Gortat nie chce opuszczać „tonącego okrętu”

Steve-Nash-and-Marcin-Gortat-impromtu-bathing

Steve Nash i Marcin Gortat

W niedawnym wywiadzie udzielonym dla CSNNE.com Marcin Gortat dał znać, że pomimo ostatnich problemów Phoenix Suns, nie zamierza forsować transferu by jak najszybciej opuścić, jak sam to określił, „tonący okręt”.

Suns są już w tej chwili drugą najgorszą drużyną Zachodu. Ich bilans, 12-25, nie pozostawia złudzeń co do tego, że w tym roku wezmą udział w Playoff. Mimo wszystko, nasz rodak nie zamierza dokładać jeszcze więcej zmartwieć kibicom Phoenix, choć jest w tej chwili bodaj jedynym graczem za którego mogą uzyskać coś wartościowego w zamian.

Przede wszystkim nie chcę czuć się jak przegrany i uciec. Drużyna cię potrzebuje, a ty nagle uciekasz ponieważ powiedziałeś, że chcesz transferu. To nie tak. Jeżeli ktoś zadecyduje mnie wymienić, to po prostu biznes. Rozumiem to. Teraz jednak jestem graczem Phoenix Suns i będę im pomagał.


Choć przed sezonem Marcin odgrażał się, że odejście Steve’a Nasha może w zasadzie pomóc Suns, to w tej chwili można już powiedzieć że pomysł sprowadzenia w jego miejsce Dragicia, Beasley’a i Scoli nie wypalił tak jak tego oczekiwał.

Sam Gortat także ucierpiał. Jego statystyka punktowa spadła o blisko 4 ppg (z 15.6 na 11.6). Gorzej zbiera (10.0 na 8.9 rpg), a progres zaliczył tylko w liczbie asyst (0.9 na 1.3 apg) i bloków (1.5 na 2.0 bpg).

Tym co się przede wszystkim rzuca w oczy jest drastyczny spadek ilości „łatwych punktów„. O ile za czasów Nasha Marcin w każdym meczu miał praktycznie 4-8 oczek po świetnych podaniach, w których znajdował się sam na sam z koszem, to teraz praktycznie na każdy punkt musi ciężko zapracować.

Dodatkowo jest otoczony grupą zawodników, którzy w pierwszej kolejności myślą o swoim rzucie. To sprawia, że akcje Phoenix są rwane i często kończą się rzutem z nieprzygotowanej pozycji.

W tej chwili trudno byłoby opuścić tonący okręt, wiecie o co mi chodzi, po prostu przejść do innego zespołu i od tego wszystkiego uciec.

Według źródeł Arizona Republic Gortat odmówił przedłużenia kontraktu z Suns w offseason. Jego bieżąca umowa wygasa po sezonie 2013-2014, więc jeśli sytuacja w klubie się nie zmieni to wkrótce powinni pomyśleć o tym by poszukać partnera do wymiany by nie zostać z niczym.

Nigdy w moim życiu nie uciekałem przed taką sytuacją. Nigdy nie wybierałem drogi na skróty.

Redaktorzy serwisu Ball Don’t Lie ocenili, że komentarze Gortata są jak najbardziej na miejscu. Nie chodzi o to, żeby określeniem Suns „tonącym okrętem” było złośliwe, ale o bycie szczerym z sytuacją w klubie i jednoczesne pokazanie, że nie zgadza się na nią chcąc pomóc.

Moim zdaniem taka wypowiedź jest dobrym posunięciem Marcina. Z jednej strony z pewnością zyska więcej szacunku kibiców. Z drugiej niejako został mianowany kapitanem okrętu z Phoenix, więc musi się liczyć teraz z większą presją i tym, że wkrótce te słowa mogą mu zostać przypomniane.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

1 Odpowiedź

  1. adam pisze:

    Real man make real things.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *