Nets powoli wracają na tory po ograniu Sixers

sixers-300x300brooklyn_nets_logo_detail_secondaryPojedynki w Atlantic Division są w tym sezonie prawdziwą atrakcją ligi. Mając tak wyrównane zespoły jak Celtics, Nets, Knicks i Sixers można liczyć na emocje do ostatnich minut. Nie inaczej było wczoraj.

Ostatecznie dzięki wygranej Nets udało się poprawić fatalny bilans w grudniu (w tej chwili 3-8) i zatrzymać spadek w tabeli.

Najlepszy w zespole gości był Jrue Holiday – 24 punkty, 9 asyst i 6 zbiórek, a wśród gospodarzy – Joe Johnson z 22 punktami i 7 zbiórkami.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Philadelphia 76ers 13-15 17 24 23 28 92
Brooklyn Nets 14-12 24 19 26 26 95

Przebieg spotkania

Nets słabo rozpoczęli spotkanie i po kilku minutach przegrywali już 12-4. Kolejny raz zmieniona podstawowa piątka (Bogans w miejsce Humphriesa by obniżyć skład i wyrównać przewagę szybkości Sixers) nie radziła sobie w ataku i po chwili Johnson musiał wziąć czas. Przerwa podziałała jak marzenie. Gospodarze zebrali się na zryw 18-0 trafiając z dystansu, w kontrze i po dobrych zagraniach wcześniej nieskutecznego Lopeza.

W drugiej kwarcie Sixers zmienili obronę na strefę i od razu zaczęło to przynosić korzyści. Poprawiona defensywa w połączeniu z dobrą grą Evana Turnera pozwoliły na zmniejszenie strat do zaledwie dwóch oczek przed przerwą.

Przez całą trzecią odsłonę trwała walka punkt za punkt, którą w końcówce przerwał dopiero Joe Johnson zdobywając ostatnie 8 punktów Nets przed syreną.

Gdy na początku ostatnich 12 minut goście wyrównali po trójce Holiday’a (69-69) wydawało się, że o wyniku meczu będą decydować ostatnie akcje. Tak się stało i to pomimo tego, że po chwili miejscowi znów odskoczyli i prowadzili po punktach Williamsa już 83-91 na 40 sekund do końca.

Nets zafundowali swoim (już opuszczającym Barclays Center) kibicom dodatkowe emocje. Sixers trafili dwukrotnie z dystansu (Holiday i Wright) z przerwą na jeden celny rzut wolny Wallace’a. Przy wyniku 90-92 na linię został wysłany Williams. Lider miejscowych wytrzymał – dwukrotnie trafił. Goście co prawda jeszcze szybko zapunktowali spod kosza (Turner), ale po pudle przy drugim wolnym Johnsona mieli zbyt mało czasu by jeszcze raz trafić i ostatecznie przegrali 92-95.

Oglądanie Blatche’a jest przyjemnością

Nigdy nie byłem przesadnym fanem jego talentu. W tym sezonie widać jednak, że wraz ze zmianą otoczenia ewidentnie zmieniło się jego nastawienie.

Jest zmotywowany, bardzo aktywny i skuteczny pod obiema obręczami. W ataku pokazuje zagrania tak nietypowe dla obecnych podkoszowych. Potrafi samemu wykreować sobie pozycję rzutową. Dobrze panuje nad piłką, a to w połączeniu ze sprytem i siłą fizyczną pozwala mu na szybkie „wkręcenie” się w strefę podkoszową.

Dodatkowo ma dobre ręce, a to pomaga nie tylko przy oddawaniu rzutów, ale także przy odnajdywaniu ścinających partnerów. No i na koniec jeszcze – na prawdę pracuje w obronie nie bojąc się zagradzania drogi pod kosz i wymuszania fauli w ataku.

Biorąc pod uwagę, że zarobi za ten sezon niewiele ponad 800 tys. $ wydaje się, że często przepłacający zespół z Brooklynu zrobił złoty interes. Inna sprawa – w lecie Blatche pewnie znów zobaczy duże pieniądze.

Brook Lopez jest dziurą w obronie

We wczorajszym meczu Lopez odpowiadał prawie za każdy layup Sixers. W samej pierwszej połowie trzy razy gubił się w prostych akcjach pozostawiając otwartą drogę pod kosz.

Jak na razie wygląda na to, że obrona pick-and-rolla jest dla Brooka zagadką. Trener Johnson musi popracować także nad koncentracją swojego środkowego. Lopez potrafi się po prostu „zawiesić” i być złapanym na pilnowaniu powietrza, gdy rywal jest już dawno w innym miejscu (tak np. było podczas wznowienia Sixers spod kosza Nets, które skończyło się wsadem Allena).

Jeżeli Brook chce być uważany za czołowego centra ligi to musi dominować także pod swoją obręczą. Umiejętność zdobywania punktów to nie wszystko. Klasowy podkoszowy powinien zdecydowanie lepiej zbierać, a także powodować, że rywal zastanowi się dwa razy zanim zaatakuje obręcz. Lopez na razie tego nie zapewnia.

Powrót Holiday’a wyłączył rezerwowych

Wraz z powrotem Jrue Holiday’a ewidentnie spadła produktywność zmienników Sixers. Nie wiem z czego to wynika, ale przykładowo bez podstawowego rozgrywającego Dorell Wright w ostatnich dwóch spotkaniach w sumie zanotował 45 punktów, 11 zbiórek i 8 asyst, a w dwóch meczach po jego powrocie już tylko 15 punktów, 7 zbiórek i 4 asysty.

Idziemy dalej – Spencer Hawes odpowiednio: 32 pkt /13 zb i 17 pkt / 12 zb. Nick Young – 29 pkt / 4 zb / 4 ast i 7 pkt / 2 zb, 0 ast.

Od razu mówię, że nie chodzi o obcięcie czasu gry poprzez powrót Jrue. Raczej działa to w drugą stronę – Collins musiał ich zmieniać, ponieważ grali dużo poniżej swoich możliwości.

Jakby nie patrzeć w Filadelfii widać problemy gołym okiem. W tej chwili ich bilans to już tylko 13-15 i w tej chwili są poza playoff z naciskającymi ich jeszcze z 10 miejsca Orlando Magic.

Pozostałe notatki

Tornike Shengelia ma przyszłość w lidze. Jest wysoki, silny i szybki, a także ma niezłe podstawy techniczne. Nieudany, choć piękny piwot z obrońcą na plecach z pierwszej kwarty (popełnił błąd kroków kozłując dopiero po oderwaniu obrotowej stopy) pokazywał jakie ma możliwości.

Brook Lopez ma jeden z najgorszych rzutów z półdystansu w lidze. Dobrze, że próbuje się w tym rejonie rozwijać, ale chyba powinien najpierw częściej trafiać na treningu by nie odpalać takich cegieł jak w ostatnich spotkaniach (piłka po trafieniach w tablice przelatywała minimum pół metra od obręczy).

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/XNmxpYxS1Q0&w=585]

Boxscore

76ersAllen 12, T. Young 18, Turner 15, Holiday 24, Richardson 5, a także Wright 8, Hawes 5, Wilkins 0, N. Young 5

Nets: Wallace 14, Lopez 14, Williams 16, Johnson 22, Bogans 13, a także Blatche 10, Evans 0, Stackhouse 4, Shengelia 0, Watson 2

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

10 komentarzy

  1. Szerszeń pisze:

    0-18 w 1 kwarcie i jak tu Sixers chcieli wygrac ?

    Shengelia zrobil fajna akcje i zostaly odgwizdane kroki a przy jednej akcji Hawesa juz nie ;p

  2. kosmos111 pisze:

    O tym jak Lopez jest czarną dziurą w obronie to mnie najbardziej przekonał mecz z Pistons. Drummond (notabene, ma koleś papiery na duuże granie) wyglądał przy Lopezie jak Gortat przy Hrycaniuku. Bez problemu trafiał, zbierał, dobijał, w końcu coach nie wytrzymał i wpuścił Evansa, bo ten to chociaż o każda piłkę się zabija, a jak trzeba to i w klejnoty łokcia sprzedać umie

  3. Szerszeń pisze:

    W ogole Netsi zbyt duzo akcji graja na Lopeza.Za malo akcji pick’n’roll za malo izolacji dla JJ albo rzutow po zaslonie dla strzelcow …

    Howard i Lopez.Powinni zamienic sie miejscami. Howard strasznie dobrze czulby sie w Netsach a Lopez idealnie pasowalby do strategii D’Antoniego.

  4. Taha20 pisze:

    Szkoda Philli. Chyba mimo wszystko maja lepszego coacha i sa lepiej poukladani. To Nets jest chyba najbardziej przeceniane w lidze. Run 18-0 i cud pod koniec 3Q ich uratowal. Szkoda, ze na wschodzie konkurencja jest marna (czyt. zerowa) i takie Nets bedzie w PO prawdopodobnie.

    • Finley pisze:

      Ten fart to wielkie trójki JJ? Śmieszni ludzie, a Nets mają papiery nie tylko na PO, ale spokojnie na finał konferencji. Teraz jest gorszy moment, Brook Lopez wraca po kontuzji, a Deron gra słabo. Mimo to Nets są mocni.

    • Sadevrian pisze:

      Nets mają problem pod koszem Lopez i Humphries mieli tam rządzić i dzielić a obaj grają poniżej oczekiwań- na plus dobra gra Blatche – Evans ma swoje wiadome atuty ale to role player bardziej niż ktoś na kimś można bazować.
      Ale fakt jest taki że na tą chwilę na zachodzie moim zdaniem by nie awansowali.

      Ktoś pisał o większej liczbie izolacji- to właśnie ich największy problem masa izolacji. 0 pick and rolli czy wręcz jakiejkolwiek współpracy Derona z wysokimi – najcześciej dogranie do Lopeza lub Joe i oni czarują- a na dłuższą metę tak się nie da grać.

    • Finley pisze:

      Ja od początku mówiłem, że Krzysiek dostając 12 mln za sezon staje się najbardziej przepłaconym graczem w lidze. Robił te DD i jakoś ten przeciętniak wywindował sobie kontrakt. To słabsza wersja Boozera. Nie broni, jako tako ma półdystans i tyle że w formie dobrze zbiera. Trochę za mało…

      Lopez w formie to zupełnie inny gracz niż to co teraz oglądamy. Zresztą przypomnijmy sobie nawet jego mecze z początku sezonu. Mimo braku podkoszowych odpowiadających za klasowy difens potrafią jednak nieźle bronić.

      Natomiast trochę rozczarowany jestem grą piłką. Deron i JJ, zawsze czołowy SG w lidze i liczyłem na lepszą grę obwodową. Ale też Nets to zespół zbudowany na szybko, trzeba dać im czas.

    • Taha20 pisze:

      Bobcats tez maja papiery na mistrza NBA w takim razie. A te trojki to masz racje, zazwyczaj wchodza zawodnikom z odleglosci 2 metry dluzszej niz normalna. W sumie zastanawiam sie czego ze swojej polowy nie rzucaja.

  5. gcode pisze:

    To spotkanie pokazało jak świetnym graczem stał się Jrue, przecież on robił z Williamsem dosłownie co tylko chciał

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *