Świetna passa Clippers przerwana przez Nuggets

Denver NuggetsLos Angeles Clippers LogoW nocy z wtorku na środę, w Pepsi Arena odbyło się spotkanie z udziałem Denver Nuggets i Los Angeles Clippers. Dla gości z LA był to mecz o 18 zwycięstwo z rzędu, przez co pojedynek między tymi drużynami był jeszcze bardziej ciekawszy.

W tym spotkaniu w Nuggets nie pojawił się Ty Lawson. W pierwszej piątce zastąpił go Andre Miller, który wypadł naprawdę dobrze. Goście wyraźnie dominowali pod obręczą, co było niezwykłym atutem drużyny.

Spotkanie rozpoczęło się od celnego rzutu za 3 Carona Butlera, który w poprzednim spotkaniu zdobył 29 pkt oraz od wymiany punktów między przeciwnikami. Gospodarze bardzo dobrze atakowali pole 3-ech sekund, przez co po 5 minutach wygrywali 15:11. Na 1:45 min. przed końcem pierwszej kwarty bardzo ładnym zagraniem na alley-opp popisała się para Miller-McGee. Pierwsze 12 minut zdecydowanie należało do gospodarzy, którzy bardzo dobrze wykorzystali swoją przewagę pod koszem. Po tej kwarcie gospodarze wygrywali 21:19.

Zaledwie po 2 minutach drugiej kwarty, po szybkich atakach gospodarzy i łatwych stratach gości zespół z Kolorado zwiększył swoją przewagę do 9 punktów i od tego momentu bardzo wyraźnie było widać zmęczenie zespołu z Los Angeles, które powiększało się z każdym wygranym meczem podczas ich serii. Goście grali zbyt rozluźnieni i widać było ich nonszalanckie podejście do gry. Drugie 12 minut była to głównie wspaniała gra Gallinariego oraz Faried’a. Duży niepokój w drużynie przyjezdnych mogło budzić to, że w polu pomalowanym zdobyli tylko 12 punktów, w porównaniu do 30 pkt po stronie Nuggets. Kłopotem po stronie Clippers była, także nieskuteczna gra rezerwowych.

Pod koniec pierwszej połowy spotkania przechwyt na swoje konto zapisał DeAndre Jordan, który po podaniu od Paula popisał się efektownym dunkiem, który zmniejszył przewagę Nuggets nad swoim zespołem. Skuteczność najlepszej drużyny w lidze zza lini 7,24 m była koszmarna. Do połowy wynosiła tylko  25% co jest rzeczą zadziwiającą po stronie Clippers. Pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 48:43 dla chłopaków z Denver.

Najlepiej punktującymi po stronie Nuggets byli Danilo Gallinari – 11 pkt oraz Kenneth Faried – 10 pkt, natomiast w zespole gości z Kalifornii najlpiej punktowali DeAndre Jordan – 9 pkt i Jamal Crawford – 6 pkt.

Po rozpoczęciu drugiej połowy przewaga gospodarzy zmalała do jednego punktu, co dodało emocji w tym spotkaniu. Dużo w tym spotkaniu działo się w pojedynku między skrzydłowymi: Faried’em i Griffinem. W trzeciej kwarcie widać było determinację obu zawodników do pokazania „kto tu rządzi”. W tym starciu dominował zarówno w ofensywie, jak i w defensywie zawodnik Nuggets, który pokazał się w tym spotkaniu z bardzo dobrej strony. W drugiej połowie kolejnych 12 miunt tego meczu, środkowy drużyny z Denver, JaVale McGee afiszował się bardzo dobrą grą, a swoją świetną kwartę zakończył niesamowitym rzutem za 3 (co nie zdarzyło mu się jeszcze nigdy na parkietach NBA) w ostatniej sekundzie tej części gry. Ostatecznie ta kwarta zakończyła się wynikiem 75:59 na korzyść zespołu gospodarzy.

W tym spotkaniu zawodzili zarówno rezerwowi, jak i gracze pierwszej piątki tacy jak Paul, Griffin czy Butler. W czwartej kwarcie zwiększała się przewaga Denver Nuggets, przez co na 8 minut przed końcem spotkania Clippers przegrywali już 83:66. Patrząc na trenera Del Negro, zdawało mi się jakby odpuścił już to spotkanie, zresztą podobnie jak jego podopieczni. Nie zdziwiłbym się, gdyby rzeczywiście tak było, ponieważ presja Clippers ze strony kibiców z całego świata zwiększała się po każdym zwycięstwie tego zespołu i przy tak młodym składzie tej drużyny mogło to być już naprawdę niewygodne i męczące.

Na 3:30 min przed końcem Andre Iguodala grając tyłem do kosza ograł bez problemu niskiego rozgrywającego gości Chrisa Paula po czym zapakował piłkę w koszu. To zagranie z pewnością podobało się kibicom z Denver, a minutę później Kenneth Faried doskonale zablokował rzut Williego Greena co powtwierdziło wyższość gospodarzy. Spotkanie skończyło się wynikiem 92:78 dla Nuggets.

Po tym meczu Clippers spadają na 2 miejsce w Konferencji Zachodniej i kończą swoją długą serię, która ostatecznie wynosi 17 zwycięstw. Warto podkreślić znakomite przygotowanie do tego spotkania graczy Nuggets przez Georga Karla, który zrobił naprawdę wielką robotę. Świetne spotkanie zagrał Andre Miller, który zaliczył double-double z 12 punktami i 12 asystami. Zawodnikami, którzy na swoim koncie zapisali podwójną zdobycz byli, także Kenneth Faried (14 pkt, 11 zb) oraz DeAndre Jordan (11 pkt, 11 zb).

Boxscore:

Griffin 12 (4-11 z gry), Bledsoe 12, Jordan 11, Paul 10 – Gallinari 17, Faried 14, Miller 12, Iguodala 12

Pomeczowe notatki:

  • W spotkaniu zawiedli czołowi gracze Clippers. Blake Griffin i Chris Paul byli kompletnie bezradni i w tym meczu nie pokazali nic ciekawego. Zawodnicy z „Lob City” nie pokazali tego czego od nich oczekiwano.
  • Skuteczność drużyny z Los Angeles za 3 była conajmniej niedopuszczalna przy prezentującej grze tego zespołu w ostatnim miesiącu, ponieważ wynosiła tylko 17%! Goście oddali aż 29 rzutów, a trafili tylko 5 z nich.

Mateusz Musiał

Fan NBA od 2010 roku. Najbardziej oddany jest młodym zespołom takim jak Clippers. Wierny fan Chrisa Paula i Derricka Rose'a. Mimo niższego poziomu często bywa na meczach PLK. Miłośnik serii gier NBA 2K.

2 komentarze

  1. NBAfan pisze:

    „Pierwsze 12 minut zdecydowanie należało do gospodarzy, którzy bardzo dobrze wykorzystali swoją przewagę pod koszem. Po tej kwarcie goście wygrywali 21:19.”

    Przepraszam ale jak mam rozumieć te zdanie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *