22 lata temu Skiles rozdawał piłki na lewo i prawo

Gdy zaczynałem swoją przygodę z koszykówką spod znaku NBA lubiłem szukać informacji (bez internetu było trudniej…) o wszelkich rekordach ligi. Jeśli chodzi o liczbę asyst podczas jednego meczu to stawiałem na Johna Stocktona czy Magica Johnsona. Zdziwiłem się jednak bardzo. Okazało się, że rekordzistą jest niepozorny koleś pochodzący z Indiany.

Dokładnie 22 lata temu, 30.12.1990 roku, doszło do starcia dwóch ekip, które zajmowały dolne rejony w swoich konferencjach. Orlando Magic podejmowało na swoim parkiecie Denver Nuggets. Gospodarze wygrali to spotkanie 116:155. Orlando miało wtedy w swoich szeregach prawdziwego asa. Scott Skiles rozdał wtedy aż 30 asyst!!!!!!!!!!!! Tym samym przeszedł do historii i ustanowił rekord, który do dnia dzisiejszego nie został pobity.

[youtube=http://youtu.be/uB_vcYPsXbY&w=585]

Oprócz tych legendarnych już 30 asyst Skiles zdobył również 22 punkty. W tamtych czasach był prawdziwym liderem Magic. Ekipa z Orlando jednak straszni dołowała. To był ich drugi sezon w NBA i występowali raczej w roli „chłopca do bicia”. Skiles podczas historycznego meczu z Nuggets kierował swoje podania głównie do takich graczy jak Terry Cartledge (25 pkt), Nick Anderson (17 pkt), Dennis Scott (18 pkt) czy Jerry Reynolds (27 pkt). Żaden z nich nie był gwiazdą najwyższego formatu, ale na szczęście skutecznie kończyli podania swojego rozgrywającego. Dla fanów naszej rodzimej koszykówki wspomnę jeszcze, że w barwach Orlando całkiem nieźle zagrał wtedy Michael Ansley. Zanotował 13 punktów i 13 zbiórek. To ten sam Ansley, który na początku obecnego wieku zwiedził całe mnóstwo polskich zespołów i ostatecznie na stałe zadomowił się w naszym kraju.

Wróćmy jednak to głównego bohatera tego wpisu, czyli Scotta Skilesa. Czy to osiągnięcie należy traktować jako zaskoczenie? Myślę, że tak, bo Skiles nigdy wielką gwiazdą nie był. W żadnym sezonie jego średnia nie przekroczyła 10 asyst na mecz. Łącznie z tym rekordem miał aż cztery spotkania, gdy przekroczył barierę 20 as, ale jego średnia z całej kariery to zaledwie 6.5 na mecz. Jednak 22 lata temu podawał jak natchniony, a partnerzy z tego korzystali i dzięki temu zapisał się w historii. Nikt już Skilesowi tego osiągnięcia nie odbierze.

Podejrzewacie, że rekord Skilesa jest obecnie zagrożony? Ktoś będzie w stanie zdetronizować byłego gracza Orlando? Jeśli tak, to kto? Czyżby Rajon Rondo?

 

4 komentarze

  1. GieZetKa pisze:

    Szczerze wierzę w Rondo. Ale jak mu skończyła się ta seria z 10+ asystami w meczu, to zajął się punktowaniem. Ale najlepsze i tak zostawi na PO :D

  2. Daniel pisze:

    Jak dla mnnie to przynajmniej 3-4 asyaty mocno naciagane, ale nie wiem jakie były wtedy przepisy.

    • Radek pisze:

      Gdyby Nash miał trochę mniej lat i grał po 40 min w zespole z Bryantem, Howardem i Gasolem, to może…Teraz nikt raczej tego nie pobije…

  3. safds pisze:

    Calderon albo Rondo, stawiam na tego pierwszego. Skoro potrafi rozdać w jednej kwarcie 8 czytam 9 asyst…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *