w którym prowadzenie pewnie utrzymywali gospodarze spotkania. Tak było przez większą część gry, kiedy to James Harden wyraźnie poirytowany swoją grą jak i kolegów pobudził kilkoma indywidualnymi akcjami Rakiety do walki. W pewnym momencie po trójce Marcusa Morrisa Mavs prowadzili już tylko dwoma punktami, ale szybko wyciągnęli wnioski ze swych błędów i w końcu trzecia odsłona zakończyła się ich siedmio punktową przewagą.

W czwartej kwarcie natomiast Rockets już na poważnie zabrali się za odrabianie strat i walkę o zwycięstwo w starciu z Mavs. Znakomicie prezentował się Jeremy Lin, który w tym okresie gry zdobył 14 ze swoich 19 pkt. Z drugiej strony wyśmienitą formę prezentował Dirk Nowitzki, który wyraźnie powraca do formy. Niemiecki skrzydłowy w końcowych dwunastu minutach rzucił rywalom 10 pkt. Nie zmienia to faktu, że czwarta kwarta należała do rozpędzonych Rockets, którzy mając Run 15-4 w końcu dogonili rywali i na 01:52 sekundy przed finałową syreną po wolnych Lina było 97-97. Decydującą o losach meczu była akcja na 20 sekund przed końcem, kiedy to w posiadaniu piłki byli zawodnicy z Houston. Przy wyniku 101-98 mogli doprowadzić do remisu, ale niecelne podanie i w efekcie stratę zanotował Jeremy Lin i ostatecznie to Mavericks wygrali spotkanie 105-100 po skutecznie wykonywanych rzutach osobistych.

Dzięki wygranej nad Rockets drużyna z Dallas notuje najdłuższą serię zwycięstw w sezonie. Obecnie passa wygranych wynosi cztery, a następne spotkanie podopieczni Carlisle zagrają w piątek z Oklahoma City Thunder. Najlepszym strzelcem w Mavs był Dirk Nowitzki, który uzbierał 19 pkt. Dobrze zaprezentowali się też Shawn Marion i O.J Mayo, którzy rzucili po 18 pkt.  Dobrą zmianę dał także Elton Brand, który dzięki 10 zbiórkom i 11 punktom zaliczył double double i wypadł znacznie lepiej niż Chris Kaman – startowy środkowy drużyny w starciu z Rockets.

Mimo 20 pkt James Harden nie może zaliczyć tego meczy do udanych. Zagrał na katastrofalnej skuteczności z gry (5 na 23) trafiając przy tym jedynie raz na osiem prób rzutów z za linii 7,24. Wraz z Jeremy Linem zaliczyli też po 4 straty, a jeśli dodamy do tego 5 strat Carlosa Delfino to łatwo się domyśleć, co było przyczyną porażki w dzisiejszym meczu. Na pochwałę zasługuje natomiast Omer Asik, który 15 zbiórkami i 12 pkt zagrał na swoim poziomie. Także cztery trójki Chandlera Parsonsa pozwoliły nawiązywać walkę z oponentami. Biały skrzydłowy zakończył mecz z dorobkiem 18 pkt i 6 zbiórek.

HOUSTON ROCKETS (21-19) – DALLAS MAVERICKS (17-23) 100-105

(18-29, 26-23, 29-28, 27-25)

J. Harden 20 pkt, J. Lin 19, Ch. Parsons 18 pkt – D. Nowitzki 19 pkt, O.J Mayo oraz S. Marion po 18 pkt

 

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

1 Odpowiedź

  1. sunsphoenix napisał(a):

    myśle że słaba przegrane Rockest są spowodowane zmęczeniem. Grają praktycznie cały czas 2 mecze z rzędu dzień, dwa przerwy i znów 2 mecze z rzędu a na dodatek rywale są w tych spotakniach bardzo wymagający. Ja wierzę że awansują do play off. Go Rockets!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *