Prasówka sprzed lat. „Magic Basketball” nr. 57/58, lipiec/sierpień 1999

W czasach, w których internet opanował wszelakie media, a jedynym drukowanym magazynem traktującym o NBA jest MVP, w piwnicach i na strychach wielu z was zalegają zapewne nieco już zakurzone numery legendarnego – dla pokolenia kibiców NBA z lat 90-tych – „Magic Basketball”. Gdzieś obok kilku z nas znajdzie zapewne także „Pro Basket”, a jeszcze inni, fani ligi polskiej – „Basket”. Chciałbym wam przypominać na łamach enbiej.pl co ciekawsze numery tych wydawnictw, wraz z załączonymi skanami artykułów. Zapraszam, tych starszych do wspominek i dyskusji na temat kolejnych wpisów, a młodszych – do nieco zapomnianych już czasów, kiedy samo myślenie o League Pass było tylko mrzonką.

skanowanie0011

Na początek postanowiłem „wziąć na tapetę” archiwalny numer „Magic Basketball” z lipca/sierpnia 1999, który stanowi podsumowanie sezonu 1998/99, a właściwie 1999. Sezonu, który podobnie jak rozgrywki sprzed roku, zostały skrócone przez lockout. W 2012 drużyny zdołały rozegrać po 66 meczów, 13 lat wcześniej rozmowy się przeciągały, a skrócony do trzech miesięcy sezon regularny zakończył się po 50 rozegranych spotkaniach.

Dlaczego akurat ten numer? Natchnęła mnie już sama okładka, jak się okazuje – mająca wiele wspólnego z obecnymi rozgrywkami. Numer „MB” z lipca/sierpnia 1999 jest w dużej mierze poświęcony pierwszemu w historii mistrzowskiemu tytułowi San Antonio Spurs. O ile obecnie ciężko rokować, że w czerwcu „Ostrogi” ponownie wzniosą trofeum Larry’ego O’Briena, o tyle warto powspominać o zespole, w którym i wtedy, i teraz pierwszoplanową rolę odgrywa pewien rosły chłopak z Wysp Dziewiczych.

W 1999 roku Tim Duncan rozgrywał właśnie swój drugi sezon w NBA, tworzył wraz z Davidem Robinsonem zestawienie „Twin Towers” i podobnie jak teraz jego szkoleniowcem był Greg Popovich. Kim byli finałowi przeciwnicy Spurs z 1999 roku? Tak, Knicks, którzy w rozgrywkach 2012/13 są pozytywnym zaskoczeniem, a w ich barwach ponownie biegają Marcus Camby i Kurt Thomas, będący w lockoutowym sezonie defensywnymi podporami NYK.

skanowanie0001

skanowanie0002

Na stronie piątej możemy wyczytać między innymi:

„Natomiast moralną podstawą zwycięstwa Spurs był David Robinson, od lat niekwestionowany przywódca zespołu. Dobrowolnie usunął się do obrony i wziął na siebie zadania mniej widowiskowe, a Duncanowi zostawił główne obowiązki ofensywne. Dało to taki efekt, że Spurs z miejsca stali się jednym z najlepiej grających w obronie zespołów ligi, a Duncan wszedł do grona zawodników uważanych za najskuteczniejszych i niemożliwych do powstrzymania zdobywców punktów. Poświęcenie ze strony Robinsona zaowocowało sukcesem wszystkich – bez tego gestu Spurs raczej nie byliby dzisiaj mistrzami”

Obecnie, a właściwie już od kilku sezonów obserwujemy w Spurs sytuację, w której Duncan usunął się nieco w cień, a to inni odgrywają kluczowe role w zespole Popovicha. Oczywiście Duncan, podobnie jak Robinson kiedyś, jest postacią bez której ten zespół zwyczajnie by nie istniał.

Dalsza część numeru to głównie podsumowanie sezonu w wykonaniu pozostałych drużyn. Postanowiłem bliżej przyjrzeć się dwóm z nich. Na pierwszy ogień – Detroit Pistons z dwoma liderami, którzy do chwili obecnej widnieją w składach drużyn NBA.

skanowanie0003

skanowanie0004

„Natomiast Grant Hill był liderem swojej drużyny w trzech kategoriach: zaliczając przeciętnie 21.1 punktu, 7.1 zbiórki i 6 asyst na mecz. Ale od kolegów otrzymywał zdecydowanie za małą pomoc. Jerry Stakchouse notował średnio 14.5 punktu oraz 2.5 zbiórki na mecz, ale przy niskiej skuteczności 37.1%.”

38-letni obecnie Stakchouse dogrywa swoją karierę w Nets, a sezon 1998/99 był najgorszym w dotychczasowej karierze, a w Pistons nie do końca potrafił wyjść z cienia Granta Hilla. Dopiero w następnych rozgrywkach  rozwinął skrzydła, a po dwóch latach, kiedy Hill odszedł do Orlando, stał się jednym z najlepszych strzelców w lidze.

Ówczesnym szkoleniowcem Pistons był obecny trener Marcina Gortata – Alvin Gentry, który nie potrafił wykrzesać z zespołu posiadającego sporo talentu odpowiednie wyniki. W kolejnych rozgrywkach został zwolniony po 58 meczach. Początek podsumowania sezonu Pistons  mówi o ostatnim sezonie w karierze Joe Dumarsa, legendy „Tłoków”.

„A czy trzeba przedstawiać dowody na to, jak lubiany i poważany był Dumars? W chwili, gdy trener Pistons Alvin Gentry na 49.1 sekund przed końcem meczu wycofał go z gry, wszyscy znajdujący się aktualnie na boisku gracze Hawks podbiegli do Dumarsa i kolejno go uściskali. A później do ławki Pistons podszedł Lenny Wilkens, coach Hawks, i zrobił to samo”.

Po 14-letniej karierze Dumars kończył przygodę z NBA meczem pierwszej rundy Playoffs, w którym Pistons ponownie polegli z Hawks i odpadli z rozgrywek (2-3). Legendarny rozgrywający do ostatnich meczów w karierze był graczem pierwszopiątkowym, a na koniec przygody z NBA zanotował tylko 3 punkty, 4 asysty i spudłował 5 z 6 rzutów z gry.

W składzie tamtych Pistons na parkiecie pojawiał się także znany z polskich parkietów Charles O’Bannon oraz jeden z najbardziej charakterystycznych, a zarazem najsłabszych środkowych w lidze – Eric Montross.

skanowanie0006

skanowanie0007

„Chyba najdziwniejszy, najbardziej chaotyczny sezon w historii Lakers dobiegł końca. Był to sezon, w którym klub Lakers zwolnił z posady głównego trenera Dela Harrisa, zaangażował, a później zwolnił Dennisa Rodmana, sprzedał Eddiego Jonesa i Eldena Campbella, mianował trenera pomocniczego Kurta Rambisa na stanowisku głównego szkoleniowca, zaangażował skrzydłowego Glena Rice’a, wreszcie doprowadził do tego, że Jerry West, od lat jedna z najważniejszych postaci związanych z Lakers, stwierdził, że nie wie, jak długo jeszcze wytrzyma pracę w biurze tego klubu. Ale najbardziej destrukcyjnym wydarzeniem był z pewnością konflikt wewnętrzny, który odradzał się od czasu do czasu i rozrywał zespół. Konflikt, pomiędzy dwiema wielkimi gwiazdami drużyny, którymi są Shaquille O’Neal i Kobe Bryant.”

Skład Lakers już wtedy był jednym z najlepszych w NBA, ale nikt nie potrafił przekuć go w mistrzowski team, Dopiero po roku przyszedł człowiek, który zmienił oblicze zespołu, ale o tym nieco więcej przeczytacie poniżej.

skanowanie0005

Fajnie jest sobie przypomnieć kto przed laty rządził ligą. Powyższy skan przedstawia liderów poszczególnych statystyk w Playoffs 1999. Warto zerknąć na strzelców, wśród których aż trzech zawodników z pierwszej dziesiątki do chwili obecnej biega po parkietach NBA.

skanowanie0008

Niezwykle dużo o sytuacji w NBA z roku 1999możemy się dowiedzieć z rubryki, która mieściła się na końcowych stronach „MB”, czyli „To i owo z NBA”.

Phil Jackson, najlepszy szkoleniowiec NBA w latach 90-tych, porozumiał się z klubem Los Angeles Lakers co do podpisania pięcioletniego kontraktu o pracę na stanowisku głównego trenera Lakers. Nieoficjalnie mówi się, że suma kontraktu wynosi 30 mln dolarów”.

Jak skończyła się tak przygoda Jacksona z Lakers wiemy doskonale.

skanowanie0009

Na kolejnej stronie możemy dowiedzieć się choćby o pierwszej trenerskiej pracy Doca Riversa, który zastąpił w Orlando Chucka Daly’ego oraz o wyborze Vince’a Cartera na Debiutanta Roku, a dokładniej – jak zostało to nazwane w magazynie – nowicjuszem.

„… oprócz niego w składzie tym, zwanym Shick All-Rookie Team, znaleźli się Paul Pierce z Boston Celtics, Jason Williams z Sacramento Kings, Mike Bibby z Vancouver Grizzlies i Matt Harpring z Orlando Magic.”

skanowanie0010

„Rumun Gheorge Muresan, olbrzym o wzroście 231 cm i wadze 140 kg, dawniej center Washington Wizards, z dala od rozgłosu i ciekawości dziennikarzy uparcie pracuje. Z coraz większym powodzeniem stara się doprowadzić swoje nogi z powrotem do takiego stanu, by móc wznowić grę w lidze.”

Jak się okazało, Rumun powrócił na sezon 1999/2000, kiedy rozegrał 30 meczów w barwach New Jersey Nets (8.9 min, 3.5 pkt, 2.3 zb), ale później stan zdrowia nie pozwolił mu na kontynuowanie kariery.

Z ciekawostek na stronie 82 dowiadujemy się także o początkach wrestlerskiej kariery Dennisa Rodmana oraz składach pierwszych piątek NBA za sezon 1998/99. 11 raz do pierwszej piątki został wybrany Karl Malone, a Kobe Bryant znalazł się w trzeciej, co było dopiero wstępem do wielkiej kariery.

 

Jeśli spodobał się wam pomysł na taki wspominkowy cykl, to piszcie w komentarzach, jaką tematykę chcielibyście zobaczyć w kolejnym odcinku.

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

11 komentarzy

  1. klin pisze:

    milo czytac o przeszlosci gwiazd, ktore teraz swieca albo nawet juz przygasaja, a wtedy dopiero pojawialy sie na niebie:) chyba sam odkurze swoje archiwum

    • now pisze:

      Mam w piwnicy prawie wszystkie numery Magiec Basketball i Probasket.
      Byłem zły i smutny kiedy skończyli wydawać te magazyny.
      Ach wspomnienia :)

  2. Jacol23 pisze:

    Drogi Piotrze! Świetny, znakomity pomysł na serię artykułów, które mam nadzieję, nie tylko starzy wyjadacze, lecz również i ci młodsi, którym nie było dana załapać się na MB, będą z ciekawością śledzić.
    Osobiście swoją przygodę z Magic Basketballem zacząłem bodaj od 6 numeru, potem zaś ten magazyn był czymś najbardziej wyczekiwanym w kioskach kiedykolwiek i z wielką radością i refleksją( nieco smutną, z tej racji, że MB już nie ma) spoglądam wstecz, kiedy prułem z samego rana do kiosku po tą niesamowitą dawkę koszykarskiej magii zza oceanu. Smutny był fakt, że ten świetny magazyn, wg. mnie na najwyższym poziomie( duzo lepszy aniżeli choćby Slam itp.), przestał mieć rację bytu, czego głównym powodem było zniknięcie NBA z ogólno dostępnych kanałów TV. Smutnym tym bardziej, że dzisiaj pomimo szerokiego dostępu do wieści o lidze, człowiek wychowany na piśmie drukowanym, tradycyjnych ksiązkach i prasie nie traktuje artykułów internetowych z taką estymą jak tych drukowanych.
    Wielokrotnie zastanawiał mnie fakt, czy udałoby się Magic Basketball wskrzesić- pomimo internetu, pomimo znacznie mniejszej popularności koszykówki i sportu wogóle( co wnioskuję po ilości otaczających mnie osiedlowych boisk i bardzo małej liczbie grających). I jest to dla mnie o tyle ciekawe, że dziś prasą rządzą nieco inne prawa aniżeli, przed 10-15 laty- m.in. konsolidacja wydawców umożliwiła wydawanie wielu pism o wspaniałej szacie graficznej etc. posiadających jednakże ograniczony nakład, lecz mimo tego nieprzerwanie się ukazujących.
    Cóż powiecie pewnie – marzenia ściętej głowy, ale moim zdaniem to pismo wskrzeszone i posiadające podobny polot miałoby rację bytu

  3. BartekBartek pisze:

    Witam posiadam Magic Basketball Nr.1 ( 40 ) styczeń 1998 rok. Jest w dosyć dobrym stanie stanie jedynie okładka nosi ślady użytkowania i brakuje stron 34-51 ( chyba postery tam kiedyś były- obecnie zaginęły w akcji i ich już nie posiadam ). Odstąpię za darmo jeżeli ktoś sobie opłaci przeysłkę :) Jak ktoś zainteresowany to bartekj89@wp.pl

  4. mate pisze:

    czemu takie gazety przestaly wychodzic … ?

  5. Tomaszek pisze:

    Mam na strychu duzo MB tylko nie pamietam od jakiego numeu. Przyznam, że kupowalme obecny MVP ale nie odpowiada mi forma tego pisma (i wszystko i nic tam jest). Jeżeli by wznowiono MB w mila checia bym kupowal nadal. Moze się znajdzie grupa zapalencow ktorzy zrobia wersje internetowa w pdf?

  6. Marcin pisze:

    Super pomysł na artykuły Piotrze!! „Magic Basketball” to było coś. Mam prawie wszystkie numery, część brakujących zakupiłem na allegro jakiś czas temu. Będzie super pamiątka na stare lata. Najlepsze czasopismo o NBA jakie w życiu widziałem. Pamiętam jak nagle, niespodziewanie przestano je wydawać. Wielka szkoda!!! W „Magicu” było po prostu wszystko, artykuły o gwiazdach, rookie, masa statystyk, opisane mecze w danym m-cu (kto najwięcej rzucił, zebrał, asystował), przegląd miesięczny drużyn i „to i owo”. W zasadzie gazeta w 100% wynagradzała brak internetu. Dziś mamy MVP Magazyn. Chwała chłopakom, że postanowili stworzyć coś dla ludzi wychowanych na piśmie drukowanym, ale z całym szacunkiem „MB” nic nie przebije. Wielka szkoda, że owo czasopismo już nigdy nie powróci.

  7. Jacol23 pisze:

    Wielką zaletą MB były przedruki artykułów z prasy amerykańskiej( nie wiem oczywiście do końca na jakich zasadach było to załatwiane, oraz opracowywane: czy były to artykuły pisane na zlecenie itd.) To byłby bodaj największy problem, jeśli komukolwiek marzyłoby się wydawanie w Polsce wpełni fachowego pisma, choć zbliżonego poziomem do MB. Koszty współpracy i artykułów są dość duże.
    W MVP za dużo jest popkulturowej papki( te wszystkie wypełniacze o butach, muzyczce, filmach etc.)
    Za komuny nieliczni mogli nieznacznie dowiedzieć się czegoś o NBA- oczywiście w drodze bardzo małych i nikłych wyjątków! Zapytacie jak? Otóż mój znajomy, korzystając ze znajomości swoich rodziców posiadał dostęp do niektórych sprowadzanych do Polski numerów pisma Sports Illustrated, gdzie czasem można było trafić na artykuł poświęcony lidze NBA.

  8. sasoo pisze:

    Miałem wszystkie „Magiki” niestety kiedy wyfrunąłem z domu mamusia nie podzielała naszych sentymentów i poszły na przemiał. Pamietam ze numer specjalny (ten cały o MJ) opchnąłem kumplowi łącznie z plakatami za jakis 1 duży poster Hakeema:) gdyz nigdy nie lubilem Aira a od 94r. kibicuje Rakietom. Pozdrowienia, a sam pomysł fajny, aż się łezka kręci w oku.

  9. Łukasz pisze:

    Witam.
    Pamiętam jak w ogólniaku zaczytywaliśmy się z kumplami w MB.
    I pamiętam też jedną śmieszną sytuację z tym związaną.
    Któregoś razu siedząc na przerwie, wertowaliśmy sobie jeden z numerów i trafiliśmy na plakat Denisa Rodmana, na którym było zdjęcie zrobione od tyłu. Zwykła fotka Rodmana w koszulce San Antonio, od pasa w górę.
    Jeden z kolegów patrzy i mówi do mnie:
    Odwróć na drugą stronę, bo chcę zobaczyć twarz.
    ;)

  10. ketjoW pisze:

    :) super artykuł! czekam na więcej skanów :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *