George i George bohaterami Pacers

sixers-300x300pacersGeorge Hill w pełni wykorzystał absencję Jrue Holiday’a. W trakcie 39 minut przeciwko Sixers rzucił 15 punktów, zebrał 10 piłek i asystował 10 razy by zanotować pierwsze w swojej karierze triple-double.

Wspomagany przez Paula George’a (28 punktów, 6 zbiórek) i Roy’a Hibberta (19 punktów, 13 zbiórek) zespół Franka Vogela wolno się rozkręcał, ale ostatecznie pewnie ograł przyjezdnych z Filadelfii.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Philadelphia 76ers 12-11 20 24 22 19 85
Indiana Pacers 12-11 25 17 29 24 95

Kluczowy moment

Jako kibic 76ers chciałbym, żeby takim momentem było ostatnie 3.8 sekundy drugiej kwarty gdy zespół Douga Collinsa odrobił straty i wyszedł na prowadzenie zdobywając kolejne 6 punktów. Tak jednak nie było, ale sekwencja w której najpierw George faulował po podaniu z boku (2 punkty z rzutów wolnych), potem Young zaliczył przechwyt gdy wznawiali Pacers i odegrał do Turnera na layup (2 punkty) by w końcu wykorzystać wyrzucenie piłki za linię końcową w kolejne próbie gospodarzy i zaliczyć trafienie z rogu Hawesa (2 punkty) była świetna.

Kluczem była trzecia kwarta, w której podrażniona ekipa Franka Vogela pokazała kto jest tego dnia lepszy. Po celnym rzucie Turnera i prowadzeniu 46-42 gospodarze zdobyli kolejne osiem punktów zacieśniając obronę i wykorzystując przewagę siły i wzrostu pod koszem. Świetnie w tym fragmencie grał George Hill, który dogrywał piłkę w bardzo dobrych momentach, a także wykorzystywał przewagę szybkości nad Evanem.

Po czasie Collinsa gra Sixers trochę się poprawiła, ale do gry włączył się Paul George. Typowany na nowego lidera ekipy z Indianapolis obrońca zdobył osiem następnych punktów miejscowych (w tym dwie trójki), a Pacers osiągnęli bezpieczną przewagę. Do końca spotkania przyjezdni nie zbliżyli się już na bliżej niż trzy punkty i musieli pogodzić się z 11 porażką w sezonie.

Triple-double Hilla

Rozgrywający Pacers wyszedł wczoraj na parkiet widząc przed sobą szansę na świetny występ. Pilnowaniem silnego i szybkiego Hilla miał się zajmować nominalny SG/SF Evan Turner, który miał także bardzo dużo zadań na atakowanej połowie.

George zaczął od punktowania trafiając zarówno po wejściach pod kosz jak i rzutach z półdystansu i dystansu. Potem skoncentrował się na znajdowaniu dobrze ustawionych partnerów, szczególnie widząc że gorącą rękę mają Paul George i Roy Hibbert. Cały czas do tego wyłapywał zbiórki w obronie zbliżając się coraz bardziej do granicy triple-double.

Na koniec przy 36.2 sekundy do końca trafił kluczowy rzut meczu – trójkę po zasłonie Westa by przypieczętować wygraną swojego zespołu.

Co ciekawe, spotkanie zakończył z 15 punktami, 10 asystami i 9 zbiórkami, ale po meczu zmieniono zapis statystyk wedle którego początkowo zbiórkę zapisano Hibbertowi. Po aktualizacji Hill mógł się cieszyć z pierwszego w karierze TD.

Turner jako rozgrywający

Zastępujący w roli podstawowego playmakera Holiday’a zawodnik nie zawiódł, ale od razu dało się odczuć jak wielką wartość ma Jrue. Najlepiej punktujący i asystujący gracz gości przesiedział spotkanie za ławką rezerwowych w garniturze po tym jak zdiagnozowano u niego skręcenie stopy.

Sixers bardzo brakowało akcji, które kończyły się w inny sposób niż graniem w izolacji i rzutami przez ręce obrońców. Turner tylko dwa razy był w stanie dograć do swoich wysokich tak by kończyć akcję spod samej obręczy. Pozostałe z jego 5 asyst zostały zaliczone po odegraniach na 5-6 metr.

Ostatecznie Evan i tak był najlepszym graczem gości kończąc zawody z 22 punktami, 10 zbiórkami i wspomnianymi 5 asystami, które zrównoważyło jednak 5 strat.

Najbardziej na absencji Jrue ucierpieli Thaddeus Young i Jason Richardson. Pierwszy nie mógł liczyć na odegrania w miejscach gdy z łatwością mógł minąć mniej zwrotnych Westa i Hansbrougha. Drugi był pozbawiony swoich ulubionych odegrań na obwód gdy rozgrywający ściągał podwojenie przy wejściu pod kosz.

Przy braku Holiday’a i Ivey’a na więcej czasu gry mógli czyć Maalik Wayns, ale młodzian musi zrozumieć, że gra nie kończy się na ciągłym forsowaniu rzutów z dystansu.

George i Hibbert wykorzystali przewagę wzrostu

Doug Collins rozpoczął zawody z Kwame Brownem w pierwszej piątce by choć trochę zniwelować przewagę wzrostu Hibberta. Na nic to się nie zdało. Już po otwierających 12 minutach Roy miał na koncie 10 punktów, a ostatecznie zakończył zawody z 19 puntktami, 13 zbiórkami i 3 asystami. Jeżeli kibice Pacers liczyli w końcu na przełamanie swojego All Stara to wczorajszy mecz mógł właśnie nim być.

Drugą zmianą trenera gości było wystawienie w S5 Nicka Younga co przewidywałem we wczorajszym wpisie. Mierzący 6’7” skrzydłowy dostał od razu trudne zadanie pilnowania jeszcze wyższego (6’8”) Paula George’a. Co ciekawe, do trzeciej kwarty to Nick mógł się czuć minimalnym zwycięzcą tego pojedynku. Wtedy jednak atletyczny rywal wypalił i pokazał pełnię swojego talentu trafiając z dystansu, a także po wejściach pod obręcz. Ostatecznie Paul był najlepszym strzelcem gospodarzy z 28 punktami (9/17 z gry, 5/7 z dystansu) i 6 zbiórkami.

Pozostałe notatki

Gdyby Paul George trafił wsad ponad Spencerem Hawesem w drugiej kwarcie to Harrison Barnes miałby już poważnego kontrkandydata do  tytułu wsadu roku.

Nick Young potrafi podać! Znany przede wszystkim z ciągłego rzucania skrzydłowy/obrońca był wraz z Turnerem najlepszym asystentem zespołu. Dodatkowo kilka z jego odegrań w tłoku było naprawdę na wysokim poziomie. Takiego Younga chcę oglądać częściej.

Spencer Hawes wraca do życia. Wczoraj w zaledwie 25 minut zgromadził 18 punktów. Gdyby jeszcze tylko trochę częściej znajdował się pod obręczą…

Tyler Hansbrough zbiera jak prawdziwy facet i nie ma znaczenia czy jest to pod swoim czy pod atakowanym koszem. Jeżeli tylko piłka leci w jego kierunku to można być przekonanym, że albo ją zbierze, albo przynajmniej poczęstuje rywala soczystym łokciem.

Kluczowe statystyki

Zbiórki – 48 do 36 na korzyść miejscowych nie jest niespodzianką, ale pozwolenie aż na 14 zbiórek w ataku powinno martwić.

Punkty w pomalowanym – 40 do 26 dla Pacers, pod nieobecność często wchodzącego pod obręcz Holiday’a i wciąż kontuzjowanego Bynuma Sixers nie mieli argumentów by przeciwstawić się w pomalowanym gospodarzom.

Rzuty z dystansu – 3/12 (25.0%) Sixers przy 8/14 (57.1%) Indiany. -15 w kategorii, która zwykle jest mocną stroną Filadelfii.

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/daah174HtM0&w=585]

Boxscore

76ers: Turner 22, T. Young 12, Brown 5, Richardson 3, N. Young 8, a także Allen 6, Wright 9, Hawes 18, Wayns 0, Wilkins 2

Pacers: West 14, Green 7, George 28, Hibbert 19, Hill 15, a także T. Hansbrough 5, Young 5, Mahinmi 2, B. Hansbrough 0

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *