Bohater i antybohater tygodnia 2012/2013 (8)

Witam! Święta, święta i po świętach… Przez ten magiczny czas byłem zmuszony przesunąć ten cotygodniowy cykl. Tym razem to bardziej bohater i antybohater minionego 1,5 tygodnia. Wróćmy jednak do rzeczywistości. Mam nadzieję, że Mikołaj hojnie Was obdarował, ale jeśli nie to na pewno zrobiła to NBA. Całkiem dobre spotkania rozegrały się w ostatnim czasie. Dwyane Wade i Dwight Howard postanowili nawet potrenować ciosy karate. Ciężko mi było „wyróżnić” jednego z nich (aż takim koneserem sztuk walki nie jestem), więc tytuł antybohatera powędrował zupełnie do kogoś innego. Trzeba jednak przyznać, że ta postać na pewno na to zasługuje. Jeśli chodzi o bohatera to nie miałem większych problemów. Nie można przecież przejść obojętnie obok kolesia, przez którego „Polish Hammer” łapał się za głowę.

BOHATER TYGODNIA:

J.R. Smith – Twoja drużyna ma problemy z wygrywaniem w końcówkach? Dzwoń do Smitha. Koleś, który rok temu grał w koszulce chińskich „Złotych Byków” wyrasta na czołowego killera w NBA. W meczu z Phoenix Suns jego rzut równo z końcową syreną zapewnił NYK zwycięstwo. Mimo, że Tucker robił co mógł to Smith i tak trafił. To drugi taki rzut tego zawodnika w krótkim odstępie czasu. Rada dla przeciwników Knicks – za wszelką cenę wyeliminujcie Smitha w końcowych minutach meczu. Heros z krwi i kości. Poza tym w ostatnich meczach zdobywa średnio 24.3 punktów. Szacunek się należy.

 

[youtube=http://youtu.be/OjuxHYzlenE&w=585]

 

ANTYBOHATER TYGODNIA:

DeMarcus Cousins – to cały czas wielki dzieciak. Widzę jego wielki talent i dlatego boli mnie, gdy tak go marnuje. Ciągle jest bohaterem jakiś dyscyplinarnych afer. Ostatnio znowu został zawieszony. Potrafi być świetny na boisku, ale co z tego jeśli sprawia ogromne problemy w szatni? Ten chłopak musi się ogarnąć! Wątpię, aby jakakolwiek drużyna walcząca o mistrzostwo chciałaby mieć w swoim składzie takiego rozkapryszonego młodzieńca. Nikt nie chce człowieka, który niszczy zespół od środku. Nie wiem już co może DeMarcusowi pomóc? Może najlepszy zespół psychologów? A może wystarczy trener z większą charyzmą niż Keith Smart?

4 komentarze

  1. pwl95 pisze:

    Coś czuje że dobrym trenerem dla niego byłby albo Doc albo Mark Jackson

  2. WiCiU pisze:

    może byron scott i młoda team cavs byłby dobry miejsce dla cousinsa. Mały market i mniejsza presja i moze by sie chłopak ogranął.

  3. Mac pisze:

    Ten zawodnik tak mi podnosi ciśnienie, że masakra… Ma papiery na duże granie, ale w głowie raczej pusto :/.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *