Jefferson przyćmił Monroe’a w pojedynku podkoszowych wyrobników

200px-Utah_Jazz_logo,_(2010_'new_look').svg200px-Detroit_Pistons_logo.svgJazz i Pistons nie należą do czołówki najchętniej oglądanych zespołów za sprawą swojego stylu gry. Obie drużyny stawiają bardziej na efektywność niż efektowność co po części wynika z filozofii trenerów, a po części po prostu z kadry jaką dysponują.

Najciekawszym pojedynkiem wczorajszego wieczoru była walka dwóch podkoszowych wyrobników – Ala Jeffersona i Grega Monroe. Po 48 minutach lepszy i indywidualnie i zespołowo był center Utah Jazz.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Utah Jazz 20-19 13 26 25 26 90
Detroit Pistons 14-24 26 24 11 26 87

Przebieg spotkania

Widowisko w The Palace of Auburn Hills przebiegało w bardzo dziwny sposób. Pierwszą odsłonę zdecydowanie wygrali gospodarze, którzy narzucili swój styl gry i poza dwiema pierwszymi akcjami nie pozwalali Jazz na punkty z pomalowanego. Z drugiej strony wpadał im praktycznie każdy rzut i dlatego już po 12 minutach zdublowali rywali (13-26).

Przegrupowani przez trenera Corbina goście zaczęli lepiej grać w drugiej odsłonie. Sygnał do walki dali zmiennicy wśród których prym wiedli Kanter, Burks i Favors. Zryw nie trwał jednak długo. Pistons opanowali grę i za sprawą Stuckey’a i Drummonda do szatni schodzili prowadząc 11 punktami.

Tego co się stało w trzeciej kwarcie nie spodziewał się chyba nikt z miejscowych. Jazz zacieśnili obronę, a dodatkowo raz za razem dostawali się w pobliże obręczy by szybo doprowadzić do remisu (56-56 po rzucie z dystansu Foye’a), a po chwili wyjść na prowadzenie. Świetnie w tym fragmencie grał Jefferson, który wówczas zdobył 10 ze swoich 20 punktów.

Czwarta kwarta to walka punkt za punkt. Remis utrzymywał się do wyniki po 68 gdy niezrozumiały faul techniczny otrzymał Lawrence Frank. Po kolejnych czterech minutach i dwóch trójkach graczy z Utah (Foye i bardzo dobrze grający Burks) + 4 punktach Favorsa na tablicy było już 79-74.

Pistons próbowali ratować się czasem, ale po przerwie przewaga wzrosła do 9 punktów i „krwawienie” Pistons przerwał dopiero Will Bynum trafiając raz z linii.

Gdy wydawało się, że doświadczeni Jazz spokojnie dowiozą wygraną do końca do gry włączył się wspomniany Bynum. Rezerwowy obrońca zdobył 8 kolejnych punktów swojego zespołu, a po drugiej z rzędu stracie Foye’a i trafieniu Knighta na tablicy było już tylko 89-87.

Faulowany Millsap trafił 1/2 z linii i Pistons potrzebowali rzutu z dystansu by doprowadzić do dogrywki. Piłka trafiła do Knighta, ale jego rzut został zatrzymany przez Carrolla i 24 porażka gospodarzy stała się faktem.

Pozostałe notatki:

  • Zaliczający kiepski wieczór Gordon Hayward nie dość, że trafił tylko 2/8 z gry to jeszcze przestrzelił wsad będąc sam na sam z koszem.
  • Marvin Williams, który opuścił trzeci mecz z rzędu przejdzie dzisiaj kolejne badania prawego kolana.
  • Jamal Tinsley rozpoczął mecz w pierwszej piątce, ale na parkiecie spędził tylko 6 minut ponieważ jak powiedział trener Corbin źle się czuł.
  • Następny mecz Pistons rozegrają w… Londynie z New York Knicks.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/P3U_t59nwjU&w=585]

Boxscore

Jazz: Millsap 17, Carroll 5, Jefferson 20, Foye 17, Tinsley 0, a także Favors 7, Kanter 4, Watson 2, Burks 12, Hayward 6

Pistons: Maxiell 7, Prince 8, Singler 4, Monroe 12, Knight 16, a także Villanueva 4, Daye 5, Drummond 9, Bynum 13, Stuckey 9

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *