Pięć punktów Nets w trzeciej kwarcie, czyli jak wiele im brakuje do czołówki

The_logo_of_the_Brooklyn_Nets800px-San_Antonio_Spurs_logo.svgJeżeli twoja drużyna zarabia w sumie 25 mln $ więcej niż salary cap i jest w stanie zdobyć w jednej z kwart tylko 5 punktów to wiesz, że masz problem.

Wczoraj prowadzeni przez Tony’ego Parkera (20 punktów, 6 asyst) gospodarze z San Antonio dali Nets prawdziwy pokaz koszykówki. 31-punktowa porażka na początek roku nie jest dobrym prognostykiem dla kibiców Brooklynu.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Brooklyn Nets 16-15 22 25 5 21 73
San Antonio Spurs 25-8 31 24 30 19 104

Przebieg spotkania

Pierwsza kwarta wczorajszego spotkania nie zapowiadała pogromu. Pozbawieni Geralda Wallace’a (kontuzja kolana) goście dobrze się prezentowali rozkładając ciężar gry między Lopeza, Williamsa i Johnsona, a także rezerwowy duet Brooks – Humphries. Mimo wszystko Spurs już wtedy zaczęli budować przewagę wykorzystując każdy błąd Nets (straty, błędy w rotacji i głupie zagrania jak sfaulowanie Ginobiliego przy rzucie z dystansu).

Wprowadzeni w drugiej kwarcie Blatche i Watson rozruszali ponownie ekipę z Brooklynu i przewaga w okolicach połowy odsłony zaczęła oscylować wokół jednego posiadania (39-42). Szczególnie imponować mógł podkoszowy, który często pełnił rolę głównego kreatora gry Nets prezentując bardzo dobrą pracę nóg i świetną umiejętność panowania nad piłką jak na tak wysokiego gracza.

Popovich musiał zareagować. Powrót Parkera i zacieśniona obrona Spurs szybko przywróciły równowagę w grze gospodarzy. Przyjezdni głównie dzięki dobrej grze na atakowanej tablicy zbliżyli się jeszcze raz przed syreną, ale ostatnie zdanie należało do drużyny z San Antonio i schodząc do szatni to oni prowadzili 55-47.

O trzeciej kwarcie gracze Nets będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Już po chwili przewaga Spurs urosła do 14 punktów po tym jak kolejny raz mieliśmy świetny przykład współpracy Splittera z Duncanem. To jednak był dopiero początek.

Danny Green świetnie naciskał na Williamsa, Kawhi Leonard wyłączył z gry Joe Johnsona, a pod koszem Brook Lopez albo nie był w stanie zająć wystarczająco dobrej pozycji, albo nie mógł się doczekać na podanie od wspomnianej dwójki.

Dopiero po 4 minutach gościom udało się zdobyć pierwsze punkty i to po trudnym rzucie Williamsa z ręką Greena tuż przy jego twarzy. Na kolejne punkty Nets musieli poczekać następne 6 min 30 sekund gdy D-Will został sfaulowany przy wejściu pod kosz i zaliczył akcję 2+1. Jakby tego było mało równo z syreną bardzo szczęśliwy rzut trafił de Colo, a tablica wskazywała już 52-85. W tym momencie Spurs byli już niezagrożeni by wygrać mecz nr 25.

Co było główną przyczyną tak katastrofalnej gry? Nastawienie na rzuty z dystansu (0/6), granie prawie wyłącznie izolacji zamiast dzielenia się piłką i aż 7 strat.

Pomimo wprowadzenia do składu Reggiego Evansa, Spurs zdominowali strefę pomalowaną. Zdobyli tam aż 56 punktów przy tylko 32 gości. Dodatkowo oddali mniej rzutów z dystansu od ekipy z Brooklynu (6/14 do 4/17).

Pięć punktów w trzeciej kwarcie to nowy defensywny rekord Spurs. Przyjezdni mieli w tej odsłonie skuteczność z gry na poziomie 10% (2/20). Co ciekawe, to nie jest najgorszy wynik w historii. Dwie ekipy miały jeszcze większe problemy w trzecich kwartach, a niechlubny rekord dzierżą Dallas Mavericks, ktorzy w 1997 przeciwko Lakers zdobyli w III q tylko… 2 punkty.

To była pierwsza porażka Nets pod wodzą PJ Carlisimo i napewno zły prezent dla kibiców z Big Apple na rozpoczęcie 2013 roku. Jednocześnie Spurs udowodnili mającym mocarstwowe plany gościom jak wiele im jeszcze brakuje by móc rywalizować ze zmotywowanymi czołowymi ekipami ligi.

Pozostałe notatki:

  • Przed meczem ciepłe przywitanie ze strony Popovicha otrzymał były gracz Spurs – Keith Bogans.
  • 16 punktów to nowy rekord sezonu MarShona Brooksa, który dostaje więcej szans gry od nowego trenera Nets.
  • W czasie meczu mieliśmy kilka rzutów sędziowskich. W dwóch z nich doszło do niespodzianek. Raz Stackhouse przeskoczył Splittera, a później Parker był lepszy od Evansa.
  • Tony Parker i Deron Williams nie grali bezpośrednio przeciwko sobie na obu połowach. Francuza pilnował Bogans, a rozgrywającego Nets Green.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/yAHhSXJcayA&w=585]

Boxscore

NetsEvans 4, Lopez 11, Williams 8, Johnson 12, Bogans 0, a także Teletovic 0, Humphries 7, Blatche 5, Stackhouse 3, Shengelia 0, Watson 3, Taylor 4, Brooks 16

Spurs: Duncan 15, Splitter 10, Leonard 10, Parker 20, Green 3, a także Bonner 10, Jackson 6, Blair 1, Diaw 6, Mills 4, de Colo 11, Ginobili 8

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

3 komentarze

  1. Szerszeń pisze:

    Dobrze,ze Netsi zaczeli dawac grac Brooksowi.5 pkt w 3 kwarcie?Redakcja enbiej rzucilaby wiecej.Jestem tego pewien.

  2. Mac pisze:

    5 punktów w kwarcie dla takiej ekipy jak Nets to kpina… Na następny mecz wyjazdowy powinni iść z buta…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *