Ibaka i Thunder nie pozostawili złudzeń w meczu na szczycie

SpursOklahoma City ThunderW drugim bezpośrednim starciu w tym sezonie Spurs znów nie mogli skorzystać z usług Manu Ginobili’ego. O ile w spotkaniu otwierającym sezon udało się im ograniczyć ofensywę Thunder i wygrać po rzucie Parkera, o tyle wczoraj rozpędzeni gospodarze przetoczyli się po nich jak walec.

Co ciekawe bohaterem spotkania nie był ani Durant, ani Westbrook, a Serge Ibaka. Pochodzący z Afryki Hiszpan zdobył 25 punktów, zebrał 17 piłek i miał 3 bloki pokazując pełny arsenał zagrań ofensywnych.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
San Antonio Spurs 19-7 26 22 16 29 93
Oklahoma City Thunder 20-4 30 23 29 25 107

Kluczowy moment

Wchodząc w trzecią kwartę Spurs przegrywali tylko pięcioma punktami (53-48). Byli nawet lepsi przez większość pierwszej połowy tracąc własną przewagę dopiero w końcówce. Po zmianie stron obraz gry zmienił się jednak diametralnie.

Thunder zacieśnili obronę i pozwolili na stratę zaledwie 16 punktów podczas gdy sami zaliczyli aż 29 oczek atakując cały czas obręcz i wykorzystując ofensywne zbiórki – aż 10 w tej kwarcie (!). Przed czwartą odsłoną miejscowi mieli już 18 punktów przewagi i mogły się rozpocząć koszykarskie dożynki.

Sam Presti podjął dobrą decyzję

Gdy Thunder najpierw przedłużyli kontrakt z Sergem Ibaką, a potem postanowili odpuścić Jamesa Hardena wymieniając go za Kevina Martina, Lamba i trzy wybory w drafcie sam zastanawiałem się czy jest to dobry ruch.

Teraz nie mam już wątpliwości. Oczywiście, Harden jest niesamowitym koszykarzem którego umiejętność kreowania akcji i zdobywania punktów w ataku pozycyjnym może być nieoceniona w Playoff, ale wybierając między nim, a Ibaką zrobiłbym chyba tak samo jak Presti.

Arytmetyka jest dość prosta – w lidze jest zdecydowanie mniej bardzo dobrych podkoszowych od utalentowanych obrońców.  Biorąc pod uwagę jeszcze to jak systematycznie rozwija się Serge, a także że nie przeszkadza mu rola trzeciej lub nawet czwartej opcji w ataku muszę uchylić kapelusza dla GMa Thunder.

Spurs zabrakło strzelb

Pozbawieni kontuzjowanych Leonarda i przede wszystkim Ginobili’ego Spurs nie zmienili swojego modus operandi. Wciąż byli nastawieni na bardzo ofensywną grę, którą Thunder przyjęli z otwartymi rękami.

Kwartetowi Durant – Westbrook – Ibaka – Martin musiał się przeciwstawiać duet Parker – Duncan z delikatnym wsparciem Splittera (de Colo punktował głównie w końcówce gdy mecz był już rozstrzygnięty). To pozwala zrozumieć skąd wzięła się 14 punktowa końcowa różnica.

Wspomniana czwórka gospodarzy w sumie zgromadziła aż 86 punktów, a wcale nie musiała opierać się na heroizmach Duranta lub Westbrooka. Niesamowite jest to, że dwóch graczy z bodaj najlepszym rzutem w drużynie z Oklahomy (KD i Martin) oddali tylko odpowiednio 13 i 10 rzutów.

Nie wiem czy z Ginobilim Spurs walczyliby o wygraną. Szczerze mówiąc, wydaje mi się że Argentyńczyk pozwoliłby jedynie na zmniejszenie ostatecznego deficytu, ale tak grający Thunder są w tej chwili najlepszą ekipą ligi i już nie mogę się doczekać na świąteczny pojedynek w Miami.

Sytuacja w tabeli

Po wczorajszym meczu Spurs spadli na trzecie miejsce w Konferencji Zachodniej ustępując już nie tylko Thunder, ale także będącym w równie dobrej formie Los Angeles Clippers. Faktem jest to, że nie mamy jeszcze za sobą połowy sezonu, ale wydaje się, że taki obraz może utrzymać się nawet do końca RS.

Gdyby tak było to różnica zarówno w pierwszej jak i drugiej rundzie na korzyść trzeciego miejsca (najpierw Timberwolves, potem Clippers) w stosunku do czwartego (Warriors i Thunder) jest spora. Inna sprawa, że trzeba wciąż pamiętać o Lakers i tym, że jeśli w końcu złapią formę to mogą być niezwykle groźni w roli czarnego konia.

Z punktu widzenia kibica Spurs najbardziej w playoff obawiałbym się Grizzlies i Thunder. Nie tylko dlatego, że wyeliminowali SAS w odpowiednio 2010/2011 i 2011/2012, ale przede wszystkim dlatego że San Antonio ma w tych parach bardzo niekorzystne matchupy. W każdym bądź razie to będzie niezwykle ciekawy sezon na Zachodzie.

Pozostałe notatki

Tiago Splitter zadomowił się w pierwszym składzie, ale liczę na to że z biegiem sezonu będzie jeszcze większym wsparciem w ofensywie i przede wszystkim na desce.

Stephen Jackson powrócił do składu po wyleczeniu kontuzjowanego palca i było widać, że brakuje mu rytmu meczowego. W 19 minut zdobył 5 punktów, zebrał 4 piłki, ale miał też 3 straty.

Nick Collison zasługuje na więcej szacunku. W ograniczonym czasie gry notuje średnio 6.2 ppg i 4.3 rpg zarabiając trochę poniżej 3 mln $ za sezon. Wczoraj rezerwowy podkoszowy miał więcej tyle samo zbiórek w ofensywie co najlepiej zbierający wśród Spurs DeJuan Blair w sumie (6).

Kluczowe statystyki

Zbiórki49 do 37 na korzyść gospodarzy, ale przede wszystkim aż 15 zbiórek Thunder w ofensywie (w tym 5 Ibaki i 6 Collisona).

Liczba rzutów wolnych27/30 (90%) OKC przy 15/21 (71.4%) Spurs.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/OLzDvoBRaDY&w=585]

Boxscore

Spurs: Duncan 12, Splitter 10, Parker 14, Neal 8, Green 5, a także Bonner 2, Jackson 5, Blair 7, Diaw 6, Mills 3, de Colo 14, Anderson 7

Thunder: Ibaka 25, Durant 19, Perkins 9, Westbrook 22, Sefolosha 2, a także Collison 8, Thabeet 2, Maynor 0, Jackson 0, Martin 20, Liggins 0, Lamb 0

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

16 komentarzy

  1. mike pisze:

    Na szycie? A może w meczu na obrabianie :)

  2. mike pisze:

    To nie „hate” tylko żartobliwe zwrócenie uwagi. Wolałbyś „W tytule jest błąd. Poprawcie to.”?

  3. saturn pisze:

    To prawdziwy pokaz siły Oklahomy. San Antonio to nie Charlotte czy Cleveland. Oby tego paliwa im starczyło po sezonie.
    Okazuje się, że bez brodacza da się dobrze grać, a Martin jest znakomitym uzupełnieniem zespołu. Wciąż nie pojmuję dlaczego ten facet wychodzi z ławki.

    • @Saturn po to, żeby mieć kim punktować gdy wchodzi drugi skład. Dodatkowo Sefolosha zaczyna zwykle na najlepszym graczu obwodowym rywala i go maltretuje przez pierwsze 10 minut z korzyścią dla zespołu.

  4. Adrian89 pisze:

    Spurs w tym sezonie wydaję mi się że odpadną już w 1 rundzie- może z Leonardem będzie to lepiej wyglądać. Ale w tej chwili Minnesota i GSW to ekipy z których moim zdaniem by SPurs pokonali w PO. Utah by ich miało spore szanse pokonać bo przewaga pod koszem będzie jeszcze większa niż rok temu ( młode wilczki już się lepiej prezentuja i dostaja więcej szans ) a Manu także już nie jest tak groźny – może mam słabą pamięć ale niewiele miał super spotkań w tym sezonie.

    Thunder na razie poza zasięgiem się wydają- jednak ja na dzień dzisiejszy jakbym miał postawić pieniądze to bym postawił na Clippers – że wygrają Zachód. Tam seria 10 wygranych z mocnymi ekipami i to na wyjazdach a jeszcze zapas jest -Paul jakby na pół gwizdka zresztą Paul i Blake nawet 30 minut nie muszą grać bo ławka jest mocna i ostatnio każdemu odjeżdżają.

    • @Adrian89 – Minny i GSW w tym roku będą zbierać doświadczenie w PO i tacy wyjadacze jak Spurs są jeszcze dla nich imho zbyt mocni.

      Jazz moim zdaniem do PO nie wejdą ze względu na zbyt słaby backcourt. Trzeba wziąć pod uwagę, że poniżej pierwszej ósemki są jeszcze Trail Blazers, Mavericks (trzeba czekać na powrót Dirka) i Lakers (Nash + Gasol).

      Clippers też mi się bardzo podobają, ale nie jestem w stanie wytypować teraz kto w siedmiomeczowej serii między nimi a Thunder lub Grizzlies byłby górą.

    • mikrofalowka pisze:

      Również uważam że GSW i Minnesota jeśli awansują do PO to skończy się u nich na 1 rundzie. Poza pierwszą 8 wciąż są Lakersi którzy grać gorzej już nie będą i z dnia na dzień ich bilans będzie coraz lepszy.

    • Adrian89 pisze:

      Apropo GSW i Minny to chyba źle mnie zrozumiałeś – albo się myle- bo napisałem to samo. Minny moim zdaniem najsłabszą ekipą będzie i wróżę im 1-4 max 2-4 na kogo by nie trafili praktycznie. GSW jeśli Bogut wróci to może powalczą ale jednak SPurs z tymi ekipami powalczy.

      Apropo Utah w kontekście awansu Portland- to zdecydowanie lubię to- ale będzie bardzo ciężko robiłem ostatnio prognozę i 38 wygranych w sezonie powinno być na 80% – licząc bicie tych słabszych ekip . Jeśli pare razy ograją ekipy 0.500 plus to PO w zasięgu.

    • Gdybym miał do wyboru w PO PTB lub Utah to też wolę Portland. To fajna ekipa, ale ich problemem będzie strasznie biedna ławka (no chyba, że tacy gracze jak Babbit będą bardziej regularni, ale na to bym nie liczył…).

  5. saturn pisze:

    Mateusz
    Ja bardzo cienię Twoje materiały i zawsze je czytam.
    Oczywiście że GS i Minnesota będą się w tym roku uczyć, ale nie skreślał bym ich tak od razu. Zwłaszcza Minnesota w rękach Adelmana może nieźle powalczyć oczywiście pod warunkiem zdrowia Rubio, Budingera i formy Love’a. Jeśli wszystko będzie jak trzeba to ten biały zespół może sprawić niespodziankę. Z San Antonio mogą wygrać. Z Niedźwiadkami czy LAC trochę gorzej. Oklahoma jeśli tak będzie grać jak ostatnio to dla mnie są pewniakiem na finały. Wyglądają, że formę mają lepszą niż rok temu.

    Na zachodzie mamy 3 mocne ekipy z przodu i dalej wielka niewiadoma o dość wyrównanym poziomie. Ostrogi mogą paść jak to było kiedyś, ale mogą złapać formę na same PO jak to bywa z doświadczonymi zespołami. LAL mogą cudem wejść do PO i tam pokazać, że potrafią grać zespołowo. Zwłaszcza jeśli wróci Nash.
    na wschodzie jest więcej pytań moim zdaniem. Co z Derrickiem, czy Chicago po jego powrocie się zmobilizuje? Bo na razie wygląda że ich bez Derricka stać na 5-6 miejsce na wschodzie.

  6. goandrewgo pisze:

    1 OKC – UTA 8
    2 SAS – LAL 7
    3 LAC – GSW 6
    4 MEM – DEN 5
    ->
    OKC – DEN
    SAS – LAC
    ->
    OKC – SAS (znowu)
    ->
    OKC – Charlotte Bobcats
    ->
    Charlotte Bobcats

    • Zgubiłem się, ale Bobcats w Finałach – me gusta ;)

    • Szerszeń pisze:

      UTAH w PO ? Za słaby backcourt maja.Gdybym mial teraz obstawiac to:
      1.OKC 2.SAS 3.LAC 4.MEM 5.DEN 6.GSW 7.LAL 8.T-Wolves

      i tutaj kazda seria bylaby 6 meczowa.

    • goandrewgo pisze:

      Minnesota jak na razie miała łatwy kalendarz. Następne 4 mecze to Miami, Oklahoma, Knicks i Houston. White Power chyba upadnie (chociaż mam nadzieję że Durant i Love znowu sobie po 50 punktów nastrzelają ;D). Jeśli nie Utah to myślę że Dallas ma większe szanse niż Minnesota.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *