Melo i Knicks dominują kolejne derby Nowego Jorku

The_logo_of_the_Brooklyn_Netsny knicksNie musieliśmy długo czekać, by derby Nowego Jorku elektryzowały wszystkich kibiców NBA. Dotychczasowe dwa pojedynki dostarczyły nam mnóstwo emocji, a o ich wyniku decydowały dopiero ostatnie rzuty.

Wczorajszy mecz za sprawą świetnej gry Carmelo Anthony’ego (31 punktów) i obrony Knicks był wyrównany tylko przez około 30 minut. Później przewaga gospodarzy zaczęła być coraz bardziej wyraźna.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Brooklyn Nets 13-12 23 25 19 19 86
New York Knicks 19-6 26 26 23 25 100

Kluczowy moment

Spotkanie wyglądało jak walka bokserska, w której rolę pretendenta grali Nets, a doświadczonego wyjadacza Knicks. Goście potrafili być lepszym przez 8 minut każdej kwarty, by potem oddać to wszystko gdy NY podkręcało tempo przed syreną.

Dla tych z Was, którzy oglądają boks jest to znana taktyka, która pozwala na wywarciu dobrego wrażenia na sędziach punktujących. W koszykówce nie ma punktów za styl, ale takie granie jest bardzo demotywujące dla przeciwnika i powoduje, że cały wcześniejszy wysiłek idzie na marne.

Gdy po 9 punktach Derona Williamsa Nets prowadzili w połowie trzeciej kwarty 61-57 wydawało się, że czeka nas podobny scenariusz jak w poprzednich derbowych pojedynkach. Wsad Chandlera, airball D-Willa, trójka Anthony’ego i świetny blok Smitha na Lopezie szybko sprawiły jednak że to znowu Knicks byli na fali. Do końca kwarty od tego momentu mieliśmy bilans 6-13 i przed ostatnią odsłoną gospodarze prowadzili 67-75.

Obraz gry już się nie zmienił. NYK wygrali także ostatnią kwartę i ostatecznie zanotowali ważne z psychologicznego punktu widzenia zwycięstwo.

Carmelo Anthony gra najlepszy basket swojego życia

Informacja o tym, że Melo wystąpi w derbach spowodowała oddech ulgi u fanów Knicks. Nic dziwnego, tak grający Anthony jest uważany także przez Was (44.02% wszystkich głosów we wczorajszej ankiecie) za faworyta do tytułu MVP ligi.

Wczoraj Carmelo wolno się rozkręcał mimo szybko trafionej trójki. W pierwszej kwarcie zanotował dwie straty i niepotrzebny faul, ale z biegiem czasu wrócił do gry pod kosz, w której powoduje że silni skrzydłowi rywali wyglądają jak dzieci we mgle. Choć tego może nie widać na pierwszy rzut oka to Anthony jest niższy od Humphriesa tylko o około 3 cm i lżejszy o zaledwie 2 kg. To naprawdę kawał faceta.

Co najważniejsze z punktu widzenia drużyny – Melo nie gra samolubnie, nie oddaje wielu niepotrzebnych rzutów i jest bardzo regularny. Wczoraj zdobył 8 punktów w pierwszej kwarcie, 9 w drugiej, a w trzeciej i czwartej po 7. W sumie zgromadził 31 oczek pozwalając na wejście w rytm także Smithowi, Copelandowi i Chandlerowi.

Nigdy nie byłem jego przesadnym fanem, ale muszę przyznać – Anthony w tych rozgrywkach bardzo mi imponuje.

Tyson Chandler udawadnia że zasłużył na tytuł DPOY

Gdy w zeszłym sezonie Tyson Chandler otrzymywał nagrodę dla najlepszego obrońcy ligi wielu fachowców było niezadowolonych. Ogólny konsensus był taki, że najbardziej dominującym defensorem wciąż jest Howard, a ewentualnie nagrodę powinien dostać grający głównie z pomocy Ibaka lub któryś z graczy obwodowych.

W tym roku chyba nie ma już takich wątpliwości. Chandler jest liderem nastawionych defensywnie Knicks, którzy zadomowili się na szczycie Konferencji Wschodniej. Takie sekwencje jak trzy kolejne obrony przeciw nacierającym Humphriesowi i Wallace’owi w pierwszej kwarcie (frustracja Humpa zaowocowała wtedy przewinieniem technicznym) sprawiają, że Tyson może być faworytem do tytułu DPOY w tym roku. Nie mam nic przeciwko temu.

Nets potrzebują więcej punktów z ławki rezerwowych

Jeżeli chcesz walczyć o tytuł już w tym sezonie, a twoim najskuteczniejszym punktującym z ławki jest Keith Bogans, to wiesz że masz problem. Drużyna Prochorowa jest zbudowana w podobnym stylu do Lakers. Ma bardzo mocną (przynajmniej na papierze) pierwszą piątkę, ale im dalej w las tym widać mniej wartościowych graczy.

Dobry początek sezonu mieli do tej pory Blatche i Stackhouse, ale pierwszy mocno wyhamował po powrocie do zdrowia Lopeza, a drugi ma problemy z kolanem. W tej sytuacji do dyspozycji Johnsona jest solidny Watson, bardzo dobry w obronie, ale praktycznie bezużyteczny w ataku (poza ofensywnymi zbiórkami i dobitkami) Evans, niestabilni Teletovic i Brooks no i Bogans.

Porównując to z Knicks, którzy wczoraj i tak nie mogli korzystać z usług Wallace’a, Novaka i Camby’ego widzimy dużą dysproporcję. Sam JR Smith jest w stanie regularnie rzucać po blisko 20 punktów na spotkanie, a dodatkowo ostatnio zaczął też podawać i uwaga – bronić. Gorącą rękę ma także Copeland, a jeżeli dwie trójki jest w stanie trafić też Prigioni to Woodson musi mieć uśmiech na twarzy.

Pozostałe notatki

Joe Johnson był najlepszym strzelcem Nets (17 punktów), ale w sytuacji gdy pilnuje go niższy o pół głowy i blisko 40-letni Jason Kidd (nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam go) powinien zdecydowanie dominować.

Kris Humphries po podpisaniu lukratywnego kontraktu cofnął się w rozwoju o 3 lata i ma bardzo duże problemy ze skutecznością. Inna sprawa, że tak dobry rozgrywający jak Williams powinien lepiej wprowadzać go w grę dostarczając mu kilka dobrych podań pod kosz.

MarShon Brooks może być jednym z kandydatów do wymiany biorąc pod uwagę jak spadła jego rola po przejściu do Nets Joe Johnsona.

Kluczowe statystyki

Rzuty wolne: 13/17 gospodarzy przy zaledwie 6/9 Nets.

Straty: przyzwoite 12 przyjezdnych, ale tylko 7 Knicks

Punkty w kontrataku: 13 do 4 na korzyść NYK

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/OyuKiIJ7zq4&w=585]

Boxscore

NetsHumphries 0, Wallace 6, Lopez 16, Williams 16, Johnson 17, a także Teletovic 0, Blatche 7, Evans 0, Shengelia 2, Taylor 4, Watson 7, Brooks 0, Bogans 11

Knicks: Anthony 31, Brewer 4, Chandler 16, Kidd 7, Felton 8, a także Thomas 1, Copeland 8, Prigioni 6, White 0, Smith 19

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

2 komentarze

  1. oxlade pisze:

    jak przeczytałem, że Melo zagra byłem spokojny o wynik! Wygrana i bilans 2-1 w derbach :) Go NYK! GO MELO!

  2. SirCharles pisze:

    Ma melo ma men:) jak spiewali the roots. Już ostrze sobie apetyt na konfrontacje z LA w święta. Pojedynek strzelb Melo vs kobe,a także Howard vs Chandler i ekspresyjni Światowy pokój vs Smith oj będą iskry . Albo Nowy York zwiększy już i tak dużą pewność siebie ,albo lejkersi odbiją się od dna. Go NEW YORK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *