Jastrzębie nie dały rady w Toyota Center

Wyjazdową porażką zakończyła Atlanta Hawks rok 2012. Wczoraj ulegli zespołowi Houston Rockets 104-123, chociaż na 4 i pół minuty przed końcem spotkania przegrywali tylko ośmioma punktami. Tym samym gospodarze po raz kolejny udowodnili, że mają patent na drużyny z Konferencji Wschodniej.

Atlanta-Hawks-Logo

Gospodarze od samego początku prezentowali bardzo zespołową koszykówkę. Zdobywanie punktów rozkładało się równomiernie na wszystkich graczy wyjściowego składu. W Hawks prym wiódł Lou Williams i to właśnie głównie dzięki niemu goście zyskali niewielką przewagę. Dwie trójki DeShawna Stevensona pozwoliły zakończyć graczom z Georgii tą część meczu z 1 pkt prowadzeniem.

W drugiej kwarcie Teksańczycy zaliczyli Run 18-0 z czego 12 punktów padło po rzutach za 3 pkt. Dobrze prezentował się Carlos Delfino, który po wejściu z ławki wniósł dobrą energię do gry Rockets. Atlanta odpowiedziała wreszcie punktami spod kosza autorstwa Al’a Harforda oraz Josha Smitha. Nie oznaczało to jednak poprawy gry gości, bowiem Rakiety osiągnęły nawet 20 pkt przewagę w tym okresie gry i po trójce niemal równo z końcową syreną Jamesa Hardena schodzili z prowadzeniem 64-44.

Trzecia kwarta przyniosła poprawę gry ze strony Jastrzębi, co się przełożyło na automatyczne zmniejszanie dystansu do rywali. Duży wkład w taki stan rzeczy miała dwójka Josh Smith oraz Lou Williams. Z drugiej strony dobrze prezentował się James Harden, który z pomocą Carlosa Delfino ciągnął grę ofensywną podopiecznych Kevina McHale’a. Dzięki nim Rakiety utrzymywały 10 pkt przewagi nad swymi oponentami. W końcówce III kwart swoje „trzy grosze” dorzucił Toney Douglas i Houstończycy odskoczyli ponownie na 15 pkt.

W połowie ostatniej kwarty Atlanta zbliżyła się do rywali na pięć punktów co mogło zapowiadać ciekawą końcówkę. Po trójce Johna Jenkinsa było 102-97. Potem jednak do głosu ponownie doszedł Carlos Delfino. Trójki Argentyńczyka systematycznie zwiększały prowadzenie Rockets. Z drugiej strony goście zupełnie zacięli się w swoich ofensywnych poczynaniach i do końca meczu zdobyli już tylko 7 pkt przy 21 rywali. Ostatecznie Houston pokonują Atlanta Hawks 123-104.

Po meczu bardzo pozytywnie o zespołowej grze Rockets wypowiadał się Carlos Delfino, który następującymi słowami podsumował spotkanie:

„It was all about team basketball. We shared the ball. We passed the ball. We found the open guy. When we’re hitting shots and playing together, it’s much easier.”

Gracz ten zakończył spotkanie z 22 pkt trafiając imponującą liczbę 6 rzutów za 3 pkt (przy ośmiu próbach). Najlepszym strzelcem w szeregach Rockets był jednak James Harden, który uzbierał 28 pkt, a także rozdał 5 asyst. Po 8 asyst w drużynie zwycięzców zaliczyli Jeremy Lin oraz wspomniany Delfino. Omer Asik ponownie zaliczył double double dzięki 17 zbiórkom oraz 11 pkt.

W Hawks najskuteczniejszy był Lou Williams. Były gracz Philadephia 76-ers rzucił 21 pkt. Al Harford dodał 18 oczek oraz 13 zbiórek. Josh Smith zdobył o jeden punkt mniej od środkowego Jastrzębi, ale chluby nie przynosi mu blok jaki dostał od Jeremy Lina w końcówce II kwarty.

Zdecydowanie w lepszych nastrojach nowy rok świętowali zatem gracze z Houston. Atlanta dziś gra mecz z Hornets. Rakiety natomiast odpoczną jeden dzień dłużej by zmierzyć się z dzisiejszymi rywalami Jastrzębi.

ATLANTA HAWKS (19-10) – HOUSTON ROCKETS (17-14) 104-123

(27-26, 19-38, 29-26, 29-33)

L. Williams 21 pkt, A. Harford 18 pkt, J. Smith 17 pkt – J. Harden 28 pkt, C. Delfino 22 pkt, J. Lin 16 pkt

 

 

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *