Charles Barkley o głosowaniu na pierwsze piątki w ASG

Charles Barkley jak zawsze twierdzi, że to on ma rację, a nie większość ludzkości. Ostatnio w stacji TNT wyraził swoją opinię na temat sposobu głosowania na pierwsze piątki w meczu gwiazd.

13ASB_670x392_2

Chuck uważa, że fani nie powinni w ogóle głosować na zawodników w tej imprezie. Według niego fani z całego świata wybierają swoich ulubionych zawodników, a nie tych którzy na prawdę zasłużyli na miejsce w pierwszej piątce meczu gwiazd. Po części się zgodzę, ale mam też na ten temat swoje zdanie.

Zacznę od cytatu Barkley’a, w którym mówi:

“Myślę, że fani nigdy nie powinni głosować, ponieważ wybierają swoich ulubionych zawodników. Jestem wielkim fanem Kevina Garnetta, ale nie ma szans, żeby zasłużył na miejsce w pierwszej piątce w All Star Game. Tak samo z Dwightem Howardem. Ci ludzie, którzy na nich głosowali to… parodia, jak mam być szczery. Lubię Dwighta Howarda, ale w tym roku nie gra na poziomie All Star, tak samo jak Garnett.”

Racja. Garnett nie powinien mieć tak dużo głosów. Na stan z ostatnich oficjalnych wyników głosowania miał ich 328,716. Bosh, który jest za Garnettem, miał 308,194 głosów. Ta dwójka będzie „bić” się o miejsce w pierwszej piątce na wschodzie. Carmelo i James z „frontcourt” mają te miejsce już pewne. Wróćmy jednak do tematu. Faktem jest, że All Star Game jest i od zawsze było wydarzeniem zorganizowanym dla fanów. Nie ma tam obrony, są za to efektowne wsady czy podania. Kibice wybierają zawodników, których chcieliby zobaczyć w tym meczy. Moim zdaniem mogłoby być tak: Trenerzy wybierają pierwszą piątkę, a fani głosują na zawodników wychodzących z ławki. Takim sposobem kibice byliby zadowoleni, bo zobaczyliby swoich pupili, a poziom meczu by nie ucierpiał.

Podałem przykład Garnetta, ale na niższych pozycjach, a szczególnie na zachodzie jest podobnie. Wyobraźcie sobie, że Jeremy Lin, który notuje w tym sezonie przeciętne 12 punktów na mecz uzyskał już blisko 500 tysięcy głosów, a James Harden, który gra swój najlepszy sezon w karierze zdobywając prawie 25 punktów na mecz, uzbierał tylko 283,691 głosów. To jest nie sprawiedliwe względem Hardena. W meczu gwiazd i tak prawdopodobnie się znajdzie, bo trenerzy wybiorą go do składu, ale czemu nie miałby zagrać w wyjściowej piątce? Lin ma za sobą całą Azję i dzięki temu ma takie poparcie, mimo to prawdopodobnie nie wystąpi jako starter, bo do Chrisa Paula brakowało mu około 50 tyś. głosów, ale tak jak już wspomniałem, jest to stan z końca grudnia. Do meczu gwiazd w Houston wszystko może się zmienić.

http://www.youtube.com/watch?v=ZWHYMb9qK8A

Może wy macie swoje propozycje wybierania zawodników na All Star Game?

Adam Wiśniewski

Fan NBA i Miami Heat od 2006 roku, kiedy to D-Wade (mój ulubiony zawodnik) zdobył pierwszy tytuł. Z niegrających już zawodników jestem wielkim fanem Iversona. Obecnie staram się z dnia na dzień polepszać swoją grę. Wciąż czeka na telefon od menadżera drużyny z NBA.

9 komentarzy

  1. Bloniek pisze:

    Za to David Lee strasznie daleko w głosowaniu…

  2. goandrewgo pisze:

    Jeremy Lin wyprzedzi Paula i tedi będzie beka ;D
    http://www.nba.com/2013/news/01/03/all-star-ballot-update-3/index.html

  3. Mario pisze:

    Mogliby zrobić tak że kibice wybierali by 7 zawodników, trenerzy dobierali do nich 5 graczy i to od trenera zależało by kto wystąpi jako starter a kto jako rezerwowy.

  4. goandrewgo pisze:

    Jest dobrze tak jak jest. 4 na 5 graczy w obecnych piątkach to naturalne decyzje. Ale czy Josh Smith, Bosh albo Noah grają tak fantastycznie by bezapelacyjnie pobić Garnetta? Już bardziej spierałbym się nad brakiem Duncana na zachodzie.

  5. lesny(ryj) pisze:

    Chyba nie będzie jakiegoś perfekcyjnego systemu wyboru do allstar. Zawsze będą kontrowersje. Trenerzy też dawali wielokrotnie dupala przy wyborach do ALL-D teams i rezerw allstar. Może niech pierwszą piątkę wybierają trenerzy, drugą piątke kibice, jednego kolesia trener drużyny i ostatniego komisarz ;) Sam od lat olewam imprezę, oglądam tylko jakieś skróty i 3 point contest. Nuda panowie.

  6. del pisze:

    Do bani z tym ASG, ostatnio wrzucilem sobie jakis ASG z San Antonio bodajze jak jeszcze gral Mike. Spree i Gugliotta, qrde, to był mecz! Twarda obrona, dobre akcje ale pod max presją ! teraz to jakas popkulturowa papka rodem z PS3 zamiast East vs.West ! Nie oplaca sie w nocy wstawac by ogladac ten shit ktory nam sie serwuje juz od dobrych kilku lat, gwiazdeczki, zacznijcie bronic to moze zaczne ogladac :)

  7. Webber pisze:

    Rzeczywiście współczesne ASG to już nie to co kiedyś. Pamiętam swój pierwszy mecz gwiazd, transmitowany na żywo w TVP – Salt Lake City 1993. To było coś wyjątkowego. Trochę zabawy na początku, a później już normalna gra bez opier*… się w obronie. Czwarta kwarta – prawdziwe szachy no i dogrywka. Każdemu zależało żeby wygrać – trenerom, zawodnikom i dzięki temu było napięcie i dramaturgia. No ale ekipa była znakomita – 5 centrów z prawdziwego zdarzenia (David Robinson, Hakeem Olajuwon na zachodzie i Shaq, Patrick Ewing i Brad Daugherty na wschodzie), skrzydłowi (Barkley, Malone, Kemp, L. Johnson, Pippen) no i oczywiście Jordan, który nie umiał przegrywać nawet takich towarzyskich gier.
    Mecz był widowiskowy, może też dlatego że po raz pierwszy TVP transmitowała go na żywca – pamiętam że było to nie lada wydarzenie, a dla fanów NBA olbrzymie święto.
    Co do sposobu wyboru zawodników – nie podobają mi się dzisiejsze reguły, ale chyba wynikają one z tego, że niewielu dzisiejszych środkowych ma status gwiazdy. Tak na prawdę tylko Howard do nich należy, choć to co pokazuje w obecnym sezonie jest dalekie od jego możliwości (w dodatku Lakers będą mieli dwóch przedstawicieli w ASG – jak na tak słabe wyniki to o jednego za dużo). Drugim najlepszym centrem w lidze według mnie jest teraz Tyson Chandler. Gdyby rzucał o 3-4 punkty więcej, pozbawił by mnie wszelkich wątpliwości. Niestety, jakoś nie widzę w nominacjach J. Noaha, Brooka Lopeza, Andersona Varejao czy nawet Chrisa Bosha (co to za center). Owszem notują dobry sezon, ale trudno nazwać ich gwiazdami. W przeszłości mieliśmy już kilku graczy, ktorzy przez przypadek znaleźli się w doborowym gronie (np Chris Gatling, Mehmet Okur czy ostatnio Roy Hibbert – w tym roku tragedia, zwłaszcza po tym jaki podpisał kontrakt)

    Moj tegoroczny skład na dzień dzisiejszy wygląda tak:
    Wschód: L. James, C. Anthony, T. Chandler, D. Wade, J. Holiday
    J. Smith, P. George, A.. Horford, J. Noah, M. Ellis, K. Irving, R. Rondo

    Zachód: B. Griffin, K. Durant, D. Howard, K. Bryant, C. Paul

    T. Duncan, D. Lee, Z. Randolph, J. Harden, R. Westbrook, S. Curry, T. Parker

  8. loko pisze:

    mogłoby być też tak, żeby specjaliści wybieraliby 5tke najlepszych. kibice wybierali rezerwowych (większą liczbę zawodników np. 12stke), ale spośród tych wybranych przez kibiców trenerzy robiliby selekcje zeby uniknąć cieniasów.

    moje wybory:

    Paul, Bryant, Durant, Lee, Duncan

    Rondo, Wade, Anthony, James, Varejao

  9. Jacol23 pisze:

    Barkley ma rację. Masa ciągnie w dół i nie tylko jesli chodzi o koszykówkę.
    Ja również z utęsknieniem wspominam dawniejsze mecze gwiazd, wtedy jednak owe gwiazdy miały charakter, dzisiaj zaś jest tylko polot w grze.
    Czekam odejścia Sterna z NBA, choć jestem pełen podziwu jego zasług( raczej tych odleglejszych), ale ten człowiek stracił moim zdaniem wizję i się zupełnie wypalił.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *